Trwanie u stóp Tajemnicy
Zmartwychwstały staje przed nami jako Ten, który przywraca życiu
blask, obdarowuje nim każdego wierzącego. Przez to przewartościowuje się
wszystko, co do tej pory było ważne. „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał,
daremna jest wasza wiara” – napisał św. Paweł (1 Kor 15, 13). Powstanie z
martwych Jezusa nie unieważnia krzyża, nie odbiera mu jego zbawczej logiki – ono
ją dopełnia.
Coś niezwykle ważnego o całym wydarzeniu paschalnym komunikuje nam apostoł
Tomasz, którego tradycja nazwała „niewiernym”. Chyba niesłusznie. Chciał
koniecznie dotknąć zranionego Mistrza. Zbyt realne było to, co niedawno widział,
by teraz szybko zapomnieć. Nie był materialistą niezdolnym do otwarcia się na
Tajemnicę, której nie mógł dosięgnąć, pojąć. Wieść o zmartwychwstaniu mogła mu
się jawić jako happy end. Czuł opór przed przyłączeniem się do radości
pozostałych apostołów i chciał czegoś więcej: sprawdzić, czy zmartwychwstanie
nie ogołaca krzyża. Dotknięcie ran Chrystusowych – namacalnego dowodu cierpienia
– sprawiło, że odkrył na nowo Boga żywego! Dokonało się drugie nawrócenie. Jego
wiara została rozpięta pomiędzy krzyżem i zmartwychwstaniem. Odkrył obok siebie
i w sobie nie apatycznego boga stoików czy boga będącego wytworem mocarstwowych
aspiracji człowieka uczynionego na ludzkie podobieństwo, ale Boga zranionego.
Nie Boga Prawa czy tradycji, patrona świątecznego przyzwyczajenia, ale Boga
współczującego, współcierpiącego. Takiego, który zamiast przemocą odpowiedzieć
na przemoc, pomnażając ją przez to w nieskończoność, wolał stać się ofiarą po
to, by wymazać kainowe piętna, zdemaskować prawdę o złu, stanąć na drodze
rozpędzonej machinie zemsty domagającej się coraz to nowych ofiar.
Taka jest
prawda o zmartwychwstaniu: niełatwa, pozostająca w ścisłej relacji z Wielkim
Piątkiem, zraniona. Zatrzymujemy się dziś przed nią, aby uwielbić Boga za Jego
miłość, za to, że posyłając na ziemię swojego Jednorodzonego Syna, nie pozwolił,
by nasze życie było niekończącą się ucieczką. W Nim nasza wolność. W Nim nasz
ratunek. W Nim nasza wieczność. Czyż może być większy powód do świętowania?
Cieszmy się z tego. Resurrexit Chrystus, Alleluja!
ks. Paweł Siedlanowski
