To były kasztany, a nie kamienie
Mieszkańcy Stuttgartu (Badenia-Wirtembergia) i opozycja oskarżają policję,
a nawet samą kanclerz Angelę Merkel o brutalne działania podczas rozpędzenia
czwartkowej manifestacji przeciwko budowie nowego dworca kolejowego w tym
mieście. Podczas zajść rannych zostało 130 osób. Rząd natomiast całą winę zrzuca
na demonstrantów.
Policja użyła wobec demonstrantów armatek wodnych, pałek i gazu łzawiącego.
Zdaniem świadków, służby policyjne wykazywały się całkowicie niepotrzebną
agresją, i to wobec wszystkich, zarówno kobiet, jak i dzieci. Na podstawie
oficjalnych danych wiadomo, że rannych zostało około 130 demonstrantów i kilku
policjantów. Według samych protestujących, po ich stronie jest co najmniej
kilkuset rannych, gdyż policja niepotrzebnie była bardzo brutalna i bezwzględna.
Rzecznik prasowy policji w Stuttgarcie Florian Neumann bronił funkcjonariuszy,
twierdząc, że ich akcje były adekwatne do agresji demonstrujących, którzy
rzucali w kierunku policjantów kamieniami. Dopiero po zeznaniach świadków
okazało się, że w stronę policji leciały kasztany, a nie kamienie, więc jej
brutalny odwet był niewspółmierny do zagrożenia.
Zarówno mieszkańcy Stuttgartu, jak i opozycja są oburzeni brutalnością policji.
Niemiecka lewica winą za eskalację zdarzeń obarcza CDU i kanclerz Angelę Merkel,
która od początku wraz z kolegami partyjnymi, nie zważając na społeczne
protesty, uparcie powtarzała, że wspiera projekt budowy nowego dworca kolejowego
w Stuttgarcie. Mieszkańcy domagają się wyjaśnień i ukarania winnych pobicia
obywateli. Na razie ich nie ma, ponieważ minister spaw wewnętrznych
Badenii-Wirtembergii Herbert Rech stwierdził, że przeprowadzona w Stuttgarcie
akcja i zachowanie policji były jak najbardziej prawidłowe. – Jeżeli matka wraz
z dziećmi decyduje się stanąć na drodze policji, to musi się liczyć z użyciem
wobec niej policyjnego przymusu bezpośredniego – powiedział Rech. Szef partii
Zielonych Cem Oezdemir jest przekonany, że za wyjątkową i niepotrzebną
brutalność odpowiadają siły porządkowe. – W państwie prawa policji nie wolno
bezkarnie atakować starszych ludzi, uczniów i kobiet żrącym gazem pieprzowym –
stwierdził Oezdemir. Sprawa brutalności niemieckiej policji w Stuttgarcie
zainteresowała parlament. W najbliższą środę zajmie się nią komisja spraw
wewnętrznych Bundestagu.
W Stuttgarcie ludzie demonstrują już od tygodni, w reakcji na postawę władz,
które zadecydowały za nich, że za ponad 4 mld euro zburzą stary dworzec główny,
a na jego miejsce zbudują nowy: nowoczesny i podziemny. Projekt jest popierany
także przez Brukselę, bo ma to być istotny element modernizacji europejskiego
szlaku kolejowego z Paryża przez Strasburg, Monachium, do Wiednia i dalej przez
Bratysławę do Budapesztu. Przeciwnicy tego projektu twierdzą, że jest to
całkowicie zbędne i niepotrzebne wydawanie publicznych miliardów na wątpliwy
ekonomicznie cel.
Waldemar Maszewski, Hamburg
