Sprawiedliwi bohaterowie

Kilkudziesięciu Sprawiedliwych wśród Narodów Świata – mieszkańców
Podkarpacia, otrzymało w Rzeszowie przyznane przez prezydenta RP Krzyże
Komandorskie Orderu Odrodzenia Polski. W ten sposób Lech Kaczyński uhonorował
ludzi, którzy w czasie II wojny światowej, narażając życie, ratowali Żydów.
Odznaczenia wręczyła Maria Kaczyńska.

Prezydent uhonorował 75 osób, w tym 15 żyjących. W imieniu tych, którzy
odeszli, odznaczenia odebrali ich krewni. – Jest to ukoronowanie działań, które
podjęliśmy w ramach projektu „Życie za Życie” realizowanego przez IPN oraz
Narodowe Centrum Kultury. Służy on ewidencjonowaniu Polaków, którzy ratowali
Żydów w czasie II wojny światowej – powiedziała nam Ewa Leniart, dyrektor
rzeszowskiego Oddziału IPN. W ramach projektu m.in. wydano publikacje dr
Elżbiety Rączy poświęcone pomocy, którą Polacy świadczyli Żydom. – Przede
wszystkim była to pomoc indywidualna, która polegała na stałym ukrywaniu Żydów
przez kilka miesięcy, a nawet lat, czasem była to pomoc jednorazowa. Trzeba
jednak podkreślić, że nawet dożywianie stanowiło akt heroizmu, od 1941 roku
bowiem za każdy taki czyn groziła kara śmierci – wyjaśnia dr Rączy.
Wśród
uhonorowanych byli mieszkańcy Markowej: rodzina Ulmów oraz żyjąca Maria
Dźwierzyńska z domu Bar, która wspólnie z rodzicami ukrywała Żydów. Odznaczenie
pośmiertnie przyznano siostrze Josifie Olewii Witew z greckokatolickiego Zakonu
Studytek we Lwowie.
Podczas uroczystości rozmawiano o tworzeniu Muzeum
Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów, które ma powstać w Markowej. To tam
Polacy uratowali przed zagładą aż 17 Żydów. W Markowej hitlerowcy dokonali mordu
na rodzinie Józefa Ulmy, jego żony Wiktorii oczekującej narodzin dziecka i ich
sześciorga dzieci. Ich postawa stała się symbolem ofiarności dla całej Polski. –
Stąd uznaliśmy, że Markowa jest doskonałym miejscem na muzeum. Nie bez znaczenia
jest także to, że wiele młodzieży izraelskiej przyjeżdża do Markowej. Zależy nam
bowiem, aby muzeum to odwiedzali zarówno Polacy, jak i Żydzi – wyjaśnia historyk
IPN, a zarazem krewny rodziny Ulmów Mateusz Szpytma.
W jego ocenie,
akcentowanie przykładów, które świadczą o pozytywnym stosunku Polaków do Żydów,
jest szczególnie ważne z uwagi na coraz częstsze kłamliwe doniesienia o
„polskich” obozach koncentracyjnych. – To także okazja, by pokazać, że za dobre
czyny jest nagroda. Niesprawiedliwy obraz Polaka antysemity, kreowany przez
niektóre środowiska wrogie Polsce ginie w zetknięciu z prawdą historyczną –
dodaje Mateusz Szpytma.

Mariusz Kamieniecki

drukuj