Szata Chrystusa
Jest początek lat 70. dwudziestego wieku. Do Trewiru przyjeżdża patriarcha
Nikodem, jeden z najbardziej wpływowych hierarchów Rosyjskiego Kościoła
Prawosławnego. Znajdujący się w trakcie podróży po Europie Zachodniej duchowny
pisze list do ówczesnego księdza biskupa diecezji trewirskiej Bernharda Steina z
prośbą o możliwość zobaczenia i oddania czci Świętej Tunice, która według
tradycji miała należeć do Jezusa Chrystusa.
Ale z racji prac remontowych prowadzonych w katedrze szata znajduje się gdzie
indziej. Zresztą i tak nie można jej nikomu pokazywać poza wyznaczonymi
terminami oficjalnych pielgrzymek. Tak się jednak składa, że w tych dniach Szata
ma zostać przebadana przez naukowców, dlatego też biskup Stein postanawia
spełnić prośbę gościa. Niedługo potem do kaplicy ze świętą relikwią przybywa
patriarcha z delegacją rosyjskich duchownych. Mając ją przed oczami, zaczynają
śpiewać pieśni religijne w swoim ojczystym języku. Trwa to przez dłuższą chwilę,
po czym w czasie ostatniego hymnu patriarcha Nikodem szybko pochyla się i całuje
relikwię. Ta historia, kiedy wobec Świętej Szaty spotkali się i modlili
przedstawiciele różnych Kościołów chrześcijańskich, to jeden z najbardziej
wzruszających momentów, jakie zachował w pamięci dziś 85-letni ks. prof. Franz
Ronig, od 1966 r. kustosz trewirskiej katedry. Już dla Ojców Kościoła w całości
tkana tunika Jezusa Chrystusa była znakiem jedności i nierozerwalności. Teolodzy
wskazują na jej ekumeniczne przesłanie, wzywające wszystkich chrześcijan do
przezwyciężenia istniejących podziałów.
Historia Świętej Tuniki
Po raz pierwszy wierni mogli zobaczyć Świętą Szatę 500 lat temu. Ostatnio
pokazano ją w 1996 r. – wówczas przez 28 dni katedrę odwiedziło 700 tys.
pielgrzymów. 13 kwietnia tego roku rozpoczęła się kolejna pielgrzymka do Świętej
Szaty. Potrwa cztery tygodnie.
Pierwsza pisemna wzmianka dotycząca relikwii znajduje się w Ewangelii św.
Jana. Ewangelista jako jedyny opisuje odarcie Jezusa z szat przez żołnierzy i
rozdzielenie ich między siebie. "Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli
Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części;
wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu"
– pisze św. Jan (19, 23 nn.).
Od czasów średniowiecza przetrwała legenda mówiąca o tym, że ta właśnie
Tunika znalazła się w trewirskiej katedrze za sprawą świętej Heleny – matki
cesarza Konstantyna, podobnie jak inne relikwie przywiezione przez nią z Ziemi
Świętej, m.in. drzewo oraz gwoździe z Krzyża Chrystusowego. Na podstawie
dwunastowiecznego zbioru pism zatytułowanego "Gesta Treverorum" wiadomo, że
Święta Szata została złożona w nowo wybudowanym ołtarzu głównym w prezbiterium
wschodnim katedry 1 maja 1196 r., w czasie poświęcenia tegoż ołtarza przez
arcybiskupa Trewiru Johanna I. Można zakładać, że była ona przechowywana i
adorowana w katedrze trewirskiej już wcześniej. Pielgrzymi mogli ją zobaczyć w
1512 r., czego bezpośrednią przyczyną stało się ważne, historyczne wydarzenie,
jakim był wielki zjazd najważniejszych przedstawicieli cesarstwa zwołany przez
cesarza Maksymiliana w Trewirze. Cesarz po przybyciu do Trewiru zażądał od
ówczesnego biskupa Richarda von Greiffenklaua pokazania mu Chrystusowej Tuniki.
Wkrótce potem tego samego zaczęła się domagać ludność, co zapoczątkowało
pierwszą wielką pielgrzymkę do Świętej Szaty.
Konglomerat materiałów
Ksiądz profesor Franz Ronig, będąc kustoszem trewirskiej katedry, a zarazem
historykiem sztuki, uczestniczył w 1973 r. w badaniach Świętej Tuniki, w czasie
których została ona pokazana rosyjskiemu patriarsze. Prowadzili je szwajcarscy
naukowcy z Abegg-Stifftung Riggisberg, jednego z największych i najlepszych
instytutów zajmujących się badaniem i konserwacją zabytkowych tekstyliów. Wyniki
żmudnych i niezwykle szczegółowych badań, opisujące stan relikwii, jej historię
oraz teologiczno-symboliczne znaczenie, zostały zawarte w liczącym ponad tysiąc
stron dziele, wydanym w 1995 r., a więc rok przed poprzednią pielgrzymką do
Świętej Tuniki. – Z historycznego punktu widzenia nie da się potwierdzić, że
Święta Tunika rzeczywiście należała do Jezusa Chrystusa, ponieważ składa się ona
z wielu warstw różnych tekstyliów dodawanych w czasie kolejnych prac
konserwatorskich na przestrzeni stuleci. To konglomerat nałożonych na siebie
tekstyliów. Jednak najstarsza część szaty, znajdująca się pośrodku, to wełniana
tkanina, której dokładnego wieku nie udało się ustalić, ale zdaniem
szwajcarskich specjalistów może być częścią tzw. tunica inconcutilis (tuniki bez
szwów) należącej do Jezusa – wyjaśnia kustosz w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".
Będąca rdzeniem całej szaty wełniana część tkaniny z wielką pieczołowitością
była więc najpierw przekazywana i przechowywana owinięta w inny materiał, a
następnie została wszyta w suknię w kształcie tuniki – szaty liturgicznej,
jakich używano w XVI wieku. Stało się tak najprawdopodobniej przy okazji jej
pierwszego publicznego okazania, tak aby wierni mogli zobaczyć ją w całej
okazałości. Szata z Trewiru tworzy zatem coś w rodzaju "futerału", w którym
przechowywana jest rzeczywista relikwia, czyli część tkanej "od góry do dołu"
Tuniki. Nie da się jednak również wykluczyć, że może być to fragment materiału,
który dotykał miejsca narodzin lub śmierci Jezusa Chrystusa, czyli tzw. relikwia
drugiego stopnia.
"I złącz to, co jest podzielone"
– To drogocenne dziedzictwo złożone w katedrze w Trewirze kieruje naszą uwagę
na Tego, który ją nosił. W Jezusie Chrystusie krzyżują się drogi ludzi z różnych
stron świata. On mocą swojego ducha łączy to, co jest podzielone – mówi biskup
Trewiru dr Stephan Ackermann. Z perspektywy teologicznej Święta Szata, która nie
posiada szwów, odczytywana jest jako znak ekumenicznej jedności Kościoła.
Wspólne dążenie do zjednoczenia wszystkich chrześcijan to przesłanie także
tegorocznej pielgrzymki, wyrażone w jej haśle: "I złącz to, co jest podzielone".
Słowa te zostały zaczerpnięte z krótkiej modlitwy pielgrzymów odmawianej od 1959
roku. Był to jeszcze okres niemalże wrogich stosunków między niemieckimi
protestantami i katolikami. Całość zaś brzmi: "Jezu Chryste, Zbawicielu i
Odkupicielu, zmiłuj się nad nami i nad całym światem. Wspomnij na Twoje
chrześcijaństwo i złącz to, co zostało podzielone".
Zdaniem kustosza Świętej Szaty, ks. prof. Franza Roniga, jednym z
najpiękniejszych o woców tej modlitwy, która na stałe weszła do
niemieckojęzycznych mszałów i jest codziennie odmawiana na terenie całego kraju,
jest to, że w czasie poprzedniej pielgrzymki w 1996 r. Kościoły ewangelickie
Nadrenii, na terenie której leży Trewir, postanowiły przyłączyć się do jej
organizacji, m.in. udostępniając należącą do nich Bazylikę Konstantyna. – Od
tego czasu między katolikami a ewangelikami z terenu Nadrenii panują niezwykle
braterskie relacje – opowiada "Naszemu Dziennikowi" ks. prof. Ronig.
Ksiądz dr Georg Bätzing, kierownik tegorocznej pielgrzymki, wskazuje na
aktualność słów modlitwy w obecnych czasach. – Bo czyż podziały nie są dziś
zagrożeniem? Rozdarcie wewnętrzne, egoizm i wyobcowanie, rozpadające się
małżeństwa, sprzeczne interesy, napięcia na tle religijnym, trwający,
dramatyczny podział wśród chrześcijan. My, ludzie, cierpimy z powodu rozdarcia,
które sami spowodowaliśmy. Tymczasem w tym miejscu Bóg przez ofiarę życia
swojego Syna Jezusa Chrystusa czyni coś całkiem odwrotnego – tłumaczy. Jego
zdaniem, słowa "i złącz to, co jest podzielone" stają się dziś błaganiem każdego
pojedynczego człowieka, który pragnie uzdrowienia i jedności, ale również całego
Kościoła stojącego wobec współczesnych wyzwań. – Na tym gruncie wyrasta
ekumeniczne pragnienie słuchania i patrzenia na Tego, który usilnie modlił się o
jedność wszystkich, którzy przez wiarę i chrzest do Niego należą. To zobowiązuje
nas do poszukiwania dróg do pokoju, równości i zrozumienia w obrębie
społeczeństw i pomiędzy narodami. Razem z Jezusem Chrystusem możemy
przezwyciężyć podziały i zbudować mosty – podkreśla.
Stał się jednym z nas
Nieliczne, potwierdzone informacje o cudach mających związek ze Świętą Szatą
znajdują się w kronikach z poprzednich wieków. Ksiądz prof. Ronig wymienia jeden
z niewielu udokumentowanych przykładów. – Pod koniec dziewiętnastego stulecia w
katedrze miało miejsce uzdrowienie sparaliżowanego mężczyzny. Na zlecenie
ówczesnego biskupa Michaela Feliks Koruma przypadek ten został szczegółowo
przebadany i udokumentowany – wyjaśnia kustosz. Ale o cudach, które wydarzyły
się w czasie pielgrzymek w XX wieku, wiadomo naprawdę niewiele i nigdy nie
zostały dokładnie zbadane. Taki stan rzeczy ks. dr Georg Bätzing łączy z
silniejszym niż np. w Polsce wpływem oświecenia i reformacji na społeczeństwo
niemieckie. – Doprowadziło to do sytuacji, że nie przywiązywano większej uwagi
do cudów otrzymywanych przez ludzi w związku z adoracją Świętej Szaty – wyjaśnia
w rozmowie z "Naszym Dziennikiem". W opracowaniu dokumentującym pielgrzymkę z
1996 r. znalazł się krótki artykuł zatytułowany "Cuda w aurze Świętej Sukni"
autorstwa ks. prof. Alfreda Läpple, będący próbą zebrania informacji na ten
temat. – Wiele cudownych wydarzeń nie było zapisywanych. Ale jestem przekonany,
że największe cuda dokonują się w ludzkich sercach – podkreśla kierownik
pielgrzymki.
W kontakcie ze Świętą Szatą najbardziej porusza świadomość, że jest to szata
należąca do Boga-Człowieka, który stał się jednym z nas, nosił odzież tak jak
my, wszedł w naszą codzienność ze wszystkimi jej cierpieniami i niedostatkami. –
Myślę, że ta wielka tajemnica naszej wiary, że Bóg stał się człowiekiem i dla
nas cierpiał, to jest to, co najbardziej bezpośrednio przemawia do
przybywających do Trewiru pielgrzymów – zauważa ks. dr Bätzing.
Wśród pielgrzymów
Organizatorzy pielgrzymki spodziewają się, że w czasie jej trwania katedrę w
Trewirze nawiedzi około 500 tys. pielgrzymów.
Wszystko wskazuje na to, że nie są to wygórowane oczekiwania. Już w pierwszych
dniach do Trewiru przybyły dziesiątki tysięcy wiernych z całego świata. Po raz
pierwszy w tym stuleciu, a dwudziesty raz w historii, mogą zobaczyć i adorować
Świętą Szatę. Znajduje się ona w przeszklonej, cedrowej skrzyni ustawionej przed
głównym ołtarzem. Poza okresem pielgrzymkowym ta mająca około półtorej metra
długości i jeden metr szerokości relikwia jest niedostępna dla oczu wiernych.
Zamknięta w relikwiarzu umieszczonym w szklanej, klimatyzowanej gablocie ma
swoje stałe miejsce w Kaplicy Świętej Tuniki.
Judith Rupp, rzecznik prasowy tegorocznej pielgrzymki, zapewnia w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem", że na pielgrzymów czeka cała gama zarówno duchowych, jak i
kulturalnych przeżyć. – Oprócz możliwości zobaczenia Świętej Tuniki wierni mogą
uczestniczyć we Mszach Świętych sprawowanych o stałych porach bądź też
specjalnie dla poszczególnych grup pielgrzymów, jak również w licznych
koncertach oraz wystawach – wymienia.
Ksiądz dr Bätzing bardzo lubi obserwować pielgrzymów. Wśród nich spotyka
takich, których przywiodła tutaj ciekawość. Są też dzieci, które ufnie i bez
większych zahamowań podchodzą do relikwii. Ale największe wrażenie robi na nim
widok osób, u których widać głębokie, wypływające z wiary wzruszenie. Obecność
ludzi ze łzami w oczach skłania go do refleksji nad tym, jaki los ich tutaj
sprowadził i jakie sprawy zawierzają Jezusowi. Nie brakuje również osób, które
całkowicie obojętnie, tak jak w czasie zwiedzania muzeum, przechodzą obok
Świętej Relikwii. – Wtedy myślę: Dobry Boże, Ty dla wszystkich tych ludzi bez
wyjątku stałeś się człowiekiem, aby ich zbawić, by być dla nich Prawdą i Życiem
– mówi ks. dr Bätzing.
W duchu Nowego Testamentu
Kuria Diecezjalna w Trewirze w specjalnie wydanym komunikacie przestrzega
przed traktowaniem relikwii na zasadach talizmanu. – Ten, kto będzie adorował
Świętą Szatę, powinien pamiętać, że nie wolno mu wierzyć, iż jest w niej coś
boskiego lub mieszka w niej moc, w której można pokładać nadzieję. Takie
myślenie byłoby przesądem, wiarą w zabobony. Kto jednak adoruje ją jako obraz i
znak Jezusa Chrystusa, ten wyznaje swoją wiarę w duchu i prawdzie Nowego
Testamentu – tłumaczą tamtejsi duszpasterze.
Historia i pochodzenie szaty z Trewiru to splot legend i przekazów. Nie jest
już możliwe naukowe potwierdzenie, że rzeczywiście należała ona do Jezusa.
Jednak nie ma to w gruncie rzeczy tak wielkiego znaczenia, jeśli przyjąć, że
wierni pielgrzymują do Trewiru nie tyle do samej relikwii, ile po to, aby się
spotkać z Tym, którego ona symbolizuje – Jezusem Chrystusem.
Bogusław Rąpała
