Tragedia na Filipinach
Kościół znalazł się na pierwszej linii niesienia pomocy ludziom
dotkniętym kataklizmem na południu Filipin. W miniony piątek i sobotę rozszalały
tajfun Sendong (Washi) pochłonął blisko 1000 mieszkańców tego rejonu. Wiele osób
jest wciąż poszukiwanych, a tysiące pozostaje bez dachu nad głową. Katastrofa,
której rozmiary mogłyby być znacznie mniejsze, gdyby władze cywilne podjęły
wcześniej odpowiednie kroki, mobilizuje teraz siły katolickich organizacji
pomocowych.
– Wszystko zaczęło się w piątek, 16 grudnia, od mocnego wiatru i ulewnego
deszczu. W sobotę rano rzeka Cagayan zaczęła zalewać miasto – relacjonuje w
rozmowie z "Naszym Dziennikiem" ks. Andrzej Sudoł, sercanin od 9 lat pracujący w
Cagayan de Oro, gdzie umiejscowiło się epicentrum tajfunu. – Było jeszcze ciemno
i wielu ludzi zostało zupełnie zaskoczonych. Kilka dzielnic znalazło się
całkowicie pod wodą – mówi. Jak dodaje, wielka woda zniszczyła wiele domów,
pozabierała samochody, pozbawiła ludzi całego dobytku. Wielu mieszkańców zostało
odciętych od świata. Inni w dalszym ciągu szukają schronienia. Brakuje przede
wszystkim wody pitnej, zostały zerwane linie energetyczne, krajobraz przedstawia
się dramatycznie. W wodzie w dalszym ciągu pozostają rozkładające się ciała, co
może stanowić poważne ryzyko wybuchu epidemii. Prezydent Filipin Benigno Aquino
ogłosił stan klęski żywiołowej. O duchowej bliskości z Filipińczykami i
modlitwie zapewnił także Ojciec Święty Benedykt XVI, który zaapelował o wsparcie
dla ofiar kataklizmu.
Ostatnie dane mówią o blisko 1000 zabitych i około 50 zaginionych. – Ale obawiam
się, że ta liczba będzie jeszcze większa – zastrzega ks. Sudoł. Jednak
ostateczne ustalenie liczby ofiar jest o tyle trudne, że wiele osób
mieszkających na wyspie Mindanao nie miało meldunku.
W domu formacyjnym sercanów, który ocalał tylko dzięki temu, że mieści się na
wzniesieniu, schronienie znalazło już 40 dzieci i ich opiekunów z Kasanag
Daughters Foundation (KDF), projektu socjalnego Księży Sercanów skierowanego do
dziewcząt, które były wykorzystane seksualnie. Jak wskazuje polski misjonarz,
budynek, w którym do tej pory mieszkały i gdzie były otoczone pomocą
psychologów, nauczycieli i wychowawców, został całkowicie zatopiony.
Do ratowania ofiar tajfunu włączył się także Czerwony Krzyż. "Ale obszary
dotknięte tragedią są tak rozległe – zauważa Gwen Pang, sekretarz generalny
organizacji – że poszukiwania nie były jeszcze w stanie objąć całego regionu.
Wiele domów zostało porwanych przez wodę, co oznacza, że ciała ich mieszkańców
również" – sprecyzował w rozmowie z agencją AFP. Do działań przystąpiły także
ekipy ratunkowe Camillian Task Force – organizacji kierowanej przez Zakon
Kamilianów oraz Caritas. Pomoc organizuje także wspólnota 600 wolontariuszy –
studentów Xavier University, katolickiego uniwersytetu św. Franciszka Ksawerego
w Cagayan de Oro. Sam budynek uczelni zamienił się w punkt ewakuacyjny, gdzie
przebywa obecnie ok. 400 osób. Studenci natomiast z narażeniem życia docierają
do potrzebujących, dostarczając im żywność, wodę, lekarstwa i odzież.
Ordynariusz Cagayan de Oro ks. abp Antonio J. Ledesma w wywiadzie udzielonym
agencji Fides podkreślił, że jego diecezja podjęła ścisłą współpracę z rządem i
organizacjami humanitarnymi. – Centrum działań socjalnych naszej diecezji
pracuje bez wytchnienia w 5 ośrodkach ewakuacyjnych. Pomaga nam spora liczba
wolontariuszy – relacjonował. Zwrócił uwagę, że pomimo bólu, jakiego ludzie
doświadczają po stracie najbliższych, pomimo utraty całego dobytku, wśród ofiar
tej ogromnej tragedii przeważa duch solidarności i chęć wzajemnej pomocy. A
pomoc – jak zauważył – płynie także z sąsiednich diecezji i z zagranicy.
Poinformował również o podjęciu przez diecezje Cagayan de Oro oraz Iligan
inicjatywy pod hasłem "Adoptuj rodzinę". Chodzi o to, by rodziny mieszkające
poza terenami dotkniętymi przez kataklizm przyjęły na święta Bożego Narodzenia
rodziny, które ucierpiały podczas tajfunu i obecnie przebywają w schroniskach.
Propozycja Kościoła od razu spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem
Filipińczyków. Już teraz pasterze obu diecezji są przekonani, że wszystkie
poszkodowane rodziny znajdą miejsce przy wigilijnym stole przygotowanym przez
tych, którzy szczęśliwie nie doznali żadnych cierpień ani strat.
Anna Bałaban
