Tusk jest naszym ziomkiem
Polski premier podczas wielkiego zlotu Ziomków Sudeckich (Sudetendeutsche
Tag) w Augsburgu dostąpił "niewątpliwego" zaszczytu, ponieważ zarówno Bernd
Posselt, rzecznik Ziomków Sudeckich, jak i Erika Steinbach wyjątkowo go
chwalili. Posselt, wręczając Erice Steinbach Europejską Nagrodę Karola IV,
przyznawaną przez ziomków od 1958 roku, stwierdził, że obydwie ważne niemieckie
nagrody: Karola Wielkiego – przyznawana przez kapitułę w Akwizgranie, oraz
Karola IV – nadawana przez Ziomków Sudeckich, znalazły się w godnych rękach.
W Niemczech przyznawane są dwie międzynarodowe nagrody Karola – jedna to nagroda
Karola Wielkiego, którą w tym roku otrzymał Donald Tusk, druga – nagroda Karola
IV, którą w sobotę otrzymała szefowa Związku Wypędzonych (BdV) Erika Steinbach.
Ziomkowie twierdzą, że obydwa wyróżnienia mają tę samą rangę, ale dla wielu z
nich ich nagroda jest ważniejsza. Faktem jest, że na liście laureatów
Europejskiej Nagrody Karola IV znajduje się wiele ważnych osób ze świata
niemieckiej polityki: byli premierzy Bawarii – Edmund Stoiber, Guenther
Beckstein i Franz Josef Straus, czy obecny szef rządu Hesji Roland Koch.
W sobotę nagrodę Karola IV rzecznik Ziomków Sudeckich Bernd Posselt wręczył
Erice Steinbach. Nagradzając szefową BdV, Posselt przypomniał, że drugą równie
ważną nagrodę Karola, ale od kapituły z Akwizgranu, otrzymał w tym roku polski
premier Donald Tusk. Chwaląc polskiego premiera, rzecznik Sudetendeutsche
stwierdził, że znając go osobiście, może go nazwać godnym laureatem tej nagrody.
– Donald Tusk jest nie tylko Europejczykiem, który swój naród próbuje bronić
przed nacjonalistycznymi siłami we własnym kraju, ale także człowiekiem, który
już jako dziecko po drugiej wojnie światowej w zniszczonym Gdańsku był zawsze
zafascynowany śladami niemieckiej historii – powiedział w Augsburgu Bernd
Posselt. Niemiecki ziomek przypomniał także, że Donald Tusk ma kaszubskie
korzenie i niemiecką rodzinę. – W tym samym czasie i prawie w tym samym regionie
dwie kapituły przyznały nagrody Karola dwóm różnym osobom, ale o wspólnych
działaniach. Erika Steinbach dokonuje wielkiego wysiłku, walczy o to, aby
wypędzenia zostały uznane za niezgodne z prawem, a niemieccy wypędzeni byli w
Europie traktowani z należytym szacunkiem, podobnie jak Donald Tusk, który chce,
aby jego naród był postrzegany z godnością w Europie – powiedział Bernd Posselt,
otrzymując za te słowa owacje na stojąco.
Tuż po niezwykle ciepłych słowach dla Tuska Posselt rozpoczął tyradę na temat
Eriki Steinbach. Zarówno on, jak i inni mówcy nie szczędzili słów pochwał dla
szefowej Związku Wypędzonych, przypominając jej zaangażowanie i walkę o
powstanie centrum niemieckich "wypędzonych".
Erika Steinbach z nieukrywaną przyjemnością odebrała nagrodę Karola IV, a
dziękując za to wyróżnienie, pochwaliła także Donalda Tuska, którego nazwała
godnym laureatem nagrody Karola Wielkiego i jak zwykle zaatakowała wschodnich
sąsiadów Niemiec – najbardziej oczywiście Polskę. Po raz kolejny wyraziła
ubolewanie, że przyjmując Polskę i Czechy do Unii Europejskiej, przedstawiciele
Komisji Europejskiej powinni wówczas kategorycznie domagać się od tych państw
anulowania dekretów, na podstawie których zostali przesiedleni Niemcy. – Jestem
pewna, że tuż przed przyjęciem nowych kandydatów do Unii Europejskiej można było
ich skłonić do anulowania wszelkich dekretów – powiedziała Erika Steinbach w
Augsburgu i dodała, że do tego była potrzebna dobra wola zarówno Komisji
Europejskiej, jak i niemieckich polityków, której jednak zabrakło. Sądząc po
ilości braw, jakie otrzymała po tej wypowiedzi, można domniemywać, że nie jest
to tylko jej osobiste zdanie, ale opinia rzeszy niemieckich ziomków. Steinbach
uważa, że nawet w Niemczech działają siły polityczne, którym zależy na
wzbudzaniu antyniemieckich fobii wśród wschodnich sąsiadów. Najlepiej – według
niej – udaje się to w Polsce, gdzie potrzeba długiego czasu, aby te niepotrzebne
lęki przezwyciężyć. – Jest mi przykro z tego powodu – stwierdziła Steinbach i
dodała w tym kontekście: – Premier Donald Tusk jest dobrym premierem, ale
wyrządzonych wcześniej szkód w tamtejszym klimacie politycznym nie będzie można
uleczyć zbyt szybko. Steinbach zaznaczyła, że w odróżnieniu od Polski w Czechach
znajdują się ludzie, którzy działają zupełnie inaczej. Polskę (a konkretnie
polską prasę) skrytykował także przewodniczący Ziomków Sudeckich Franz Pany,
który z oburzeniem przypomniał okładkę pewnego polskiego tygodnika, na której
widniała Erika Steinbach w mundurze oficera SS. – To był najniższy upadek, jaki
się zdarzył w jeszcze młodej historii wolnej prasy u naszych wschodnich sąsiadów
– zawyrokował Pany.
Rząd będzie wspierał finansowo "wypędzonych"
Przemawiając podczas Sudetendeutsche Tag, bawarska minister spraw socjalnych i
do spraw rodziny Christine Haderthauer zapewniła, że rząd Bawarii nadal będzie
wspierał wszelkie działania BdV, i to nie tylko politycznie czy też poprzez
udostępnianie pomieszczeń na zloty i zjazdy, ale także finansowo. Minister
Haderthauer zapewniła, że bawarski rząd wesprze finansowo budowę
(najprawdopodobniej w Monachium) muzeum wypędzeń Sudetendeutsche, a także będzie
domagać się od rządu federalnego wsparcia tego projektu. Przemawiający na zlocie
ziomków w Augsburgu wiceminister spraw wewnętrznych Christoph Bergner także
zapowiedział poparcie dla projektu budowy muzeum wypędzeń Ziomków Sudeckich.
Ponadto poinformował, że niemieckie MSW przeznaczyło dodatkowe 300 tys. euro na
pomoc dla mniejszości niemieckiej w Czechach.
Nawet niemieckie media twierdzą, że wykluczenie Eriki Steinbach z rady fundacji
nie osłabiło pozycji szefowej BdV, wręcz odwrotnie – wzmocniło ją. W czwartek
późnym wieczorem Bundestag przyjął kompromis w sprawie fundacji wypędzonych,
który co prawda odsunął od fotela rady fundacji samą Steinbach, ale dał jej
możliwość większych wpływów niż dotychczas. Bundestag znowelizował ustawę o
powołaniu Fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie", która przewiduje, że
liczba członków rady fundacji wzrośnie z 13 do 21, z czego BdV będzie miało
prawo mianować nie trzech – jak dotychczas – ale sześciu. Ponadto członków nie
będzie powoływać teraz rząd Niemiec, a Bundestag. Wszystkie te zmiany oznaczają
de facto, że dopiero teraz Erika Steinbach jako szefowa BdV będzie miała
prawdziwy wpływ na kształt fundacji, a tym samym na kształt przyszłego centrum
wypędzeń.
Waldemar Maszewski, Augsburg
