Święto Nawrócenia Świętego Pawła, Apostoła

Niezwykłe bywają drogi, na których Chrystus spotyka człowieka. Są spotkania będące owocem powolnego, często wiele lat trwającego procesu dojrzewania do wiary na drodze intensywnych poszukiwań, studiów czy rozmyślań. Bywają jednak spotkania zupełnie niespodziewane, nagłe i dramatyczne, jak to na drodze do Damaszku (Dz 9, 1-9), które nazywamy „nawróceniem św. Pawła”.

Paweł, który wyruszył z Jerozolimy do Damaszku jako fanatyczny faryzeusz, który „ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” (Dz 9, 1), w czasie drogi w sposób gwałtowny i niespodziewany został dotknięty łaską, która wstrząsnęła nim do samej głębi. W jednej chwili, cały jego dotychczasowy świat, wszystko co z wielką gorliwością i przez tyle lat budował, przestało istnieć.

Trudno jest opisać, co naprawdę dzieje się w sercu człowieka dotkniętym niespodziewanym uderzeniem łaski Bożej. Jeszcze trudniej jest mówić o „nawróceniu” Pawła, człowieka głęboko zatroskanego o „sprawy Boże” i święcie przekonanego, że wypełnia wolę Bożą.

1. Chcąc wniknąć w tajemnicę nawrócenia Pawła, nie powinniśmy koncentrować naszej uwagi na spektakularnych szczegółach opowiadania z Dziejów Apostolskich. Światłość z nieba, upadek na ziemię, głos z wysoka, nieoczekiwana ślepota czy nagłe uzdrowienie, jedynie pośrednio odnoszą się do tego, co najważniejsze w tym wydarzeniu. W drodze do Damaszku zdarzyło się coś, czego nikt, ani przyjaciele Pawła, ani ci, których zwalczał, nie byli absolutnie w stanie przewidzieć: Chrystus dokonał jakby zasadzki, bo za taką po latach uznał ją sam Paweł: „Zostałem zdobyty przez Jezusa Chrystusa” (Flp 3,12).

Owo „zdobycie przez Jezusa Chrystusa”, to nade wszystko objawienie Pawłowi, kim On naprawdę jest. Do tej pory Jezus z Nazaretu był dla niego „wielkim nieznanym”, co najwyżej mglistym wrogiem, którego wyznawców zwalczał wszelkimi siłami. Teraz nagle odkrywa, że Ten, który umarł na krzyżu i którego uważał za wroga Boga, żyje, mówi i działa, a on sam, Paweł, spotkał Go osobiście. Odtąd stanie się On sensem całego jego życia.

To przemieniające spotkanie z żywym Chrystusem, jest wyzwaniem również pod naszym adresem. „U początku bycia chrześcijaninem stoi nie etyczna decyzja czy jakaś wielka idea; stoi raczej spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”(Benedykt XVI, Deus caritas est, 1). Bez tej świadomości, wiara łatwo staje się, odziedziczonym zwyczajem, pobożnym nawykiem czy elementem folkloru. Nawrócić się, to pozwolić Jezusowi znaleźć się w centrum naszego życia, sprawić, aby Jego obecność stanowiła kryterium każdego działania i wyboru.

 

2. Nawrócenie Pawła to zarazem odkrycie głębokiej rzeczywistości Kościoła. We wszystkich trzech opowiadaniach z Dziejów Apostolskich uderza dramatyczny i zaskakujący dialog, w którym Chrystus identyfikuje się z prześladowanymi chrześcijanami: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?… Kto jesteś, Panie?… Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz” (Dz 9,4; 22,8; 26,14). W tej prostej i wstrząsającej odpowiedzi, już u początku chrześcijańskiej drogi, zostaje objawione gorliwemu prześladowcy uczniów Chrystusa, że kto podnosi rękę na chrześcijan, dotyka samego Zmartwychwstałego, który pozostaje w żywej więzi z Kościołem, jako głowa tego samego Ciała.

Nie jest czymś przypadkowym, że w odpowiedzi na pytanie Pawła: „Co mam czynić, Panie?”, Chrystus kieruje go do wspólnoty Kościoła: „Wstań, idź do Damaszku, tam ci powiedzą wszystko, co masz czynić” (Dz 22,10). We wspólnocie chrześcijańskiej Paweł przyjmuje Chrzest i otrzymuje misję apostolską. Zdobyty przez Chrystusa, Paweł nie rozpoczyna drogi na własną rękę, ale we wspólnocie chrześcijańskiej, bo tylko we wspólnocie Kościoła można dowiedzieć się więcej o Panu Jezusie i stać się w pełni świadkiem Chrystusa.

Nawrócenie św. Pawła stanowi wyraźnie dla wszystkich – coraz liczniejszych – współczesnych chrześcijan, którzy uważają Kościół za zbyteczny balast, a nawet za przeszkodę w dotarciu do Chrystusa.

 

3. Z nawrócenia do Chrystusa i Kościoła rodzi się powołanie misyjne. Z woli samego Chrystusa, Paweł staje się apostołem pogan: „Wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów i do synów Izraela” (Dz 9,15).

Obdarowany potraktował to wybranie jako wielką łaskę, a głoszenie Ewangelii uczynił sensem swojego życia: „Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii” (1Kor 9,16). Cały swój zapał, mądrość, gorliwość wykorzystał do głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu całemu ówczesnemu światu. Stał się Apostołem Narodów.

Św. Paweł Apostoł pozostanie dla chrześcijan wszystkich czasów wzorem wypełnienia nakazu misyjnego, który słyszymy dziś w Ewangelii: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Stanie się to również naszym udziałem, kiedy naszą tożsamość będzie określało osobiste spotkanie, więź z Chrystusem i z Jego słowem. Stanie się tak, kiedy będę mógł o sobie powiedzieć: jestem chrześcijaninem, ponieważ spotkałem w swym życiu żywego Jezusa. Tego samego, który jest obecny i działa w Jego Kościele. Amen

 

Autor: O. Jan Chaim CSsR – Pracownik Kurii Generalnej Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (tłumacz języka polskiego) – Rzym


***

Czytanie z Dziejów Apostolskich

Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? – powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! – przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. /I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał/. Panie – odpowiedział Ananiasz – słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź – odpowiedział mu Pan – bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku.

Dz 9,1-22
 

REFREN: Idźcie i głoście światu Ewangelię

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

Ewangelia wg św. Marka

Po swoim zmartwychwstaniu Jezus ukazał się Jedenastu i powiedział do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie.

Mk 16,15-18

drukuj