To igranie z ludzką słabością
Z ks. bp. Tadeuszem Bronakowskim, przewodniczącym Zespołu Konferencji
Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, rozmawia Małgorzata Pabis
Rząd Donalda Tuska chce wprowadzić możliwość sprzedawania alkoholu na
stadionach. Jakie będą skutki takiej decyzji?
– To nie jest dobre działanie. Zwiększenie ilości alkoholu jest sprzeczne z
polską racją stanu. Wszyscy ludzie dobrej woli to widzą. Dostępność alkoholu
powoduje przede wszystkim to, że ludzie częściej i chętniej po niego sięgają. A
już teraz z badań statystycznych wynika, że na jednego Polaka przypada ponad 9
litrów alkoholu rocznie. Kiedy wyłączymy z tego nieletnich, to liczba ta
zwiększa się do 13 litrów. A przecież to są tylko oficjalne dane, bez liczenia
alkoholu produkowanego w domach czy z nielegalnego importu. Widzimy więc, że
sytuacja jest dramatyczna. Nie ma żadnego usprawiedliwienia zwiększania
dostępności alkoholu, zwłaszcza na stadionach.
Z jednej strony – rząd deklaruje walkę z agresją na stadionach, a z drugiej –
pozwala na sprzedaż alkoholu na obiektach sportowych. Czy to nie hipokryzja?
– Badania pokazują, że spożywanie alkoholu prowadzi do postaw agresywnych.
Wątpię w to, że rząd o niczym nie wie… Kłamie jednocześnie, że piwo
sprzedawane na stadionach będzie miało zaledwie 1 proc. alkoholu, a wiadomo, że
będzie to 3-4 procent. Na pewno udostępnienie piwa młodzieży nie spowoduje
niczego dobrego. My, jako Zespół Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa
Trzeźwości, patrzymy jeszcze szerzej – chcemy, aby dostępność alkoholu,
zwłaszcza dla młodzieży, była ograniczana. Zresztą mówi o tym wprost pierwszy
zapis Ustawy o wychowaniu w trzeźwości. Zarówno rząd, jak i samorządy – na mocy
obowiązującego prawa – powinny robić wszystko, aby dbać o wychowanie młodzieży w
trzeźwości, a tym samym starać się o ograniczanie dostępności alkoholu wszędzie,
gdzie młodzi przebywają, czyli też na stadionach.
Do czego może prowadzić łączenie sportu i alkoholu?
– Moim zdaniem, do tragedii. Chcę to głośno powiedzieć, że jesteśmy zdecydowanie
przeciwni jakiemukolwiek łączeniu sportu z alkoholem! W medycynie istnieje taka
prosta podstawowa zasada – nie szkodzić. Myślę, że tu także trzeba by ją
zastosować, a nie najpierw rozpijać młodzież, a potem dziwić się, że jest
agresywna. Ludzie dorośli powinni dbać o dzieci i młodzież, także w tym
względzie, że do rządu powinni wybierać ludzi odpowiedzialnych, którzy będą dbać
o dobro wspólne. Święci uczyli nas, że kto wychowuje młodych z kieliszkiem w
ręku, szkodzi Ojczyźnie. Także Jan Paweł II – którego beatyfikację wciąż
przeżywamy – uczył nas, że nie wolno igrać z ludzką słabością. Wsłuchajmy się w
ten głos.
Dziękuję za rozmowę.
