Święty Wincenty Pallotti – zakochany w Bogu i człowieku
Święci się nie starzeją. Święty Wincenty Pallotti – choć odszedł do Pana w
1850 r. w Rzymie – wciąż do nas przemawia. Przeżywając w tych dniach jego
uroczystość, pytamy, w jaki sposób odczytać go tu i teraz, na polskiej ziemi.
Święty Wincenty zawsze był otwarty na drugiego człowieka. I nie było to
zwyczajną filantropią. Niósł ludziom chleb codzienny, a jednocześnie dawał im
Boga. On nigdy nie zmęczył się człowiekiem. Niezwykłe były jego pragnienia:
"Chciałbym być chlebem dla zgłodniałych, napojem dla spragnionych (…) –
wszystkim dla wszystkich".
Tak rozkochał się w Bogu, że nieustannie wołał: "Zachwyca mnie mój Bóg, nie
rozum, nie zdolności, nie bogactwa, nie zaszczyty i talenty, lecz Bóg. (…) Bóg
zawsze i we wszystkim!". Ów mistyczny wymiar nie przeszkadzał mu jednak twardo
stąpać po ziemi. Był otwarty na potrzebujących. Był kapłanem poszukującym nowych
rozwiązań. Nie zniechęcał się trudnościami. Szedł w porę i nie w porę. Pragnął,
aby wszyscy byli jedno. Dzieło jego życia to Zjednoczenie Apostolstwa
Katolickiego, które miało łączyć wszystkie ludzkie wysiłki, wszystkie powołania,
stany i narody, gdyż "dobro czynione w pojedynkę jest słabe i kruche". Nie
spoczął; był apostołem w drodze. Przy tym wszystkim nie był aktywistą, ale
apostołem i mistykiem.
Należał on do ludzi wielkich zamierzeń. Jedyną miarą jego myśli, słów i czynów
była nieskończoność. Jego życie i działanie zanurzone było w tym źródle
nieskończoności – w rzeczywistości Boga: "Boże mój, Kim jesteś Ty, a kim jestem
ja?". Temu mistycznemu pytaniu towarzyszyło wielkie pragnienie: "Szukajcie Boga,
a znajdziecie Go. Szukajcie Boga we wszystkim i znajdziecie Go we wszystkim.
Szukajcie Boga zawsze i znajdziecie Go zawsze".
Pallotti dał swojemu dziełu najdobitniejszy wyraz w nazwie Apostolstwo
Katolickie – tzn. powszechne. Święty Wincenty często przypominał, że "wszyscy
członkowie Ludu Bożego są powołani do współpracy w apostolstwie, ponieważ
miłość, największe przykazanie Pana, zobowiązuje każdego, aby troszczył się o
zbawienie każdego jak o własne". Był przekonany, że Kościół potrzebuje pomocy
wszystkich swoich członków: kapłanów, zakonników i świeckich. Program Dzieła
Pallottiego miał na celu zjednoczenie wysiłków duchowieństwa, zakonników i
wiernych świeckich we wspólnym działaniu, które stanowiłyby odpowiedź na
ówczesne problemy. Aby osiągnąć ten cel, według św. Wincentego, należy posłużyć
się wszystkimi możliwymi i godziwymi środkami, odpowiednio do jego powołania i
okoliczności życia, aby Dobra Nowina rozszerzyła się na cały świat. Oczywiście,
działalność ta winna pozostać w służbie zbawczego posłannictwa Kościoła, w
zależności od hierarchii, ma być: "trąbą ewangeliczną, która wzywa wszystkich,
wszystkich zaprasza, budzi gorliwość i miłość we wszystkich wiernych każdego
stanu i stopnia".
Pawłową zasadę "Miłość Chrystusa przynagla nas" uczynił jedną z głównych zasad
swojego życia, dzieła oraz całej duchowości pallotyńskiej. Postawił miłość jako
warunek przyjęcia do założonego dzieła, "gdyż nawet najświętsze instytucje chylą
się do upadku, kiedy zaczynają przeważać osobiste ambicje, upodobania i
kaprysy". A duch miłości przynagla nie tylko do apostolstwa. Jest także
wezwaniem do świętości. A dążenie do świętości jest odkrywaniem w sobie
świętości Boga.
Sługa Boży Jan Paweł II w Liście do przełożonego generalnego Księży Pallotynów z
okazji 200-lecia urodzin świętego założyciela pisał: "Dzisiejszy Kościół
potrzebuje konsekwentnych świadków i wiarygodnych głosicieli wiary tak, aby
chrześcijanie mogli doświadczać życia w Chrystusie i potrafili rozeznawać
rzeczywistości Boskie i ludzkie według Ducha Bożego. Jak twierdzi Katechizm
Kościoła Katolickiego, "aby żyć, wzrastać i wytrwać w wierze aż do końca, musimy
karmić ją Słowem Bożym oraz prosić Pana, aby przymnażał nam wiary; powinna ona
działać 'przez miłość’ (Ga 5, 6), być podtrzymywana przez nadzieję i
zakorzeniona w wierze Kościoła". Był o tym głęboko przekonany św. Wincenty,
kiedy mówił, że "religii (…) muszą bronić jej wyznawcy przykładem życia i
prawością słów, ukazując jej słuszność".
Również i ja nie pytam "czy?", ale pytam jedynie, jak iść tą drogą, którą
wyznaczył św. Wincenty. Im bardziej postępuję w latach, tym bardziej kocham św.
Wincentego Pallottiego. Rozumiem coraz bardziej autora biografii Pallottiego,
którą zatytułował: "Jedno życie to za mało". Odnoszę to do siebie: jedno życie
to za mało, by zgłębić wielkość takiego formatu świętości, jaki ukazał św.
Wincenty Pallotti.
ks. Czesław Parzyszek SAC
