Stanisław Piasecki: Moja sprawa bardzo ciężka
Siedemdziesiąt lat temu, 12 czerwca 1941 roku, Niemcy rozstrzelali w
Palmirach w zbiorowej egzekucji Stanisława Piaseckiego, pisarza, publicystę,
krytyka literackiego i teatralnego, redaktora tygodnika "Prosto z mostu", jedną
z najwybitniejszych postaci Drugiej Rzeczypospolitej.
Piaseckiego do Palmir przewieziono z więzienia na Pawiaku, gdzie znalazł się 4
grudnia 1940 roku. Niemcy aresztowali go w jego mieszkaniu na Książęcej 6 zaraz
po tym, jak rozbili tajną drukarnię odbijającą kolejny numer "Walki",
konspiracyjnego pisma, którego Piasecki był redaktorem i publicystą. Podobno
pomimo długiej rewizji Niemcy nie znaleźli żadnych dowodów jego "winy" i dopiero
wychodząc, któryś z nich dostrzegł na biurku kopertę, w której znajdowała się
napisana przez Piaseckiego… instrukcja dla konspiracyjnej Narodowej
Organizacji Wojskowej.
Pawiak i Palmiry
Redaktor "Walki" został natychmiast doprowadzony do aresztu śledczego na Szucha,
gdzie poddano go okrutnym przesłuchaniom. Ostatniego dnia roku 1940 przewieziono
go do więzienia na Pawiaku. Tydzień później przesłał gryps do Władysława i Zofii
Grabskich, w którym pisał: "Moja sprawa bardzo ciężka", "Trzymam się dobrze –
tak widocznie trzeba było, jak się stało – Bóg doświadcza nas i niech będzie
wola Jego aż do końca". Nie tracił nadziei, skoro w innym grypsie, wysłanym do
swej krewnej, donosił z nieco wisielczym poczuciem humoru: "Paraduję już w
świeżej bieliźnie, co jest niemałą przyjemnością. U mnie wszystko na razie w
porządku, warunki mam obecnie niezłe, najgorsze już chyba mam za sobą. Sprawa
moja bardzo ciężka – ale chyba jeszcze pociągnie się czas jakiś".
W lutym 1941 roku spotkał się z Piaseckim więziony również wtedy na Pawiaku
Ferdynand Goetel. Po latach wspominał, że redaktor "Prosto z mostu" nie zdradzał
jakichkolwiek oznak załamania, "żywe spojrzenie, energiczne ruchy zdradzały
całkowicie jeszcze zachowane siły żywotne". Piasecki pracował wtedy w więziennej
wypożyczalni książek, mógł się swobodnie poruszać po Pawiaku, z czego korzystał,
organizując sieć informacji politycznej wśród więźniów. Utrzymywał też za pomocą
grypsów kontakty z władzami podziemnego ruchu narodowego, a nawet miał przesyłać
artykuły do "Walki". Podobno napisał też za zgodą Niemców jakiś memoriał we
własnej obronie, w którym dawał również wyraz swoim poglądom na ówczesną
sytuację polityczną.
Memoriał na nic się nie zdał. Zresztą Piasecki miał odrzucić propozycję ucieczki
z więzienia z obawy o los swej żony, również aresztowanej przez Niemców i
więzionej na Pawiaku. Gdy wiadomość o jego losie przedostała się na Zachód,
Jerzy Zdziechowski napisał list do byłego ambasadora włoskiego z prośbą o
interwencję. Zbyt późno! Rankiem 12 czerwca 1941 roku Stanisław Piasecki znalazł
się więc w niemieckiej ciężarówce w drodze do podwarszawskich Palmir…
Żołnierz, pisarz i redaktor
Urodził się 15 grudnia 1900 r. we Lwowie. Był jednym z pięciorga dzieci
Eugeniusza i Gizeli Piaseckich. Jego ojciec był lekarzem i nauczycielem
gimnastyki. Szczególne sukcesy odniósł w wychowaniu fizycznym – jego zasługi w
tej dziedzinie były tak wielkie, że w 1938 roku wysunięto nawet jego kandydaturę
do Nagrody Nobla w zakresie medycyny. Eugeniusz Piasecki należał też do
pionierów skautingu w Polsce. Był współautorem podstawowego dla tego ruchu
podręcznika "Harce młodzieży polskiej".
Z kolei Gizela Piasecka z domu Silberfeld pochodziła z dość zamożnej rodziny
krakowskich Żydów. Tuż przed zawarciem związku małżeńskiego z Eugeniuszem
Piaseckim przyjęła chrzest. Żydowskie pochodzenie matki stało się w latach 30.
ulubionym chwytem przeciwników Piaseckiego, którzy w ten sposób chcieli
skompromitować jego poglądy, zwłaszcza w kwestii żydowskiej. Janusz Minkiewicz i
Świętopełk Karpiński w jednej ze swoich szopek politycznych umieścili postać
Stanisława Pejsackiego, który śpiewał: "Koci… koci… łapci/ Jedziemy do
babci/ Ale ani słówka/ Że babcia Żydówka".
Po wybuchu I wojny Eugeniusz Piasecki został wcielony do armii rosyjskiej, a
jego żona wraz z dziećmi wyjechała do Zakopanego. Tam – w roku 1917 – Stanisław
Piasecki zdał maturę, a następnie powrócił do Lwowa, gdzie studiował
architekturę na Politechnice. Studia te przerwał po dwóch latach, gdy jego
ojciec został profesorem na Uniwersytecie Poznańskim. Tam zapisał się na Wydział
Prawno-Ekonomiczny. "Jako student w Poznaniu Piasecki był tęgim bumblerem. Lubił
pić, grał namiętnie w karty…", napisał po latach Karol Zbyszewski. Nie
przeszkodziło mu to zgłosić się w 1920 roku na ochotnika do walczącej z
bolszewikami armii gen. Kutrzeby, a potem wziąć udział w akcji plebiscytowej na
Górnym Śląsku oraz walczyć w III Powstaniu Śląskim.
Wojenny epizod w biografii Piaseckiego był świadectwem jego temperamentu, ale
też głębokiego patriotyzmu. Na trwałe ukształtował jego poglądy polityczne. Po
powrocie na studia w roku 1921 był już aktywnym członkiem Młodzieży
Wszechpolskiej, współredagował studencki miesięcznik "Akademik" i bywał u Romana
Dmowskiego w jego majątku w Chludowie. W ten sposób krystalizowały się
ostatecznie ideowe i życiowe wybory Piaseckiego, który – mimo zdobycia w 1925 r.
tytułu magistra ekonomii – związał się z dziennikarstwem i polityką. Już w 1922
roku, przebywając czas jakiś w Wilnie, rozpoczął pracę w redakcji tamtejszego
narodowego "Dziennika Wileńskiego", a po przeniesieniu się do Warszawy związał
się z "Gazetą Warszawską" i "ABC".
Po stabilizacji zawodowej nastąpiła stabilizacja w życiu osobistym Piaseckiego.
W listopadzie 1928 r. zawarł on małżeństwo ze śpiewaczką operową Ireną
Radziszewską. Irena Piasecka wiernie towarzyszyła mężowi w jego pracy
redaktorskiej, za co zresztą w czasie wojny zapłaciła wysoką cenę.
Praca dziennikarska nie wyczerpywała ambicji Piaseckiego, który próbował też
swoich sił jako powieściopisarz. W 1929 r. wydał powieść "Związek Białej
Tarczy", w formule romansowo-sensacyjnej, opisującą walkę tajnego związku
narodowego z komunistycznymi terrorystami, usiłującymi wysadzić w powietrze
siedzibę prezydenta RP w Zamku Królewskim w Warszawie. Sprawnie, dynamicznie
napisana, nie wolna od aluzji do własnej biografii, książka nie zdobyła jednak
większej popularności, podobnie jak kolejna powieść Piaseckiego – "Szerokie
dusze", którą publikował w odcinkach na łamach "ABC" w 1931 roku.
Znacznie większym uznaniem cieszyła się za to jego publicystyka. Pisał ciekawie
o teatrze, muzyce, sporcie, polityce, literaturze. O tej ostatniej zwłaszcza od
chwili, gdy w 1932 r. stanął na czele samodzielnego, cotygodniowego dodatku "ABC
Literacko-Artystyczne". Udało mu się doń ściągnąć sporo znakomitych piór ze
starszej i młodszej generacji, od Adolfa Nowaczyńskiego, Stanisława
Szpotańskiego, Władysława Zambrzyckiego i Karola Irzykowskiego począwszy, na
Jerzym Andrzejewskim czy Wincentym Burku skończywszy.
Publikowane w "ABC" szkice Piasecki zebrał w tomie "Prosto z mostu"
opublikowanym w 1934 roku nakładem "Roju". Tym razem recenzji było sporo, często
przy tym życzliwych. Chwalił Piaseckiego nawet socjalista Jan Nepomucen Miller,
dostrzegając w nim jedynego poważnego i odpowiedzialnego przedstawiciela obozu
narodowego w krytyce literackiej.
Sukces książki oraz powodzenie dodatku utwierdziły Piaseckiego w zamiarze
utworzenia własnego pisma literackiego, co stało się faktem w styczniu 1935
roku. Wówczas ukazał się pierwszy numer tygodnika "Prosto z mostu".
"Prosto z mostu"
Pismo okazało się wielkim sukcesem. Miało duży jak na ówczesne warunki nakład 15
tysięcy egzemplarzy, przełamywało dominującą pozycję w ówczesnym życiu
literackim lewicowo-liberalnych "Wiadomości Literackich". Co ważne, przyciągało
do siebie utalentowanych pisarzy młodszej generacji, kreowało nowe zjawiska w
ówczesnej literaturze, tworzyło prężne środowisko intelektualne, miało być w
zamierzeniu Piaseckiego swoistą "szkołą charakterów", wychowującą pisarzy i
przełamującą dominację lewicy w polskiej kulturze.
Piasecki redagował swój tygodnik niezwykle skromnymi siłami, a mimo to w sposób
bardzo dynamiczny i nowoczesny. Umiał odnajdywać utalentowanych autorów i
zapewnić im odpowiednią, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, promocję. Tak było
zwłaszcza w przypadku Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, ale też Jerzego
Andrzejewskiego, Jerzego Pietrkiewicza, Władysława Jana Grabskiego, Bolesława
Micińskiego, Wojciecha Bąka, a także wyśmienitych publicystów i krytyków, jak
Jan Mosdorf, Adam Doboszyński, Wojciech Wasiutyński, Włodzimierz Pietrzak czy
Jan Dobraczyński.
Piasecki stworzył też Bibliotekę pisma, wydającą kolejne książki "swoich"
autorów, z pomocą czytelników ufundował nagrodę literacką tygodnika, organizował
subskrypcje polskiej grafiki współczesnej. Był redaktorem z krwi i kości, jednym
chyba z najwybitniejszych w polskiej kulturze XX wieku. "Do dziś nie docenia się
Stanisława Piaseckiego, który był tak niezwykłym odkrywcą talentów jak
Grydzewski", pisał Pietrkiewicz. Wasiutyński widział w nim "redaktora
organizującego warsztat dla innych, wyczarowującego z pozornie nieraz
dysonansowych głosów symfonię", zaś Andrzejewski po latach napisał, iż Piasecki
był obok Karola Kuryluka najlepszym redaktorem, z jakim miał się spotkać.
Nie zmienia tego fakt, że polityczne oblicze pisma – zwłaszcza nasilające się w
nim z biegiem lat akcenty antyżydowskie – budziło krytycyzm, także wśród samych
współpracowników pisma, z których część, jak Andrzejewski, Irzykowski czy
Miciński, rezygnowała ze współpracy z tygodnikiem. Z drugiej strony nie można
redukować linii programowej "Prosto z mostu" tylko do antysemityzmu. Sam
Piasecki, choć nie należał w tym czasie do żadnej organizacji politycznej,
poglądami zbliżał się do młodych narodowców, zbuntowanych wobec starego
pokolenia, odrzucających liberalną demokrację, komunizm, kapitalizm, faszyzm i
hitleryzm, opozycyjnych wobec rządu, oczekujących – jak wielu ich rówieśników w
całej Europie – radykalnego przełomu politycznego i jakiejś rewolucji ducha. W
opublikowanej w 1936 roku książce "Prawo do twórczości" Piasecki ogłaszał więc
klęskę "głupiego wieku XIX" z jego materializmem i religijnym sceptycyzmem,
pisał o "zbrodni duchowego zubożenia człowieka", jakiej dokonywał komunizm i
kapitalizm. Domagał się demonopolizacji produkcji, mówił o wielkiej misji
dziejowej Polski, położonej między rasistowskimi Niemcami i komunistyczną Rosją:
"Musimy zbudować potęgę trzecią, która tamtym, materialistycznym światopoglądom
przeciwstawi swój idealistyczny pogląd na świat. I skupić wokół niego
wszystkich, którzy pomiędzy Morzem Bałtyckim a Czarnym i Śródziemnym tak samo
czują jak my, a są słabi i rozbici".
Obawiał się Polski słabej, bezsilnej, a tak widział II Rzeczpospolitą lat 30.
Nie przypadkiem Gałczyński dedykował mu prześmiewcze "Skumbrie w tomacie" z
gorzką puentą: "Chcieliście Polski, no to ją macie!", a Pietrkiewicz wiersz
"Ojczyste" zaczynający się słowami "O, nasza polska, narodowa nudo!".
Co do sprawy żydowskiej: nie wierzył w możliwość asymilacji ludności żydowskiej
w II RP, dlatego popierał syjonizm i był zwolennikiem emigracji polskich Żydów
do Palestyny. W ową asymilację nie wierzył tak mocno, że z lekceważeniem
potraktował nawet poezję Bolesława Leśmiana, co słusznie wytknął mu oburzony
Stefan Kisielewski. Ale Piasecki chciał "literatury idei" i wierzył, że stworzą
ją młodzi pisarze. Twierdził, że wielka sztuka wymaga od swych twórców wielkiego
charakteru, głosił hasła "nowej rzeczowości", a potem "nowego romantyzmu" w
literaturze. Zdecydowanie też walczył z "frontem sowieckim" w polskiej
literaturze. Coraz bardziej interesował się historią – jego pisane w końcu lat
30. studium o Bolesławie Chrobrym spłonęło w czasie Powstania Warszawskiego.
"Walka" i "Arkadia"
Po ataku III Rzeszy na Polskę Piasecki pozostał w Warszawie, przygotowując do
druku ostatni numer "Prosto z mostu", który ukazał się z datą 10 września 1939
roku. Następnie wraz z większością pozostających w Warszawie mężczyzn opuścił na
wezwanie pułkownika Romana Umiastowskiego miasto i błąkał się po wschodniej
Polsce do końca września. Kiedy po paru tygodniach Waldorff wstąpił do
mieszkania Piaseckich na Książęcej, gdzie mieściła się jednocześnie redakcja
"Prosto z mostu," zastał tam idealny porządek: "Piasecki miał już wyrobione
zdanie o sytuacji. Mimo że oburzaliśmy się na jego pesymizm i żądaliśmy, aby
odwołał swoje przepowiednie, upierał się przy tym, że wojna może będzie trwała i
sześć lat nawet, że Niemcy na pewno zdobędą całą Francję, że potem będą musieli
uderzyć na Rosję i że dopiero wspólnym, najcięższym wysiłkiem Anglii, Ameryki i
Rosji uda się je pokonać".
Od razu też zaangażował się w konspiracyjną działalność polityczną. Wstąpił do
Stronnictwa Narodowego, redagował też jego główny organ prasowy – "Walkę", a
początkowo był także autorem większości publikowanych w nim tekstów.
Przestrzegał tam m.in., że "Sowiety są takim samym wrogiem Polski, jak i Niemcy
– Niemcy są takim samym wrogiem Polski jak Sowiety" i podkreślał, myśląc o
przyszłości: "Zbudować chcemy Polskę narodową. To znaczy taką, w której siły
twórcze narodu w mocnym oparciu o zorganizowaną siłę fizyczną dałyby możliwość
najpełniejszego rozwoju duchowego i materialnego zarówno całości narodowej, jak
i poszczególnym jednostkom".
Założył też w okupowanej Warszawie "Arkadię", kawiarnię, w której zatrudnił
dawnych współpracowników tygodnika i ich rodziny, a która równocześnie służyła
celom konspiracyjnym. Natalia Gałczyńska była kelnerką, na fortepianie grywał
wybitny kompozytor i orientalista Konstanty Regamey, a całością kierowała Irena
Piasecka. Natomiast w składzie przy kuchni mieścił się… punkt kolportażu
"Walki". Gestapo dość szybko zorientowało się, co naprawdę dzieje się w
"Arkadii". Piątego grudnia 1940 roku w godzinach rannych zaaresztowano cały
przebywający w niej wówczas personel, w tym Irenę Piasecką. Wszyscy zostali po
śledztwie wywiezieni do obozów koncentracyjnych, gdzie wielu później zginęło.
Fanatyk patriotyzmu
Wojciech Wasiutyński do najważniejszych cech osobowości redaktora "Prosto z
mostu" zaliczył niezwykłą odwagę. "Wydaje mi się – pisał – że ten człowiek
powiedział sobie: słowo "niebezpieczeństwo" nie istnieje w moim języku".
Sentymentalny portret Piaseckiego pozostawił natomiast Konstanty Ildefons
Gałczyński w napisanym w 1946 r. wierszu "Okulary Staszka": "Kochał
Szymanowskiego. Lubił ptaki./ Wydawał "Prosto z mostu". Pił czasami./ I okulary
nosił tajemnicze. I w takich/ Pochylał się nad partyturami". Z kolei Czesław
Miłosz zapamiętał go z czasu okupacji jako "fanatyka patriotyzmu". "Jego chuda,
żydowska twarz – wspominał w "Zniewolonym umyśle" – podminowana była
zaciekłością (…), oczy paliły się gorączkowo, z zaciśniętych ust wydobywały
się słowa wezwań do natychmiastowego działania".
Zwłoki Piaseckiego ekshumowano 20 maja 1946 roku i pochowano na cmentarzu w
Palmirach w grobie XXIV, w kwaterze I-13 od prawej strony. W tym samym mniej
więcej czasie przez prasę katolicką przetoczył się krótki, acz gwałtowny spór o
przedwojenne poglądy redaktora "Prosto z mostu". Rozpoczął się on publikacją w
"Tygodniku Powszechnym" wspomnienia Jerzego Waldorffa, w którym pojawiło się
stwierdzenie, iż Piasecki był do wybuchu wojny zwolennikiem sojuszu z III
Rzeszą, a jego wojenna działalność była swego rodzaju ekspiacją za przedwojenne
"błędy", co w poetyckiej formie potwierdzał też Gałczyński, pisząc w "Okularach
Staszka", że "(…) dobrze za błąd zakrwawione zapłaciły okulary w Palmirach".
Przeciwko tym twierdzeniom wspólnie zaprotestowali Irena Piasecka oraz brat
pisarza, Władysław Piasecki, podkreślając, iż redaktor "Prosto z mostu" od
zawsze protestował przeciwko polityce proniemieckiej i dlatego "(…) nie mógł
więc odczuwać swego postępowania w czasie okupacji jako zadośćuczynienia za swe
błędne poglądy, tylko jako kontynuację działalności poprzedniej".
Irena Piasecka, która przeżyła obóz koncentracyjny Ravensbrźck, decyzją Komisji
Pomocy Pracownikom Nauki i Kultury oraz Pracownikom Społecznym otrzymywała
zasiłek w wysokości 5000 złotych miesięcznie. Zasiłek ten wstrzymano 21 marca
1949 roku, "ponieważ – tłumaczyli peerelowscy urzędnicy – Obywatelka nie
udowodniła (…), że Stanisław Piasecki był uczestnikiem ruchu podziemnego lub
partyzanckiego i poległ w walce o wyzwolenie Polski spod najazdu
hitlerowskiego".
Prof. Maciej Urbanowski
Autor jest historykiem literatury polskiej, krytykiem literackim,
pracownikiem naukowym Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktorem dwumiesięcznika "Arcana",
autorem wielu książek, m.in. "Człowiek z głębszego podziemia. Życie i twórczość
Jana Emila Skiwskiego", "Prawą stroną literatury polskiej. Szkice i portrety".
