Świadek Chrystusa cierpiącego
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozmawia Mariusz Kamieniecki
W swojej książce „Apokalipsa św. Jana – Jan Paweł II rozważa” napisał ksiądz takie oto słowa: „Jan Paweł II, papież, a jednocześnie filozof i poeta, odkrywa takie bogactwa księgi biblijnej, które dla innych komentatorów pozostawały niezauważone albo były i są przez nich podejmowane wybiórczo lub cząstkowo”. Jak soborowy Papież rozumiał rolę Pisma Świętego w ewangelizacji narodów i w ogóle we współczesnej kulturze?
– Jan Paweł II nawiązywał do dawnej, jeszcze starochrześcijańskiej tradycji, która znalazła wyraz w nauczaniu Ojców Kościoła i którą można by streścić w znanej zresztą formule, że Pismo Święte wzrasta razem z tym, który je czyta. Paradoks ksiąg świętych polega bowiem na tym, że tym więcej w nich odnajdujemy, im więcej nosimy w sobie. I nie chodzi tu wcale o ciekawość intelektualną, ale o głębię duchowości i zakres otwartości na Pana Boga i na Słowo, które do nas kieruje. Papież był człowiekiem bardzo wrażliwym, bardzo głębokim i czułym na słowo. Pamiętamy, że we wczesnej młodości przygotowywał się początkowo do zawodu związanego z polszczyzną i teatrem. Na bazie tej właśnie wrażliwości rodziła się Jego wrażliwość na Słowo Boże i na możliwości, jakie ono ze sobą niesie. Ojciec Święty czytał Pismo Święte przez pryzmat własnego życia – najpierw jako kapłana, biskupa, kardynała, i wreszcie przez 27 lat pontyfikatu. Jest to doświadczenie zupełnie wyjątkowe, unikatowe, i to sprawiło, że Jego czytanie i wyjaśnianie Pisma Świętego zawiera wątki i myśli, których na próżno by szukać u innych komentatorów Biblii.
Co, zdaniem Księdza Profesora, było istotą pontyfikatu Jana Pawła II – człowieka świadomego swej misji?
– Sądzę, że odtwarzanie drogi Jezusa Chrystusa to znaczy rozpoznawanie oblicza Boga w obliczu Chrystusa. Bóg na rozmaite sposoby objawiał się światu i człowiekowi, ale najpełniej objawił się w Jezusie Chrystusie. Ten wielki Bóg objawił się przez pokorę, uniżenie, cichość, cierpliwość, a nade wszystko przez cierpienie. Jezus nauczał bardzo wiele, i z tego powodu był podziwiany i wychwalany. Dokonywał wielu cudów, co sprawiało, że żywiono wobec niego również podziw i wdzięczność. Jednak najwięcej dokonał wtedy, kiedy zawieszony między niebem i ziemią na drzewie krzyża, nie mogąc poruszyć ani ręką, ani nogą i wypowiadając zaledwie pojedyncze, ledwo słyszalne słowa, dał poznać, że przyjmuje wolę Ojca. Zatem losem Jezusa było cierpienie. Myślę, że właśnie na tej drodze cierpienia Jan Paweł II odtwarzał Jezusa w sposób najbardziej wyrazisty. Dlatego za główny rys tego pontyfikatu uznaję właśnie cierpienie, które w sposób dostrzegalny dla nas rozpoczęło się 13 maja 1981 roku, w dniu zamachu na Jego życie, a potem dochodziło do głosu w ostatnich latach Jego papieskiego posługiwania, kiedy stawał się świadkiem Jezusa cierpiącego i ukazywał nam, że cierpienie niewinnego, sprawiedliwego ma głęboki sens znany tylko Bogu. Myślę, iż właśnie na drogach cierpienia najłatwiej i najbardziej wiarygodnie można rozpoznać drogi świętości tego Papieża.
Wciąż brzmią nam w uszach słowa „nie lękajcie się” wypowiedziane przez Papieża w dniu inauguracji Jego pontyfikatu…
– To ważne słowa zaczerpnięte z Pisma Świętego. Słowa Mojżesza skierowane do Izraelitów po przejściu przez Morze Czerwone, później kilkakrotnie wypowiedziane na Synaju, kierowane przez wielkich proroków Starego Testamentu do rodaków w kluczowych i dramatycznych chwilach napięć, trudności, zagrożeń i wyzwań w dziejach Izraela. Były to także słowa wypowiadane przez Jezusa do Jego apostołów i uczniów, np. na Jeziorze Galilejskim zarówno przed zmartwychwstaniem, jak i po nim, ale za każdym razem były to słowa, które miały wyzwolić energię i moce duchowe. Jan Paweł II podjął te biblijne słowa również po to, by wyzwolić w ludziach nowe energie oraz moce duchowe, i to Mu się udało. To, czego dokonał Jan Paweł II, przyczyniło się do bardzo głębokiej odnowy świata i człowieka.
Czy dla przyszłych pokoleń, które będą wracać do osoby, czynów i nauki Jana Pawła II, Jego pontyfikat będzie równie wyjątkowy jak dla nas?
– Dla nas, zwłaszcza dla rodaków Jana Pawła II, ten pontyfikat jest wyjątkowy z oczywistych powodów. Myślę jednak, że w polskiej perspektywie wyjątkowość tego pontyfikatu z czasem – i to jest paradoks – będzie jeszcze bardziej widoczna niż za naszego pokolenia. Przyjdą po nas inni i będą sobie zadawać pytanie, co to znaczy i co wynika z tego, że był Papież Polak, że dokonał tak bardzo wiele i że Jego pontyfikat trwał tak długo. Do tego wszystkiego Polacy na pewno będą wracać.
A w perspektywie ogólnokościelnej, światowej?
– W tym znaczeniu żywotność i trwałość tego pontyfikatu będzie zależała także od tego, jak nauczanie Sługi Bożego zostanie podjęte i przyjęte także przez zwyczajnych katolików i chrześcijan. Chodzi o owoce, a przede wszystkim ich jakość i trwałość. W tym znaczeniu pontyfikat ten nie jest rzeczywistością skończoną, jest natomiast wyzwaniem, przed którym ciągle stajemy, które trwa, które trzeba podjąć i któremu trzeba sprostać.
Jak wyglądały osobiste spotkania Księdza Profesora ze Sługą Bożym? Jak z perspektywy czasu wspomina Ksiądz tamte chwile?
– Najbardziej wzruszające spotkanie miało miejsce po przyjęciu przez Papieża doktoratu honoris causa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Byłem wówczas prorektorem tej uczelni i miałem za sobą starania z tym związane. 16 grudnia 2001 roku, nazajutrz po przyjęciu doktoratu, z władzami uczelni zostaliśmy zaproszeni na obiad do Jana Pawła II. Rzeczywiście, było to bardzo przejmujące. Ojciec Święty mimo iż codziennie miał wiadomości z Polski, chciał w sposób bezpośredni jak najwięcej dowiedzieć się o Ojczyźnie, Warszawie i o uniwersytecie. Poruszały nas Jego serdeczność, ciepło i pokora. Byłem ujęty przede wszystkim tym, że przebywając w Watykanie już tak długo, myślami i sercem jest ciągle obecny w Polsce, iż z takim zapałem interesuje się sprawami swojego kraju i tym wszystkim, co dotyczy Polski. Ważna była dla nas także sama świadomość, że oto mogliśmy spożywać posiłek z Następcą św. Piotra. Było to bardzo poruszające i niezapomniane przeżycie.
Dziękuję za rozmowę.
