To doraźne rozwiązanie
Z poseł Małgorzatą Sadurską, sprawozdawcą projektu PiS dotyczącego zmian w
systemie emerytalnym, rozmawia Małgorzata Goss
Projekt PiS dotyczący zmian w systemie emerytalnym, który wprowadzał zasadę
dobrowolności przynależenia do OFE, został odrzucony przez Sejm w pierwszym
czytaniu głosami koalicji rządzącej PO – PSL.
– Nasz projekt powstał z myślą o tym, aby przywrócić zasadę równości wszystkich
Polaków i wolności decydowania, czyli stan zgodny z Konstytucją. Reforma
emerytalna z 1999 r. podzieliła Polaków: jednym dała możliwość swobodnego
wyboru, innych przypisała do starego systemu emerytalnego, jeszcze innych
zmusiła do przyjęcia systemu opartego na prywatnych funduszach kapitałowych.
Platforma, odrzucając nasz projekt, pokazała, że jest przeciwna prawu obywateli
do swobodnego wyboru, a jedyny cel, który jej przyświeca, to doraźne załatanie
dziury budżetowej. Doraźne – podkreślam – bo to, że rząd nie będzie musiał
odprowadzać 5 proc. składki, tj. ok. 13-14 mld zł rocznie do OFE, ograniczy
tylko na najbliższe lata konieczność zadłużania finansów publicznych, natomiast
za 20-30 lat, gdy osoby obecnie aktywne zawodowo będą przechodzić na emeryturę,
pojawi się problem, jak znaleźć dodatkowe środki, żeby im te emerytury z ZUS
wypłacić. W projekcie rządowym nie ma ani słowa, jak tę kwestię rozwiązać.
Wszystko zdominowała chęć jak najszybszego uchwalenia zmian, bez poważnej
debaty, bez pochylenia się nad długoterminowym zbilansowaniem systemu. Odrzucony
został również nasz wniosek o wysłuchanie publiczne projektu, przy którym każdy
obywatel, ekspert, organizacja społeczna mogliby się wypowiedzieć, co o nim
sądzą.
Czy projekt PiS, poprzez przyznanie swobody wyboru, rozwiązuje dylemat: łatać
dziurę budżetową dzisiaj czy zabezpieczać przyszłe emerytury, by nie okazały się
za niskie?
– Projekt PiS stoi pośrodku. Wprowadzenie zasady dobrowolności spowodowałoby,
jak wynika z badań, że 75 proc. Polaków mogłoby się zdecydować na powrót do ZUS.
Reforma emerytalna się nie sprawdziła, wszyscy wiemy, jak niskie są świadczenia.
Powrót do ZUS tych osób oznacza, że ich składka emerytalna w całości trafi do
ZUS. Tym samym wypełniamy postulat rządu, aby przesunąć środki do ZUS, ale przy
zachowaniu swobody wyboru obywateli, a nie na siłę. Co zaś do wysokości
przyszłych emerytur Polacy powinni zadecydować, czy wolą mieć emeryturę ze
starego systemu, której minimalny poziom jest gwarantowany przez państwo, czy
też wolą zaryzykować, powierzając środki OFE. W filarze kapitałowym o wysokości
świadczenia decyduje nie tylko efektywność pomnażania środków, ale także moment
przejścia na emeryturę – jeśli ubezpieczony zrobi to w chwili hossy na giełdzie,
to jego świadczenie może być wyższe, i odwrotnie – w chwili bessy zmaleje. Ważne
jest również to, że emerytury starego systemu mają gwarancje waloryzacji, ale w
przypadku emerytur kapitałowych waloryzacji nie ma, a potencjalne świadczenie
rośnie, o ile fundusz uzyska nadwyżkę. Można się zastanawiać, czy fundusze
emerytalne będą zainteresowane wykazywaniem wyższego zysku. Uważam, że nie.
Podstawą tradycyjnego systemu ubezpieczeń społecznych był zawsze system
repartycyjny, polegający na finansowaniu emerytów przez pokolenie pracujące, ale
ten system jest podatny na zmiany demograficzne. Starzenie się społeczeństwa
sprawia, że staje się on coraz bardziej niewydolny.
– Sprawa demografii jest bardzo trudnym problemem, z którym zderzało się i
będzie zderzać wiele rządów. Rząd Platformy, mimo zapowiedzi w kampanii
wyborczej, że ściągnie młodych Polaków z zagranicy, żeby pracowali w Polsce, nic
w tym kierunku nie zrobił. Bezrobocie na poziomie 13,1 proc. jest przeogromne.
Od 1 maja 2004 r. z Polski wyjechało 2 mln 400 tys. młodych Polaków, którzy są
efektywni demograficznie, bo nie tylko mogą pracować na emerytury, ale też mogą
mieć dzieci. Ten czynnik dodatkowo popsuł nam demografię. Aby ten problem
rozwiązać – konieczne jest interweniowanie na rynku pracy poprzez aktywne formy
walki z bezrobociem oraz wprowadzenie pakietu ustaw prorodzinnych, solidnie
finansowanych, nie tak jak uchwalona niedawno ustawa żłobkowa. Nie wierzę, że
uda się rządowi poprawić demografię. Funduszu pracy nie ma, ustawy rodzinne są w
powijakach… Tymczasem państwo powinno brać na siebie odpowiedzialność za
bezpieczeństwo emerytalne swoich obywateli. Nowy system oparty jest na zasadzie
zdefiniowanej składki, tzn. wiemy, ile wpłacamy do systemu, ale nie wiemy, jakie
otrzymamy świadczenie. Robiłam symulacje, jak będzie wyglądała przyszła
emerytura w dwóch wariantach – przed wprowadzeniem tego rozwiązania i po jego
wprowadzeniu. Powiem tak – gdybym miała możliwość powrotu do ZUS, natychmiast
bym to zrobiła. Jeśli państwo nie weźmie odpowiedzialności za emerytury z nowego
systemu i wypłata będzie się odbywała na zasadzie: ile sobie człowiek nazbiera,
z takiej puli będzie miał wypłacone, to ludzie pójdą tam, gdzie najbliżej, czyli
do gminy po pomoc społeczną. Tylko że pomoc społeczna jest finansowana z
dochodów własnych gminy. Państwo znowu umywa ręce! Gdzie jest więc
odpowiedzialność państwa za swoich obywateli? Dlatego uważamy, że nikogo do
takiego systemu nie można zmuszać. Jeśli ktoś chce być w OFE, bo wierzy rynkom,
chce ryzykować na giełdzie, ma do tego prawo, ale jeśli bardziej ufa państwu i
jego gwarancjom, niech wybierze ZUS. W 2000 r. Polacy podejmowali decyzje pod
wpływem dezinformacji.
A jeśli państwo zbankrutuje? Taką możliwość chce wprowadzić Unia Europejska.
Co wtedy z emeryturami z ZUS?
– A jaka jest gwarancja, że nie zbankrutują powszechne towarzystwa emerytalne?
Ryzyko w przypadku państwa jest mniejsze, bo państwo, nawet jeśli będzie miało
problemy, ma więcej narzędzi reagowania niż prywatne instytucje. Gdy zaczynała
się reforma, towarzystw emerytalnych było więcej, dziś jest ich tylko
czternaście, bo łączyły się między sobą. Co więcej, spodziewany się wyroku
Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nakazującego Polsce zniesienie limitów
inwestowania OFE za granicą. Umożliwi to przepływ środków emerytalnych na rynki
europejskie i światowe. A rynki są obecnie bardzo niestabilne. Obawiam się, czy
środki te będą bezpieczne. Ludzie bardziej ufają państwu niż prywatnym
funduszom, na które nie mają żadnego wpływu.
Zwiększenie limitów inwestowania na giełdzie i umożliwienie inwestowania OFE
w instrumenty pochodne zwiększa tę niepewność?
– Ludzie, którzy pracują przez całe życie, muszą mieć zagwarantowane przez
państwo emerytury. Może należałoby także zreformować ZUS? A swoją drogą, jeśli
porównać zarządzanie przez ZUS funduszem rezerwy demograficznej (FRD) z
inwestowaniem przez towarzystwa emerytalne środków OFE, to FRD mniej stracił niż
OFE. Gdyby OFE zaczęły konkurować pomiędzy sobą wynikami, ścigać się w obniżaniu
prowizji, słowem – gdyby przestały działać w zmowie, ich wiarygodność byłaby
większa. Niestety, tych kwestii rząd nie dotyka w swoim projekcie. W obecnej
sytuacji dużo pewniejszą i bardziej wiarygodną instytucją jest ZUS.
Dziękuję za rozmowę.
