Steinbach chce obejść Westerwellego
Ziomkostwa i chadecy z Bawarii chcą, by decyzję o składzie rady Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” podjął niemiecki parlament, a nie rząd. To oznaczałoby podważenie dotychczasowego „nie” dla Steinbach konsekwentnie mówionego przez FDP z Guidem Westerwellem na czele. Erika Steinbach twierdzi, że o niczym nie wie, ale na razie nie zamierza rezygnować z kandydowania.
Atmosfera wokół przewodniczącej Związku Wypędzonych (BdV) Eriki Steinbach i jej kandydatury do rady Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie” w ostatnich dniach zdecydowanie się zagęszcza. Bawarska CSU zapowiada polityczną ofensywę w obronie Eriki Steinbach. Członek CSU i jednocześnie lider Ziomkostwa Niemców Sudeckich oraz przewodniczący bawarskiego Związku Wypędzonych Bernd Posselt kategorycznie wezwał kanclerz Angelę Merkel do jak najszybszego wywiązania się z tego punktu programu rządowego chadeków, w którym mówi się, że Związek Wypędzonych sam zadecyduje o tym, kto będzie go reprezentował w radzie Fundacji. Sprawa ta będzie jednym z głównych tematów zamkniętej sesji programowej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU) w bawarskiej miejscowości Wildbad Kreuth na początku stycznia tego roku. – Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania, jak powołanie Erikę Steinbach do rady fundacji – stwierdził Posselt.
BdV proponuje jeszcze inne rozwiązanie problemu osoby pani Steinbach, tak by mogła, mimo sprzeciwu FDP, zasiąść w radzie Fundacji. Otóż BdV stara się o to, aby decyzję o powołaniu Eriki Steinbach do rady Fundacji podjął nie rząd, a parlament. Takie rozwiązanie – twierdzi „Hannoversche Algemeine Zeitung” – byłoby najlepsze, ponieważ jednocześnie szefowa Związku Wypędzonych otrzymałaby nominację, a szef MSZ Guido Westerwelle zachowałby twarz, nie musząc wycofywać się ze swoich słów. Erika Steinbach ani nie potwierdziła, ani nie zdementowała tych doniesień, stwierdzając jedynie, że nic na ten temat nie wie.
Związkowi Wypędzonych przysługują trzy z trzynastu miejsc w radzie Fundacji powołanej w celu stworzenia w Berlinie muzeum poświęconego niemieckim wysiedleniom. BdV ma prawo do samodzielnej decyzji w kwestii swoich kandydatów, ale ostateczne decyzje personalne leżą jednak w gestii rządu federalnego. Związek postawił na swoją szefową Erikę Steinbach, ale kandydaturę tę zablokował szef koalicyjnej FDP i minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle.
Co prawda zarówno politycy CDU, jak i CSU zgodnie podkreślają, że Erika Steinbach w dalszym ciągu cieszy się ich niezmiernym poparciem w kwestii należnego jej miejsca w radzie Fundacji, ale głosy chadeków nie wystarczą. Mimo to Bundestag wydaje się bardziej rozwojową opcją dla „wypędzonych”.
Przy okazji kłótni o Steinbach niemieckie media informują o niedawnej rezygnacji jedynego polskiego historyka w pracach rady naukowej Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Gazety cytują słowa polskiego profesora: „Do tej pory myślałem, że w projekcie Fundacji chodzi o pojednanie pomiędzy Polakami a Niemcami, ale teraz widzę, że w tym wypadku prędzej chodzi o pojednanie pomiędzy wypędzonymi a innymi Niemcami, a taki projekt nie może być przez nas wspierany. A już na pewno nie wtedy, gdy Erika Steinbach zasiądzie w radzie”. W rozmowie z agencją prasową DPS profesor Tomasz Szarota skrytykował nie tylko koncepcję projektu, ale także skład osobowy gremium.
Erika Steinbach nie jest skłonna zrezygnować z miejsca w radzie Fundacji „Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie”. Szefowa BdV bez przerwy przypomina, że nominacja kandydata do rady jest samodzielną decyzją związku. Steinbach zasugerowała kilka dni temu, że prędzej zrezygnuje z przewodniczenia w BdV niż z kandydatury do rady Fundacji.
Waldemar Maszewski, Hamburg
