Tusk już nie chce kastrować

Przed trzema laty Donald Tusk w ostrych słowach opowiedział się za
kastracją pedofilów – recydywistów. Za chwilę sprecyzowano, że chodzi o
kastrację farmakologiczną. Blisko rok czekaliśmy na uchwalenie nowelizacji
kodeksu karnego wykonawczego zaostrzającego prawo w odniesieniu do pedofilów i
kolejny rok na wejście w życie tych przepisów. Po upływie kolejnego roku premier
otworzył ośrodek dla pedofilów. Może za rok albo w czasie kolejnej kampanii
wyborczej znajdzie się pierwszy pacjent. Rząd nie mówi już jednak o kastracji
pedofilów, lecz o farmakoterapii, psychoterapii oraz izolowaniu pacjentów.

Choroski zakład jest jednym z trzech tego typu placówek. Pozostałe powstały w
Kłodzku oraz Starogardzie Gdańskim. Powołanie do życia zakładów jest efektem
akcji "kastracji pedofilów" ogłoszonej przez premiera Donalda Tuska we wrześniu
2008 roku, po doniesieniach o drastycznych czynach pedofila. Tusk stanowczo
opowiedział się wtedy za kastracją pedofilów, ogłaszając nawet, że trudno
określić takie indywidua i kreatury mianem człowieka. Jego słowa zaraz
sprecyzowano, zaznaczając, że chodzi o kastrację chemiczną. Na dalszy rozwój
akcji – noszącej znamiona propagandowej – które przyniosłyby konkretne
rezultaty, czekaliśmy dosyć długo. Blisko rok minął do uchwalenia nowelizacji
kodeksu karnego wykonawczego, która wprowadziła m.in. zapis, iż gwałt na
nieletnim staje się zbrodnią, oraz założyła leczenie pedofilów i chemiczną
kastrację, i kolejny rok do czasu wejścia w życie tych przepisów. Rok później,
akurat w przededniu kampanii wyborczej, premier Donald Tusk mógł się pochwalić
wczoraj otwarciem ośrodka dla pedofilów. O kastracji w propagandowym wymiarze
jest już jednak cicho. Zamiast kastrowania pedofile będą w takim ośrodku
izolowani i – jak zapowiedziała wczoraj minister zdrowia Ewa Kopacz – "poddawani
farmakoterapii, jak i psychoterapii". Premier Donald Tusk podkreślał wczoraj w
Choroszczy, iż w zeszłym roku ponad 5 tysięcy dzieci było ofiarami wykroczeń i
przestępstw o podłożu pedofilskim, a w pierwszej połowie tego roku ponad 2,1
tys. dzieci. Tusk ocenił, że tego typu ośrodki powinny "bardzo poważnie
ograniczyć groźbę popełniania przestępstw czy zbrodni przez tego typu
osobników". – Tego typu terapia, jaką będziemy stosować w tych ośrodkach,
powoduje, według specjalistów, szanse redukcji recydywy o 70 procent. Nie muszę
chyba tłumaczyć, ile dzieci dzięki temu może być bezpiecznych – powiedział
premier. Odnosząc się do zarzutów, iż cały proces się tak przedłużał,
stwierdził, iż "trochę czasu musiało to zająć". – Wpierw trzeba było przygotować
odpowiednią ustawę. Ona weszła w życie w czerwcu 2010 roku, uchwaliliśmy ją w
listopadzie roku poprzedniego. A następnie po uchwaleniu takiej ustawy trzeba
było te ośrodki przygotować – tłumaczył premier. Zdaniem Tuska, pośpiech w tej
sprawie wcale nie był niezbędny. W ośrodku w Choroszczy przygotowano miejsce dla
10 pacjentów pedofilów, a łącznie wszystkie ośrodki w Polsce miałyby pomieścić
50 tego typu pacjentów. O skierowaniu pedofila do poradni decydowałby sąd. W
przypadku odmowy podjęcia leczenia bądź jego przerwania zapadałaby decyzja o
umieszczeniu go w zakładzie zamkniętym. Tego typu działania podejmowane byłyby
wobec skazanych po odbyciu przez nich kary więzienia.

 

Artur Kowalski

drukuj