Ta tragedia nas przebudzi
Wypowiedź prof. Andrzeja Nowaka, historyka, sowietologa, wykładowcy
na Uniwersytecie Jagiellońskim, redaktora naczelnego dwumiesięcznika
„Arcana”
Jest to tragedia dla wszystkich Polaków – w tym dla mnie osobiście, bo pod
Smoleńskiem zginęli także moi Przyjaciele. Zginęli tam przedstawiciele niemal
wszystkich orientacji politycznych, dlatego jest to tragedia dla całego kraju.
Wszystkich, którzy ponieśli śmierć pod Smoleńskiem, połączyło to, że chcieli
oddać hołd polskim patriotom tam zamordowanym, których pogrzebano w Katyniu 70
lat wcześniej.
Pytania o przyczynę tragedii należy pozostawić przede
wszystkim komisjom, poprowadzą śledztwo i zbadają okoliczności tego fatalnego
wypadku. I pod tym względem nic więcej nie da się powiedzieć kilka godzin po
katastrofie, i nie powinno się mówić. Może to Opatrzność tak zdecydowała, bo i
miejsce tragedii, i czas są symboliczne. Doszło do niej przecież przed Niedzielą
Miłosierdzia Bożego, co przypomina nam śmierć polskiego Papieża przed pięcioma
laty. Nie chcę tu robić żadnych porównań, zwłaszcza wchodzących na teren
teologii, bo nie jest to moja dziedzina. Oczywiście są to całkiem różne
wydarzenia, choć oba tak ważne dla Polaków. Myślę jednak, że Polska te ofiary
doceni. Może przez ten smoleński grób wpłyną one na naszą narodową wspólnotę
bardziej, niż mogliby to zrobić za życia? Taką próbę szukania sensu tej tragedii
można podjąć. Ale przecież każda z tych ofiar miała swoją rodzinę, która
przeżywa teraz straszną, osobistą tragedię. Modlimy się i mamy jednak nadzieję,
że mimo wszystko jakieś dobro wyrośnie z tego nieszczęścia, tak jak wyrosło mimo
bólu z ofiary katyńskiej – w postaci świadomości tego, jak wielką wartością jest
Polska. Może z tej sobotniej tragedii wyniknie przebudzenie narodowe, a w każdym
razie odnowienie naszej świadomości patriotycznej.
Myślę, że najbliższe
miesiące będą czasem, w którym raczej trudno będzie zapomnieć o tym
nieszczęściu. Pamiętajmy, że będzie to okres kampanii wyborczej, bo najpóźniej
za 2,5 miesiąca wybierzemy nowego prezydenta. Mam nadzieję, że chociaż formy tej
walki będą inne niż kilka tygodni temu, gdy mówiło się o „dorzynaniu watah”,
„dyplomatołkach” i używano jeszcze innych obelg w odniesieniu do przeciwników
politycznych.
Mam też nadzieję, że ta tragedia nie pogorszy naszych relacji z
Rosją, a może nawet przyczyni się do ich polepszenia. Kultura narodu rosyjskiego
cechuje się dużym współczuciem okazywanym ofiarom. A Polska stała się teraz
ofiarą strasznego, bezprecedensowego w najnowszej historii nieszczęścia. Myślę,
iż nawet media rosyjskie wyciszą swoją bezpardonową krytykę wobec braci
Kaczyńskich. Poza tym mam nadzieję, że nikt w Rosji nie będzie już próbował
wykorzystywać sprawy Katynia jako „pałki” wobec Polski, jak to dość powszechnie
się działo w ostatnich miesiącach i latach. Może więc Katyń zostanie wreszcie
przyjęty jako wydarzenie, z powodu którego należy Polakom współczuć, a nie
rozgrywać z nami jakieś gry polityczne wokół tej sprawy. Efektem tego może być
poprawa nastawienia do Polski i Polaków.
Natomiast bardzo prostym wnioskiem z
wydarzenia, który powinni wyciągnąć nasi politycy, jest zakup nowych samolotów.
Mam nadzieję, że po tej katastrofie już nie będzie żadnych wahań i Polska będzie
godnie reprezentowana przez polityków, którzy będą latać maszynami nadającymi
się do latania, a nie na złom.
Z kolei głębsze, moralne konsekwencje dotyczą
nie tyle polityków, co społeczeństwa. Chodzi mianowicie o przypomnienie –
poprzez pamięć Katynia – że patriotyzm jest czymś najważniejszym tu, na ziemi, w
publicznym życiu – poza religią. Może ta tragedia nie pozwoli o tym zapomnieć,
bo w ostatnich latach postawy patriotyczne były wyśmiewane. Liczę, że nikt nie
wstawi już bezkarnie flagi narodowej do psich odchodów, i że obrażanie polskiego
patriotyzmu i poświęcenia dla Ojczyzny nie będzie tak łatwe, podobnie jak
ośmieszanie „Solidarności”. W katastrofie zginęło przecież wielu jej wspaniałych
działaczy, w tym matka „Solidarności” pani Anna Walentynowicz.
Żywię
nadzieję, że podczas tegorocznych obchodów kolejnej rocznicy powstania
„Solidarności” prezydent Lech Wałęsa nie wykorzysta ich przeciwko swoim
nieżyjącym już rywalom politycznym. Ta rocznica – w obliczu tragedii z 10
kwietnia – nie powinna nas przynajmniej dzielić, jeśli już nie może nas
połączyć.
not. BM
