Technologiczne alienowanie katolików?


Z równą determinacją, z jaką bronimy krzyża na sali sejmowej, powinniśmy
strzec respektowania ustawowego zapisu o wartościach chrześcijańskich w mediach,
a także upominać się o dostosowanie do nowych realiów technologicznych koncesji
TV Trwam. Czy mające powstać w najbliższych tygodniach ministerstwo cyfryzacji
będzie nowym politycznym instrumentem upartyjnienia nowych technologii?

Katolicy i nowe technologie
Katolicy w Polsce długo czekali na powstanie społeczno-religijnego kanału
telewizyjnego. Nic dziwnego, że z czasem oczekiwania społeczne zwróciły się ku
dynamicznie rozwijającemu się ośrodkowi medialno-edukacyjnemu Ojców
Redemptorystów. Wśród głosów zachęcających do stworzenia telewizji nie zabrakło
samego bł. Jana Pawła II. Kiedy nowy organizm medialny kształtował się w
pierwszych latach trzeciego tysiąclecia, koncesje na naziemne nadawanie były już
dawno podzielone. Znów sięgnięto po nowoczesną technologię: przekaz satelitarny.
Po raz kolejny pojawienie się religijnego przesłania w mediach elektronicznych,
tym razem na wizji, połączone było z zachętą do sięgnięcia po nowoczesne
urządzenie – odbiornik telewizji satelitarnej.
W krótkim czasie okazało się, że TV Trwam została dobrze przyjęta przez
odbiorców i zyskała stałe miejsce w polskiej mediasferze. Następuje rozwój jej
oferty programowej, rośnie także jej rola w debacie publicznej.
Co najmniej sześć lat temu został sformułowany postulat wykorzystania, wówczas
dopiero projektowanej, cyfryzacji telewizji naziemnej do powszechnego
udostępnienia jedynego społeczno-religijnego programu telewizyjnego. W
zmieniającej się sytuacji na rynku medialnym to oczekiwanie katolickiej opinii
było podnoszone wielokrotnie na tych łamach. Jednocześnie wskazywałem na
negatywne zjawiska osłabiające pozycję katolickiego przekazu telewizyjnego,
takie jak: powstanie balansującej na granicy synkretyzmu TV Religia
(funkcjonującej w ramach grupy ITI – której czołowym kanałem jest TVN); tajne
umowy wiążące TVP z telewizjami komercyjnymi, osłabiające prawdopodobnie pozycję
pozostałych nadawców propagujących odbiorniki telewizji satelitarnej; osłabianie
przez czynniki rządowe pozycji telewizji publicznej względem komercyjnej
konkurencji; rezygnacja ze stworzenia cyfrowej platformy satelitarnej TVP.
Mimo skoku na media w wykonaniu Platformy i SLD, wróżącego jak najgorzej
realizacji praw katolików w zakresie komunikacji medialnej, naturalnym sposobem
postępowania było zgłoszenie TV Trwam do konkursu na jedyne cztery wolne miejsca
na pierwszym multipleksie cyfrowym. Niepojęty efekt postępowania konkursowego i
niewytrzymujące krytyki jego tłumaczenia były już w "Naszym Dzienniku"
relacjonowane. Dodam jedynie kilka nowych szczegółów i nakreślę obraz
zmieniającego się kontekstu sprawy.

Cyfrowe wzmocnienie komercji
Cyfryzacja telewizji w Polsce w zasadzie już się dokonała, i to wcale nie w
ostatnich miesiącach. Miliony Polaków stały się bowiem użytkownikami cyfrowych
platform satelitarnych wprowadzających stopniowo również dystrybucję obrazu
wysokiej rozdzielczości (HD), wielu innych sięga zaś po wysokiej jakości sygnał
dostarczany przez telewizje kablowe. Z telewizji w tej formie korzysta już 70
proc. gospodarstw domowych.
Największym beneficjentem satelitarnej cyfryzacji jest Cyfrowy Polsat (ponad 3,4
mln użytkowników), który stał się równorzędnym wobec macierzystej stacji
telewizyjnej biznesem. W ostatnich dniach dochodzi do połączenia w jednym
konglomeracie imperium medialnego Zygmunta Solorza-Żaka z Polkomtelem
(operatorem sieci komórkowej Plus). Siła ekonomiczna i technologiczna tego
nadawcy telewizyjnego niepomiernie wzrośnie, co zamierza on wykorzystać do
rozwoju – na własnych, rzecz jasna, zasadach – ultraszybkiego mobilnego
internetu. Nowoczesne media w Polsce (np. usługa "wideo na żądanie", która może
w przyszłości zastąpić tradycyjną telewizję) będą rozwijać się w dużej mierze
pod kontrolą twórcy Polsatu.
Jednocześnie wkrótce może zmienić właściciela grupa telewizyjna TVN. Może to
spowodować pojawienie się w polskich mediach elektronicznych zagranicznego
kapitału w większym niż dotychczas wymiarze. Może także doprowadzić do
wytworzenia się drugiego konsorcjum telekomunikacyjno-medialnego z udziałem
takiego kapitału. W tym kontekście wymienia się francuskie Vivendi,
Telekomunikację Polską oraz sugeruje się konsolidację cyfrowych platform
satelitarnych Cyfra+ i N.
Oczywiście telewizje komercyjne nie czekają na efekty tych wielkich transakcji.
Stale zabiegają, aby cyfryzacja telewizji naziemnej pozwoliła im na umocnienie
pozycji na rynku. Do niedawna paraliżowały cały proces. Obecnie zapewniły sobie
możliwość naziemnego cyfrowego nadawania nie tylko programów ogólnych, ale także
kanałów tematycznych, które są rosnącym rynkiem reklamowym. TVN sięgnęła również
po wpływ na spółkę STAWKA – jednego z czterech nowych nadawców, któremu KRRiT
udzieliła koncesji na cyfrowym multipleksie.
Nie trzeba przypominać, jaką genezę i profil ideowy mają telewizje komercyjne w
Polsce. Wszechstronne wzmocnienie pozycji nadawców komercyjnych, pojawienie się
kapitału zagranicznego, słabsza pozycja telewizji publicznej i jej zaprzęgnięcie
do destrukcji polskiego obyczaju oznacza w praktyce osłabienie przy pomocy
nierynkowych instrumentów pozycji opinii katolickiej i TV Trwam.
W tym kontekście niejasne deklaracje prezesa TVP Juliusza Brauna o miejscu na
multipleksie dla TV Trwam za dwa lata nie mogą uśpić naszej czujności. Cyfrowy
pakiet z telewizją publiczną i nowymi nadawcami ma być dostępny w czerwcu 2012
roku. Już 7 listopada 2012 roku zostaną wyłączone pierwsze nadajniki analogowe,
zaś pełne wyłączenie dawnego systemu nadawania nastąpi w lipcu 2013 roku. Za dwa
lata cyfryzacyjny tort będzie zatem podzielony.

Prawa katolików
Wbrew liberalnej utopii państwo musi być tarczą Narodu chroniącą jego
fundamentalne dobra, a nie tylko stróżem prywatnych interesów. W kontekście
konsolidacji sfery mediów i telekomunikacji może to oznaczać gruntowne
przemyślenie i połączenie zadań regulacyjnych wypełnianych dotychczas przez
KRRiT i UKE dzielących między siebie nadzór nad treściami i technologiami.
Dodatkowo zapowiadane jest powstanie osobnego ministerstwa zajmującego się
problematyką szeroko pojętej cyfryzacji. Czy nie będzie ono służyło uproszczeniu
politycznego sterowania sferą komunikacji społecznej? W związku z upartyjnieniem
i ideologizacją tych państwowych struktur konieczne jest głośne upominanie się o
fundamentalne prawa katolików. W świetle preambuły do ustawy medialnej każde
zaprezentowanie przez media publiczne agresji "palikotyzmu" bez
chrześcijańskiego komentarza jest aktem niepraworządności. Także sprawy miejsca
na multipleksie nie należy traktować jako kwestii partykularnej, ale jako akt
sprawiedliwości pierwszorzędnej wagi. Ostatnie decyzje Krajowej Rady Radiofonii
i Telewizji do dawnych niesprawiedliwości – oddania mediów elektronicznych w
ręce wyznawców światopoglądu laickiego – dokładają nową: cyfrowe wykluczenie
katolików.

Uruchomić siłę społeczną
Trudno w takich okolicznościach przyjąć postawę wyczekującą. Niedoskonałości
siły politycznej powinniśmy skompensować demonstracją siły społecznej. Jest ona
niemała, czego dowodzi poparcie dla projektu ustawy w pełni chroniącej życie
ludzkie (600 tys. podpisów zebranych w krótkim czasie) oraz skuteczne protesty w
sprawie zaangażowania "Nergala" w telewizji publicznej. Siła masowego poruszenia
połączona z mocnymi głosami pasterzy jest nie do przecenienia. Lokalne koalicje
katolików na rzecz respektowania chrześcijańskiego obyczaju w mediach mogą
odwoływać się nie tylko do bliskiej wspólnoty, którą współtworzą słuchacze jako
Rodzina Radia Maryja, ale także do elementarnego poczucia sprawiedliwości. Łączy
ono obecnie wielu ludzi w spontanicznym odruchu sprzeciwu wobec ofensywy "palikotyzmu".

 

Radosław Brzózka teolog, filozof
 


Autor w latach 2004-2008 był członkiem Rady Programowej TVP Lublin i Rady
Programowej Radia Lublin; jest redaktorem naczelnym lubelskich "Zeszytów
Społecznych KIK" oraz wortalu Realitas.pl.

drukuj