Traktat gwarantuje, Trybunał odbiera

Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazuje Polsce zwiększenie
limitu inwestowania emeryckich składek za granicą przez otwarte fundusze
emerytalne. Limit 5-procentowy łamie, zdaniem Trybunału, zasadę swobody
przepływu kapitału. Tymczasem według traktatu akcesyjnego OFE mają charakter
funduszy publicznych, a więc nie podlegają wspomnianej zasadzie.

Pięcioprocentowy limit inwestycji zagranicznych otwartych funduszy emerytalnych
łamie unijną zasadę swobody przepływu kapitału – orzekł Europejski Trybunał
Sprawiedliwości (ETS) w Luksemburgu. Trybunał podzielił w tej sprawie opinię
Komisji Europejskiej, która dwa lata temu skierowała do niego skargę na Polskę.
ETS zauważył, że oprócz limitów ilościowych Polska wymaga także od OFE limitów
jakościowych w odniesieniu do inwestycji zagranicznych, takich jak wysoki rating
zagranicznych akcji i obligacji oraz odmienne niż w kraju rozliczanie kosztów
transakcji. Strona polska utrzymywała podczas procesu, że OFE nie są elementem
prywatnego sektora ubezpieczeniowego, lecz częścią finansów publicznych, i w
związku z tym nie ma do nich zastosowania zasada swobody przepływu kapitału. O
publicznym charakterze OFE świadczy m.in. obowiązkowa przynależność
ubezpieczonych do II filara. – Nawet gdyby przyjąć, że środki przydzielone OFE
mają charakter publiczny, ta okoliczność sama w sobie nie wystarcza do
wyłączenia wobec nich zasady swobodnego przepływu kapitału, ponieważ OFE
prowadzą działalność gospodarczą – uznał jednak luksemburski Trybunał.
Ministerstwo Finansów twierdzi, że Trybunał nie zakwestionował samego faktu
limitowania inwestycji zagranicznych OFE, lecz wysokość tego limitu. – Trybunał
wskazał na podobieństwo sytuacji OFE do tej, jaka zachodzi w wypadku instytucji
pracowniczych programów emerytalnych. Dyrektywa z 2003 r. wprowadza dla
programów pracowniczych 30-procentowy limit inwestowania za granicą –
powiedziała Małgorzata Brzoza, rzecznik Ministerstwa Finansów. Według niej,
Polska powinna przedstawić konkretne dane uzasadniające, dlaczego u nas limit
inwestycji zagranicznych OFE wynosi nie 30 proc., lecz tylko 5 procent. Dalsza
procedura związana z wykonaniem wyroku ETS przewiduje, że Komisja Europejska
ponownie podniesie wobec Polski zarzuty, a Polska się do nich odniesie. Resorty
finansów, pracy i spraw zagranicznych mają ustalić w tej sprawie wspólne
stanowisko.

Mamy gwarancje traktatowe
– Publiczny charakter OFE Polska ma zagwarantowany traktatowo w momencie akcesji
do Unii Europejskiej. Negocjując traktat, Polska do końca podtrzymywała
stanowisko, iż OFE są elementem sektora finansów publicznych, zaś Komisja
Europejska naszego stanowiska nie zakwestionowała, i tak stanęło w traktacie.
Dlatego też traktat nie wyznaczył nam żadnego okresu przejściowego na
dostosowanie przepisów o OFE do prawa europejskiego, chociaż zrobił to w
odniesieniu do Węgier. To było jedno z większych zwycięstw polskich negocjacji
akcesyjnych – wyjaśnia dr Cezary Mech, który uczestniczył w negocjacjach
akcesyjnych dotyczących OFE jako ówczesny prezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami
Emerytalnymi (UNFE). – Nie wiem, na jakiej podstawie zostaliśmy postawieni przed
Trybunałem, skoro publiczny charakter OFE mamy zagwarantowany w traktacie
akcesyjnym, przyjętym w referendum – dodaje finansista.
Jedyny obowiązek dostosowania przepisów po stronie Polski dotyczył pracowniczych
programów emerytalnych prowadzonych przez powszechne towarzystwa emerytalne,
które to programy nie są częścią publicznego zabezpieczenia emerytalnego. Polska
wywiązała się z tego obowiązku, podnosząc limit inwestycji zagranicznych PTE w
ramach programów pracowniczych do 30 procent. Powszechne towarzystwa emerytalne
prowadzą działalność gospodarczą, ale PTE to nie to samo co OFE, które są
funduszami publicznymi.
Czy rząd indagowany w tej sprawie przez Komisję Europejską, a potem przez
Trybunał, nie zapoznał się z zapisami traktatu? A może w tajemnicy przed opinią
publiczną wpisano doń coś, o czym nawet negocjatorzy nie byli poinformowani?
Może potrzebne będzie nowe referendum? "Nasz Dziennik" tuż przed akcesją zapytał
o status OFE w Unii Europejskiej ówczesną minister ds. europejskich Danutę
Hźbner. Pani minister była zaskoczona pytaniem i w odpowiedzi streściła jedynie
oficjalne polskie stanowisko. W każdym razie rząd będzie teraz musiał sprawę
dogłębnie wyjaśnić. Konsekwencje podniesienia limitu inwestycji zagranicznych
OFE z 5 proc. do 30 proc. będą bardzo poważne zarówno dla ubezpieczonych, jak i
dla Polski.

Rozhuśtają rynek
– Ryzyko inwestowania środków OFE wzrośnie, ponieważ dojdzie ryzyko kursowe –
tłumaczy Paweł Pelc, były wiceszef urzędu nadzorującego OFE. – Im mocniejszy
będzie kurs złotego, tym mniejsze oszczędności emerytów i na odwrót. Zwiększy
się zmienność jednostek uczestnictwa w OFE, zaś wysokość świadczeń emerytalnych
będzie w jeszcze większym stopniu zależna od momentu przejścia na emeryturę.
Wzrosną też koszty inwestowania, ponieważ firmy zarządzające OFE, nie znając
dobrze rynku zagranicznego, będą zmuszone korzystać z usług zagranicznych firm
zarządzających. Jeśli tego nie zrobią, ryzykują, że będą miały niższe stopy
zwrotu z inwestycji.
Czy w dobie kryzysu OFE mogą stracić na zagranicznych rynkach pieniądze
emerytów? – Bardziej chodzi o ryzyko spadku wartości niż całkowitej utraty
oszczędności – twierdzi Pelc. Po pierwsze, firmy zarządzające gwarantują
pokrycie z własnej kieszeni niedoboru, choć są to po części gwarancje papierowe,
jeśli porównać wielusetmiliardowe aktywa OFE z kapitałem firm zarządzających.
Kolejnym gwarantem jest bank-depozytariusz, w którym ulokowane są środki OFE. Na
końcu wreszcie są gwarancje państwa dla naszych oszczędności w OFE. – Casus
Grecji pokazuje jednak, że gwarancje nie zawsze się materializują – zaznacza
nasz rozmówca. Przy operacji redukcji długów Grecji prywatni inwestorzy musieli
zadeklarować "dobrowolny udział" w stratach i właśnie z powodu owej wymuszonej
przez polityków "dobrowolności" nie mogą teraz dochodzić zwrotu strat od
gwarantów długu greckiego, czyli banków inwestycyjnych, które wystawiały greckie
CDS-y zabezpieczające inwestorów (nabywców greckich obligacji) na wypadek
bankructwa tego kraju. Okazuje się zatem, że nawet inwestorzy finansowi podczas
obecnego kryzysu w strefie euro bywają wystawieni do wiatru, a cóż dopiero szary
emeryt z dalekiej Polski.
Zwiększenie inwestycji OFE w zagraniczne aktywa zmniejszy ilość środków na
polskiej giełdzie, utrudniając naszym przedsiębiorstwom dostęp do kapitału i
osłabiając wzrost gospodarczy. Będzie też miało negatywny wpływ na rozwój
naszego rynku kapitałowego, bo trzeba pamiętać, że dla wielu podmiotów
zagranicznych debiutujących na warszawskim parkiecie magnesem była obecność
stabilnego inwestora w postaci OFE, obracającego wielomiliardowymi środkami.
– Rząd będzie miał problem ze sfinansowaniem swoich potrzeb pożyczkowych ze
względu na ograniczenie popytu – podkreśla Paweł Pelc. OFE większą część środków
inwestowały bowiem dotąd w polskie obligacje. Wypływ emeryckich oszczędności na
rynki zagraniczne wiąże się z koniecznością zamiany ich na rynku na obce waluty,
a potem z ponowną wymianą walut na złote. – Wymiana na rynku znacznych środków
spowoduje wzrost zmienności na rynku złotego, kurs przy każdej z tych operacji
będzie podlegał silnym wahnięciom, słowem – OFE będą "huśtały" złotym – ostrzega
Pelc, zaznaczając, że daje to duże pole dla spekulacji. W efekcie Narodowy Bank
Polski, aby utrzymać stabilność polskiej waluty, będzie musiał dysponować
znacznie większymi rezerwami walutowymi niż obecnie.

 

Małgorzata Goss

drukuj