Trzech inwestorów, jeden prokurator
Spośród 9 podmiotów, które ubiegały się o przejęcie jedynej spółki
uzdrowiskowej na Mazowszu, w bezpośredniej rywalizacji liczą się już tylko:
Nałęczowskie Towarzystwo Inwestycyjne SA, Ordynat sp. z o.o. z Warszawy i
Fundacja Polsat.
Piotr Koszewski, naczelnik wydziału prasowego Ministerstwa Skarbu Państwa,
informuje, że do 14 października br. jest czas na złożenie wiążących ofert. –
Dopiero po ich analizie zdecydujemy o kierunku dalszego postępowania.
Harmonogram prywatyzacji jest uzależniony od treści i jakości złożonych ofert
oraz od przebiegu rozmów z inwestorami – tłumaczy Koszewski. Jak podkreśla,
spółki uzdrowiskowe są ciekawą propozycją w ofercie Skarbu Państwa. – Sektor
uzdrowiskowy jest niezwykle atrakcyjny nie tylko dla inwestorów branżowych, ale
także dla inwestorów finansowych, którzy myślą o długofalowym lokowaniu środków
– dodaje przedstawiciel resortu skarbu. Jak zapewnia, sprywatyzowanie uzdrowisk
nie wpłynie na ograniczenie dostępu do lecznictwa uzdrowiskowego, przeciwnie –
może podnieść zakres świadczonych usług.
Władze Konstancina-Jeziorny, mając na uwadze zachowanie funkcji
leczniczo-uzdrowiskowej gminy, nie są tego bynajmniej pewne. Dlatego chcą poznać
plany przyszłego inwestora.
Wielka wyprz
Z ponad 20 polskich uzdrowisk nadzorowanych przez resort skarbu większość jest
prywatyzowana, a proces ten ma poparcie resortu zdrowia. Jak zapewnia Piotr
Olechno, rzecznik prasowy ministra zdrowia, niezależnie od statusu własności
wszystkie zakłady lecznictwa uzdrowiskowego mają możliwość zawierania kontraktów
z NFZ. – Dotyczy to zarówno sprywatyzowanych spółek uzdrowiskowych, jak i tych,
które nie podlegają procesowi prywatyzacji – mówi. – Dla ministra zdrowia
najważniejsze jest, aby w sprywatyzowanych spółkach prowadzić lecznictwo
uzdrowiskowe na wysokim poziomie – dodaje Olechno.
Uzdrowiskiem prywatyzowanym na siłę, wbrew lokalnym władzom i społeczności,
które Skarb Państwa chce upłynnić jeszcze przed końcem roku, jest spółka
Konstancin-Zdrój. Samorząd województwa mazowieckiego, popierany przez samorząd
Konstancina-Jeziorny, bezskutecznie zabiegał o komunalizację uzdrowiska.
Kontrowersje budzi także wycena uzdrowiska. Ministerstwo Skarbu Państwa, które
posiada 16 tys. 726 udziałów stanowiących ponad 95 proc. kapitału zakładowego
uzdrowiskowej spółki, wartość jednego udziału ustaliło na poziomie 500 zł, co
daje łącznie niewiele ponad 8 mln zł. – To o 7 mln zł mniej, niż w ostatnich
latach w park zdrojowy zainwestował samorząd Konstancina-Jeziorny, nie mówiąc o
tych inwestycjach, które mamy w planie – wytyka Kazimierz Jańczuk, burmistrz
uzdrowiskowej gminy.
Wartość majątku kurortu wyceniona przez jego władze mieści się w przedziale
150-200 mln złotych. W Konstancinie panuje zgoda co do tego, że uzdrowisko
powinno pozostać pod kontrolą społeczną, a jeżeli wdrażać proces prywatyzacji,
to pozyskując inwestora, który ma nie tylko pieniądze, ale pomysły na dalszy
rozwój. – Mamy poważne obawy, że oddanie uzdrowiska prywatnemu inwestorowi może
pozbawić mieszkańców wpływu na funkcje uzdrowiska i gwarantowane przez nie
usługi lecznicze – zaznacza burmistrz Jańczuk.
Kiedy śledztwo?
Wobec braku w ofercie ministra skarbu informacji o kontynuacji działalności
uzdrowiskowo-leczniczej, jaką powinien spełnić przyszły inwestor, a także zbyt
niskiej wyceny majątku uzdrowiska burmistrz Konstancina-Jeziorny oraz starosta
piaseczyński skierowali sprawę prywatyzacji uzdrowiska do prokuratury, alarmując
o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministerstwo skarbu na szkodę
społeczności lokalnej.
– W dalszym ciągu jest prowadzone postępowanie sprawdzające – powiedział
"Naszemu Dziennikowi" prowadzący sprawę prokurator Marcin Górski z Prokuratury
Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Jak zastrzegł, więcej informacji w tej sprawie
od niego nie uzyskamy. Przypomnijmy, że to już drugi prokurator, który bada tę
sprawę. Na ocenę wniosku i ewentualne wszczęcie postępowania przygotowawczego ma
30 dni.
Czy stanie się to przed 14 października? Do tego dnia trzej inwestorzy mają czas
na złożenie wiążących propozycji. Dla gminy zabezpieczenie jej funkcji
uzdrowiskowej jest rzeczą nadrzędną. – Zapewniam, że nie będziemy stać z
założonymi rękami i będziemy ministrowi Gradowi patrzeć na ręce – deklaruje
Kazimierz Jańczuk.
Samorząd zapowiada też wystąpienie do trzech potencjalnych inwestorów o
przedstawienie, w przypadku zwycięstwa w przetargu, swojej oferty
leczniczo-uzdrowiskowej. – Krąg się zawęził, dlatego chcemy poznać oferty, jakie
poszczególne podmioty szykują dla naszego miasta i gminy. W końcu ewentualnemu
inwestorowi powinno zależeć na dobrej współpracy z samorządem – uważa burmistrz.
Tym samym władze Konstancina chcą zrobić to, czego wcześniej nie zrobiło
ministerstwo skarbu. – Pisałem do ministra Grada, przedstawiając mu stanowisko
rady miejskiej i swoje, że nadrzędnym celem przy prywatyzacji powinno być
zabezpieczenie funkcji leczniczo-uzdrowiskowej. Tymczasem w memorandum o
ogłoszeniu prywatyzacji nie ma o tym mowy. Bardzo nas to niepokoi. Obawiamy się,
że jeżeli wymknie się nam lecznictwo z ręki, to tym samym wymknie się nam status
uzdrowiska – relacjonuje burmistrz Konstancina-Jeziorny.
Mazowieckie uzdrowisko to nie jedyny kurort, wobec którego resort skarbu forsuje
prywatyzację. Kontrowersje budzi też prywatyzacja innych spółek uzdrowiskowych.
Wśród nich Uzdrowiska Iwonicz-Zdrój, będącego w polu zainteresowania trzech
inwestorów z Krosna, Nałęczowa i Bochni, którego akcje zostały wycenione na
zaledwie 9,5 mln zł, oraz uzdrowiska w Horyńcu-Zdroju, którego udziały Skarb
Państwa chce sprzedać za 7 mln złotych.
Mariusz Kamieniecki
