Strategia zastraszania
Z Mariuszem Dzierżawskim z Fundacji Pro – Prawo do Życia rozmawia
Maria S. Jasita
Jeszcze nie ogłoszono wyroku sądu apelacyjnego w sprawie przeciwko
ks. Markowi Gancarczykowi i archidiecezji katowickiej, a już Alicja Tysiąc
zapowiada, że wytoczy procesy kolejnym osobom…
– Celem
aborcjonistów jest ukrycie prawdy o aborcji. Jeden ze środków, do których się
uciekają, to zastraszanie. Jestem przekonany, że procesy te nie są pomysłem
Alicji Tysiąc, ale jej doradców, którzy zawodowo zajmują się „umasowieniem”
aborcji. Pani Alicja jest tylko jedną z osób, które aborcjoniści w pewien sposób
wykorzystują do walki ze środowiskami pro-life. Grają na współczuciu opinii
publicznej dla biednych kobiet, w ich mniemaniu personalnie atakowanych przez
„ohydnych” obrońców życia. A przecież naszym celem nie jest atakowanie
kogokolwiek, tylko pokazywanie, że kobiety cierpią na skutek aborcji, a nie
dlatego, iż takiej możliwości im nie dano. A nade wszystko wskazujemy, jak
cierpią mordowane dzieci, którym odbiera się prawo do życia.
W Warszawie jutro odbędzie się kolejna rozprawa w procesie, jaki
wytoczyła Wanda Nowicka z proaborcyjnej organizacji publicystce Joannie
Najfeld.
– To realizacja strategii zastraszania, o której
wspomniałem wcześniej: próba wprowadzania cenzury przy pomocy sądów. Usiłują
uniemożliwić mówienie prawdy o aborcji, pokazując, że jak ktoś powie prawdę, iż
to morderstwo, i pokaże, czym jest aborcja, to go wyślą do sądu. W ten sposób
„ostrzegają”: „Nie mówcie o aborcji źle, bo was postawimy przed sądem, gdyż
poczujemy się osobiście dotknięci”. Tą metodą aborcjoniści chcą doprowadzić do
sytuacji, w której dziennikarze będą o aborcji pisać wyłącznie pozytywnie.
Podobnych procesów jest coraz więcej – przypomnijmy chociażby sądowe
ataki na głośną wystawę „Wybierz życie”. W zasadzie wszczynane są za każdym
razem, ilekroć ktoś jasno mówi w przestrzeni publicznej: aborcja to
zbrodnia.
– To, że uciekają się do zastraszania, pokazuje, iż nie
mają siły w walce na argumenty. Próby sądowego zakazu pokazywania wystawy
„Wybierz życie”, dewastowanie ekspozycji, jak podczas Przystanku Woodstock,
świadczą o słabości głosicieli kontrkultury śmierci. Owszem, mają pieniądze,
wpływy w mediach, elitach władzy i finansowych. Ale to my mamy rację i sposób na
przemianę opinii publicznej – prawdę. Niepokojące byłoby, gdybyśmy ulegli
presji, gdybyśmy dali się zastraszyć. Nasz strach jest największą siłą wrogów
życia.
Sąd Okręgowy w Katowicach, rozstrzygając na korzyść Alicji Tysiąc,
stwierdził, że katolicy mogli wyrażać swoją dezaprobatę moralną wobec
wykonywania aborcji, nazywając ją zabójstwem, ale wyłącznie w sensie ogólnym, a
nie w odniesieniu do konkretnej osoby.
– Ja nie widzę w tym logiki.
To skutki zabiegów propagandowych aborcjonistów, którzy chcą się przedstawić
jako obrońcy kobiet i starają się wzbudzić dla nich współczucie. Naszym celem
jest pokazanie okrucieństwa wobec mordowanych dzieci i wzbudzenie współczucia
dla nich. Jednak ich matki są również ofiarami. Ofiarami podżegaczy aborcyjnych,
ofiarami aborterów, dla których aborcja jest biznesem, niekiedy ofiarami
najbliższych, którzy wywierają presję, aby poddały się aborcji.
Wyrok w rozprawie odwoławczej zapadnie 5 marca. Ksiądz Marek
Gancarczyk ma nadzieję, że sąd apelacyjny uwzględni argumenty „Gościa
Niedzielnego”. Gdyby jednak zostało podtrzymane orzeczenie sądu pierwszej
instancji, jakie miałoby ono skutki?
– Najpierw chciałbym
podkreślić, że aby bronić życia, nie trzeba być katolikiem ani nawet
chrześcijaninem – wystarczy być człowiekiem. To absolutnie nie jest sprawa
wyznaniowa. Jednak na pewno gdyby wrześniowy wyrok podtrzymano, oznaczałoby to,
że walka o życie się zaostrza. Wycofanie się czy choćby bierność byłyby w tej
sytuacji kapitulacją. Niezależnie od tego, jaki wyrok zapadnie, mamy zamiar
wzmóc naszą działalność. Ekspozycji będzie więcej i będą one bardziej widoczne.
Nawet jeśli mielibyśmy trafić do więzienia, to co z tego? Cóż to jest wobec
mordowania setek, a może tysięcy dzieci w Polsce?
Podczas rozprawy przed gmachem katowickiego sądu pikietowało wielu
obrońców życia człowieka. Równolegle w Warszawie trwała na placu Konstytucji
manifestacja solidarności z Joanną Najfeld. Są to oddolne inicjatywy młodych
ludzi – o czym świadczą?
– Przyszłość należy do życia, nie do
śmierci. Szeroki udział młodych w demonstracjach w Katowicach i Warszawie jest
znakiem przemian społecznych w tej kwestii. Liberalne media próbowały wmawiać
opinii publicznej, że przeciwnikiem aborcji jest jedynie starsze pokolenie.
Tymczasem takie akcje pokazują, że to głównie młodzież występuje w obronie
nienarodzonych i ma odwagę głosić prawdę o tej zbrodni, jaką jest aborcja.
Dziękuję za rozmowę.
