Supermarkety do kontroli

Sejmowa większość przymierza się do zniesienia przepisów ustawy utrudniającej powstawanie nowych supermarketów. – To wbrew tendencjom panującym w Europie, gdzie dostrzega się negatywny wpływ wielkich sieci handlowych na sytuację rolników, konsumentów i drobnych przedsiębiorców – przestrzega eurodeputowany Janusz Wojciechowski. – Nawet Parlament Europejski przyjął deklarację broniącą ludzi przed ich nadużyciami – podkreśla.

Przepisy utrudniające budowę dużych sklepów przyjął poprzedni parlament i weszły w życie ledwie we wrześniu ubiegłego roku. Stanowią one, że postawienie supermarketu wymaga zgody lokalnych władz, a w przypadku największych placówek (powyżej 2 tys. m kw. powierzchni) – sejmiku wojewódzkiego. Ustawę od początku krytykowały zachodnie koncerny handlowe i po wyborach zwycięska PO zapowiedziała zniesienie ustawy, w ramach stosowania ułatwień w prowadzeniu działalności gospodarczej. Tymczasem – jak podkreśla eurodeputowany Janusz Wojciechowski (PSL „Piast”) – rząd, który zazwyczaj stara się przodować we wprowadzaniu rozwiązań unijnych w naszym kraju, tym razem idzie wbrew tendencjom panującym w UE, gdzie dostrzega się negatywne skutki działalności wielkich sieci handlowych. Dlatego PE przyjął rezolucję, która wzywa Komisję Europejską „do zbadania wpływu, jaki koncentracja sektora supermarketów w UE wywiera na małe przedsiębiorstwa, dostawców, pracowników i konsumentów, oraz – w szczególności – do oceny wszelkich przypadków nadużywania siły nabywczej, których źródłem może być taka koncentracja”. Co więcej, deputowani do PE oczekują, że KE przedstawi projekty konkretnych działań, które miałyby służyć ochronie konsumentów, pracowników i producentów przed nadużyciami wielkich sieci.

Janusz Wojciechowski, który był współautorem rezolucji, nie kryje satysfakcji z tego sukcesu. Okazuje się bowiem, że spośród 115 projektów rezolucji, jakie zgłoszono w ostatnim roku w PE, tylko 8 zyskało niezbędną większość, w tym właśnie ta o wielkich sieciach handlowych. To nie powinno dziwić, bo z całej Europy napływają głosy potwierdzające negatywne skutki funkcjonowania marketów. – Rosną cały czas ceny produktów spożywczych, a dochody rolników wręcz spadają – podkreśla Janusz Wojciechowski. – Ponadto sieci wykorzystują swoją dominującą pozycję na rynku i dyktują warunki dostawcom, wykorzystują też pracowników – dodaje.

Wojciechowski przypomina konflikty wybuchające w Polsce między supermarketami a producentami drobiu lub zakładami mleczarskimi, które buntowały się przeciwko narzucaniu im m.in. niskich cen zbytu, obarczaniu kosztami różnych akcji promocyjnych i żądaniu dodatkowych opłat za miejsce na półce sklepu.


Krzysztof Losz
drukuj