Szkoła z charakterem

O Katolickiej Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Białymstoku prowadzonych

przez Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny z dyrektor siostrą Emanuelą Marianną Szefel rozmawia Adam Białous

Czy mogłaby nam Siostra Dyrektor podać na wstępie troche podstawowych informacji o szkole?

– Szkoła Podstawowa i Gimnazjum im. bł. Bolesławy Lament w Białymstoku zostały założone i są prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny. Obecnie w szkole podstawowej, w dwóch budynkach przy ulicy Dobrej i Mickiewicza, uczy się 320 dzieci, natomiast w gimnazjum, które istnieje dopiero pierwszy rok, naukę pobiera 30 osób. Nauczają siostry i osoby świeckie. Szkoła się rozbudowuje, powstaje pełnowymiarowa hala sportowa. Szczerze mówiąc, brakuje nam jeszcze sporo pieniędzy na dokończenie budowy tej hali. Jesteśmy od niedawna zarejestrowani jako organizacja pożytku publicznego, jeśli więc ktoś zechciałby przeznaczyć jeden procent swego podatku na naszą szkołę, to z góry Bóg zapłać!

Co charakterystycznego odróżnia Waszą szkołę od innych?

– Podstawową chyba sprawą jest to, że szkołę prowadzą siostry zakonne. W czasach powojennych to pierwsza tego typu szkoła w Białymstoku. Siostry są zarówno wychowawczyniami, jak i nauczycielkami różnych przedmiotów, a także pedagogami. W naszej szkole dzieci wychowuje się w oparciu o personalizm chrześcijański, w duchu katolickim, w duchu jedności z Kościołem powszechnym i lokalnym. Bardzo duży nacisk kładziemy na wychowanie narodowe. Tak naprawdę to naszym marzeniem jest wychować w tym duchu przyszłą elitę Białegostoku. Taką zewnętrzną rzeczą, która również wyróżnia naszych uczniów, są ich stroje z herbem szkoły.

Jakie kierunki i cele wychowawcze są w szkole najważniejsze?

– Wychowujemy dzieci w oparciu o tradycyjne metody wychowania. Chociaż nie unikamy też nowoczesnych, jednak tylko tych sprawdzonych. Nie eksperymentujemy na uczniach. Staramy się, aby podejście nauczyciela do ucznia było podmiotowe. Również bardzo ważne jest wychowanie ku rodzinie. W tym celu intensywnie współpracujemy z rodzicami, a także staramy się, aby szkoła jak najbardziej przypominała rodzinny dom. Spędzamy razem naprawdę dużo czasu, często wyjeżdżamy na wycieczki, kolonie, są wspólne wyjścia do teatru, kina, na basen czy na lodowisko. Klasy razem, przy jednym stole, spożywają obiady w szkole, co też jest cechą przypominającą rodzinę. Dużą wagę przykładamy także do pracy nad kształtowaniem charakteru ucznia. Ponieważ klasy są nieliczne, każdego ucznia zna się tu z osobna. Zna się jego zalety i wady. Każdy nauczyciel ma za zadanie zalety rozwijać, a wady niwelować. Staramy się, aby nasz uczeń nigdy nie był zostawiony sam sobie ani pod kątem dydaktycznym, ani wychowawczym.

Czego wymaga się od nauczycieli świeckich, którzy pracują w szkole?

– Wymaga się od nich nie tylko fachowości co do dydaktyki i odpowiedniego podejścia do ucznia, ale na równi z tym przykładu własnego godnego życia. Życie nauczyciela musi być dla ucznia wzorem do naśladowania. I to nie tylko w szkole, ale również poza nią. Nasi nauczyciele na przykład nie palą papierosów. Nie do pomyślenia jest, żeby któryś z uczniów zobaczył nauczyciela w stanie nietrzeźwym.

Rodzice i dzieci doceniają wysiłki nauczycieli?

– Z tego co wiem, uczniowie bardzo ufają naszym nauczycielom. Lubią szkołę, czasem trudno im z niej wyjść. Natomiast rodzice chętnie posyłają do nas dzieci, świadczy o tym chociażby fakt, iż nabór na rok szkolny 2011/2012 mamy już zamknięty.

Czy w codziennym życiu szkoły widać jej katolicki charakter?

– Takim pierwszym znakiem katolickości naszej szkoły jest codzienna modlitwa uczniów i nauczycieli przed rozpoczęciem lekcji oraz po ich zakończeniu. Modlimy się także przed i po posiłkach. Razem obchodzimy wszystkie katolickie święta i uroczystości. Jest u nas uroczysta Wigilia, są jasełka, Wielkanoc. W statusie naszej szkoły mamy zapis mówiący m.in., że ma ona wychowywać ku Kościołowi i ku wierze. Jednak do wiary wprowadzamy dzieci powoli i bez żadnych przymusów. To sacrum nie może być narzucone, trzeba do niego młodego człowieka spokojnie doprowadzić.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj