Test dla Bergnera i Sikorskiego
Gabriela Baczewska-Pazda, wnuczka Jana Baczewskiego, polskiego patrioty,
wybitnego działacza walczącego w przedwojennych Niemczech o prawa mniejszości
narodowych, nie ustaje w wysiłkach, aby dom jej dziadka – z pomocą niemieckiego
federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz polskiego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych – stał się miejscem eksperckich spotkań polsko-niemieckich i
ośrodkiem dialogu młodzieży z obu krajów. Na konkretne deklaracje obu resortów
wciąż czeka.
– Moim marzeniem jest, aby dom mojego dziadka Jana Baczewskiego w podberlińskim
Rangsdorfie został odrestaurowany i aby powstał w tym miejscu niemiecko-polski
dom pojednania, gdzie spotykaliby się w życzliwej i nieskrępowanej atmosferze
Niemcy i Polacy – powiedziała "Naszemu Dziennikowi" Gabriela Baczewska-Pazda.
Chciałaby, aby był to ośrodek debat naukowców, zwłaszcza historyków. – Można by
tutaj zapraszać młodzież z obu krajów, jak również niemieckich mieszkańców
Rangsdorfu, aby wreszcie poznali z bliska prawdziwych Polaków, ponieważ tutejsi
obywatele oceniają nas najczęściej poprzez krzywdzące stereotypy w postaci
"złodziei samochodów" – tłumaczy. Młodzi Polacy i Niemcy w wyremontowanym domu
wspólnie mogliby poznawać życie i działalność jego znamienitego właściciela w
przedwojennych Prusach czy też wspólnie posłuchać Chopina.
Baczewska-Pazda poprzez prawników zwróciła się o pomoc w realizacji tej
inicjatywy do niemieckiego resortu spraw wewnętrznych i polskiej ambasady. W jej
imieniu berliński adwokat Stefan Hambura wystosował prośbę do wiceministra spraw
wewnętrznych RFN Christopha Bergnera, który jest także rządowym pełnomocnikiem
do spraw mniejszości narodowych. W swoim piśmie wnuczka polskiego patrioty
przedstawiła ministrowi historię działalności Jana Baczewskiego na terenie
dawnych Prus oraz historię jego domu w Rangsdorfie. Poprosiła o pomoc przy
odbudowie strawionego w tajemniczych okolicznościach przez pożar budynku i
stworzenie tam miejsca spotkań polsko-niemieckich.
Losem domu po polskiej rodzinie Baczewskich interesuje się żywo poseł Arkadiusz
Mularczyk (PiS), który wystosował w tej sprawie zapytanie poselskie do
Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Parlamentarzysta pyta ministra Radosława
Sikorskiego, jakie działania zamierza podjąć w kwestii ochrony polskiego pomnika
kultury – domu Jana Baczewskiego w miejscowości Rangsdorf. Akcentuje też rolę,
jaką w środowisku polskiej mniejszości narodowej w dawnych Niemczech odegrał
polski patriota Jan Baczewski.
W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Mularczyk wyraził przekonanie, że
zaangażowanie polskiej dyplomacji w sprawę domu rodziny Baczewskich – istotnego
symbolu działalności polskiej mniejszości w Niemczech, będzie sprawdzianem dla
samego ministra i jego urzędników nie tylko w aspekcie skuteczności, ale także
wspierania polskich interesów poza naszymi granicami. – To będzie test dla
umiejętności skutecznego działania ministra Radosława Sikorskiego. Ostatnio z
efektami pracy polskiej dyplomacji na arenie międzynarodowej nie jest najlepiej,
czego dowodem są informacje, że w unijnej dyplomacji na 115 nowo mianowanych
ambasadorów Unii Europejskiej (nazywanych szefami delegatur UE) nie ma żadnego
Polaka – stwierdził. – Być może w sprawie domu Baczewskiego pan Sikorski wykaże
się większym zaangażowaniem niż w kwestii wyborów ambasadorów Unii Europejskiej,
ponieważ podczas negocjacji na temat ich wyboru polski minister spraw
zagranicznych nie był obecny, gdyż brał wtedy udział w prawyborach Platformy
Obywatelskiej na prezydenta. Ceną takiego niefrasobliwego działania, którą płacą
teraz wszyscy Polacy i cała Polska, jest to, że praktycznie polska dyplomacja
nie istnieje w Unii Europejskiej – podsumował poseł Mularczyk.
Drewniany, pomalowany na niebiesko domek w podberlińskiej miejscowości Rangsdorf
należał do rodziny niemieckiego obywatela z polskimi korzeniami Jana
Baczewskiego od 1928 roku do momentu aż ten 1 września 1939 r. właśnie w tym
domu został aresztowany o piątej rano i zesłany do obozu koncentracyjnego w
Sachsenhausen (szczęśliwie przeżył). Dom przejął wówczas jeden z członków SA,
hitlerowskich oddziałów szturmowych NSDAP. Przed wojną Jan Baczewski, poseł do
Sejmu Prus, był prekursorem i niestrudzonym założycielem organizacji
mniejszościowych w Niemczech, w tym wielu polskich.
Dopiero w ubiegłym roku miejscowe władze – Wydział Ochrony Zabytków w
Brandenburgii i krajowe Muzeum Archeologii – nadały "Domowi Baczewskiego" (Wohnhaus
Baczewski) status pomnika kultury chronionego prawnie przez państwo. Jednak jak
już informowaliśmy, w ostatnim czasie dom został w poważnym stopniu zniszczony
przez ogień.
Waldemar Maszewski, Hamburg
