Solidarność największą nadzieją

Miesiąc po tragicznym w skutkach trzęsieniu ziemi i wywołanym przez nie
tsunami ciągle nie zostały oszacowane wszystkie straty, a kolejne wstrząsy
powodują nowe. Cały czas kilkaset osób uważa się za zaginione. W diecezji Sendai
są 53 kościoły i 8 stacji misyjnych. Bardzo poważnie uszkodzone zostały kościół
w prefekturze Miyagi i dwa kościoły w prefekturze Fukushimy. Pozostałe świątynie
uległy niewielkim zniszczeniom. Załamała się też część zewnętrznej ściany
klasztoru Sióstr Misjonarek Świętego Józefa z Osaki. – Naprawdę nie mam pojęcia,
jak długo może potrwać powrót do normalnego życia – mówi w rozmowie z Catholic
News Agency ks. bp Isao Kikuchi, ordynariusz Niigata, prezydent Caritas Japonia.
Najbardziej zniszczoną diecezją jest położona nad oceanem Sendai. Ponad 10 tys.
osób znalazło schronienie w Niigata, diecezji sąsiadującej z Sendai po tym, jak
ewakuowano ludność z obszaru wokół elektrowni Fukushima. Caritas Japonii zaraz
po katastrofie podjęła akcję pomocy. Jak wyznaje ks. bp Kikuchi, zaskoczył i
ucieszył go bardzo ogromny entuzjazm, z jakim Japończycy odpowiedzieli na
wezwania do ofiarnego wsparcia poszkodowanych i poszukiwania wolontariuszy do
pracy zarówno przy usuwaniu szkód, jak i w centrach pomocy osobom, które zostały
bez dachu nad głową. Podkreśla, że nigdy do tej pory nie spotkał się w Caritas
Japonia z tak ogromnym odzewem.

Do pomocy Japonii od razu włączyły się także inne Caritas krajowe, w tym Caritas
Polska, która już kilka dni po katastrofie wysłała pierwszą transzę 50 tys. euro
na najpilniejsze potrzeby osób poszkodowanych – na koce, wodę, ryż itp. – Wielu
osobom się wydawało, że Japonia nie potrzebuje wsparcia finansowego, bo to
bogaty kraj. Ale po tsunami szybko okazało się, że gdy jest taki ogrom
zniszczeń, każda suma ma znaczenie – podkreśla Olga Kołtuniak z Caritas Polska.
Do wczoraj na konto Cartias wpłynęło ponad 1 mln 600 tys. złotych. Nie została
jeszcze podliczona cała kwota, jaką udało się zebrać na koncie Caritas Polska i
do puszek w kościołach w całym naszym kraju. Gdy już będzie znana, zostanie
podjęta decyzja, na jaki cel ją przeznaczyć – czy na odbudowę szkoły czy jakiejś
placówki użyteczności publicznej.
Jak informuje AsiaNews, Kościół w Japonii mobilizuje wszystkie swoje siły.
Diecezja Sendai otwiera nowe centra pomocy i wysyła księży, seminarzystów, osoby
zakonne i wolontariuszy z różnych japońskich diecezji na obszary najbardziej
dotknięte tsunami i skażeniem. Kościół pomaga nie tylko tym, którzy pozostali
bez dachu nad głową. W podstawowe produkty żywnościowe zaopatruje też osoby
starsze i matki małych dzieci, dla których stanie w kilkugodzinnych kolejkach
jest zbyt uciążliwe.
Nie ustaje także modlitwa w intencji wszystkich osób dotkniętych katastrofą. –
Przez cały Wielki Post we wszystkich parafiach odmawiana jest specjalnie
przygotowana modlitwa, która m.in. przypomina o tym, że Bóg jest z nami zawsze
obecny, w czasie radosnym i smutnym, i że teraz też jest z nami w tym cierpieniu
– wyjaśnia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" s. Klaudiusza Bujnowicz ze
Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, misjonarka w Japonii. Jak dodaje, ta
modlitwa to także prośba o potrzebną pomoc i pocieszenie dla tych, którzy
doznali szczególnego cierpienia, oraz za tych, którzy zginęli. Jest także
zobowiązaniem do ofiary i wyrzeczenia w ich intencji i prośbą do Boga, by
nastały dni, gdy Japonia będzie mogła na nowo żyć w poczuciu bezpieczeństwa. –
Obecny stan przypomina trochę jakby stan po wojnie. Nie wiadomo, co się wydarzy
jutro – wyznaje s. Klaudiusza. Jak dodaje, wielu ludzi jest wyczerpanych
psychicznie. – Ludzie chcą się podnieść, a trzęsienia wtórne wciąż budzą strach
i lęk – wyjaśnia. Prawie codziennie ktoś ginie we wstrząsach wtórnych na skutek
obrażeń lub z wyczerpania nerwowego, na skutek ataku serca. – Ludzie jednak chcą
podnieść się na duchu, zacząć od nowa, choć mówią, że zaczynają od poziomu
poniżej zera. Na ulicach widać napisy zachęty, by iść mimo wszystko naprzód:
"Odwagi, pokonuj trudności, walcz i zwyciężaj" – opowiada misjonarka.
Wśród tych, którzy z narażeniem życia pracują w Fukushimie nad zabezpieczeniem
reaktora i opanowaniem skażenia, są także chrześcijanie – informuje agencja
UCANews. – W tej fatalnej sytuacji japońscy chrześcijanie mają wielką szansę na
świadectwo swej wiary i wartości ewangelicznych – podkreśla ks. bp Martin Tetsuo
Hiraga, ordynariusz Sendai. W Fukushimie pracownicy ryzykują życie, by ratować
naród japoński i zapobiec nuklearnej katastrofie. – Czynią to w ramach
solidarności i poświęcenia dla innych, w duchu wyrzeczenia – dodaje ksiądz
biskup.

 

Maria Popielewicz

drukuj