To nie koniec mordów

Trzydzieści dwie osoby, w tym dwudziestu dwóch cywilów, zginęły w
trakcie sobotniej ofensywy sił prezydenta Baszara al-Asada. Rosja, oskarżając
opozycję o eskalację konfliktu, wezwała reżim do zdecydowanych działań.

Jak informuje Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka, pomimo obowiązującego
od 12 kwietnia zawieszenia broni tylko w sobotę kolejnych ośmiu cywilów zginęło
w Hamie, dwóch w Hims, trzech w położonej na północy kraju w pobliżu granicy z
Turcją prowincji Idlib, po czterech w Aleppo i w pobliżu Damaszku, a jeden w
Raqi. Przedstawiciele Obserwatorium, powołując się na świadków, dodają, że
pozostałych 10 osób – wojskowych, którzy przeszli na stronę przeciwników rządu –
zostało zabitych w walkach z syryjską armią, do których doszło pod Damaszkiem.
Wykorzystując też piątkowy samobójczy atak na meczet w Damaszku, w którym
zginęło 9 osób, a ponad 20 zostało rannych, rosyjskie władze potępiając te – jak
to nazwały – "barbarzyńskie" ataki, zaostrzyły krytykę wobec opozycji,
namawiając jednocześnie syryjski reżim do dania zdecydowanego odporu
"terrorystom". Rosja już wielokrotnie popierała działania Asada, blokując m.in.
rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ, które potępiały rozprawianie się z
przeciwnikami władz. Można się więc spodziewać, że najbliższe dni przyniosą
zaognienie napięć. Zwłaszcza że w tę retorykę wpisują się syryjskie proreżimowe
media. Jedno z nich, dziennik "al-Tiszrin", oskarżyło w sobotnim wydaniu
sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna o to, że krytykując reżim w Damaszku,
zachęca terrorystów do ataków. "Bezustanne ignorowanie przez społeczność
międzynarodową aktów przestępczych dokonywanych przez zbrojne grupy jest
odbierane jako bezpośredni udział w ułatwianiu przeprowadzania aktów terroru,
których Syria jest sceną" – czytamy w artykule redakcyjnym "al-Tiszrin". "Takie
stanowisko wyraźnie zachęca te grupy do dalszych przestępstw i aktów terroru" –
twierdzi gazeta, dodając, że terroryści w Syrii mogą liczyć na wsparcie takich
krajów, jak: Katar, Arabia Saudyjska, Turcja. Również inne prorządowe media
wypominają społeczności międzynarodowej milczenie w sprawie piątkowego zamachu w
Damaszku, w tym m.in. oficjalny dziennik "al-Sawra", który pyta retorycznie,
dlaczego Ban i Annan nie żądają wycofania się terrorystów. "Dlaczego nie
zauważają ich obecności, ich roli, ich zwolenników, tych, którzy ich finansują?"
– pisze cytowana przez PAP gazeta. Opozycja odrzuca oskarżenia, podkreślając, iż
siły rządowe zorganizowały ów atak, by oskarżyć ją następnie o generowanie walki
i rozpocząć tzw. kroki zapobiegawcze. Podobne obawy można mieć po przeczytaniu
oświadczenia syryjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych, w którym napisano, że
rząd "nie będzie tolerować uzbrojonych grup terrorystycznych i obiecuje
potraktować żelazną ręką tych, którzy terroryzują obywateli". Opozycjoniści
tłumaczą, że władze wybrały na atak akurat ten meczet w Damaszku, w pobliżu
którego zbierają się przeciwnicy reżimu. Opozycja zwróciła się o międzynarodowe
dochodzenie w tej sprawie.

MBZ

drukuj