Skargi na przewlekłość postępowania ws. Olewnika odrzucone

Sąd Okręgowy w Płocku odrzucił skargi na przewlekłość postępowania gdańskiej
Prokuratury Apelacyjnego w śledztwie, dotyczącym uprowadzenia i zabójstwa
Krzysztofa Olewnika. Decyzja sądu jest prawomocna.

 

Skargi złożyli trzej byli policjanci
oskarżeni o nieprawidłowości w śledztwie. Postawiono im zarzuty niedopełnienia
obowiązków, które wiązały się z narażeniem na utratę życia, za co grozi za to
kara do 3 lat pozbawienia wolności. Pełnomocnik rodziny Olewników mec.
Bogdan Borkowski podkreśla, że to pokrzywdzeni powinni czuć się zniecierpliwieni
przedłużającym się postępowaniem.

W prowadzonym w gdańskiej
Prokuraturze Apelacyjnej – równolegle z postępowaniem dotyczącym nieustalonych
sprawców porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika – śledztwie dotyczącym
nieprawidłowości w dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie zarzuty
postawiono siedmiu osobom, w tym pięciu policjantom. Trzem policjantom: byłemu
szefowi grupy operacyjnej z Radomia Remigiuszowi M. oraz dwóm funkcjonariuszom z
Płocka: Henrykowi S. i Maciejowi L. postawiono zarzuty niedopełnienia
obowiązków, które wiązały się z narażeniem na utratę życia, za co grozi za to
kara do 3 lat pozbawienia wolności.

To właśnie oni złożyli skargę na
przewlekłość postępowania w gdańskiej Prokuraturze Apelacyjnej. W czerwcu
zarzuty wobec Remigiusza M. i Macieja L. rozszerzono o zniszczenie nagrań z
podsłuchów telefonów służących rodzinie Olewników do kontaktu z porywaczami. Jak
informował wówczas Zbigniew Niemczyk, wiceszef gdańskiej Prokuratury
Apelacyjnej, zdaniem śledczych zniszczone nagrania – pochodzące z początkowej
fazy postępowania w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika – były "istotnym
materiałem operacyjnym i powinny być przekazane do toczącego się śledztwa".
Remigiusz M. (obecnie na emeryturze) i Maciej L. po usłyszeniu rozszerzonych
zarzutów odmówili złożenia wyjaśnień. Remigiusz M. i    
Maciej L. tuż po uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika w październiku 2001 r. przez
blisko 3 lata zajmowali się tą sprawą. Zdaniem śledczych Remigiusz M. miał m.in.
nie zweryfikować informacji zawartych w anonimie z 15 stycznia 2003 r., który
otrzymała rodzina Olewników. Autor anonimu napisał, że "Krzysztof jest w
niebezpieczeństwie", podał też wskazówki dotyczące jednego z porywaczy.
Remigiusz M. odpowiada również za niewłaściwe zabezpieczenie miejsca przekazania
okupu porywaczom w lipcu 2004 r. Zdaniem śledczych oględziny tego miejsca odbyły
się dopiero po trzech dniach, co uniemożliwiło zebranie śladów przestępstwa.

Maciej L. odpowiada z kolei za zaniechania dotyczące: włączenia w charakterze
dowodu rzeczowego kaset magnetowidowych, wyjaśnienia okoliczności podanych w
anonimie do Olewników oraz zabezpieczenia miejsca przekazania okupu sprawcom w
dniu 24 lipca 2003 r. W czerwcu Remigiusz M. i Maciej L. złożyli do Trybunału
Praw Człowieka w Strasburgu skargi na działania gdańskiej Prokuratury
Apelacyjnej. Zarzucają oni śledczym m.in. niechęć prokuratury do przesłuchania
zwierzchników policjantów, którzy ich zdaniem ponoszą odpowiedzialność za brak
środków niezbędnych do pracy operacyjnej. Inny zarzut dotyczy m.in. postawienia
zarzutów zaniedbań w pracy operacyjnej jeszcze przed zapoznaniem się z
materiałami, które dokumentowały przebieg tej pracy. "Sposób prowadzenia tego
śledztwa całkowicie podważył ich wiarę w skuteczność krajowych mechanizmów
dochodzenia do prawdy oraz mechanizmów obrony" – powiedziała wówczas Jolanta
Turczynowicz-Kieryłło, obrońca Remigiusza M. i Macieja L. Do porwania Krzysztofa
Olewnika doszło w październiku 2001 r. Sprawcy porwania kilkadziesiąt razy
kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom
przekazano 300 tys. euro, jednak Krzysztof Olewnik nie został uwolniony. Jak się
później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców okup został zamordowany.
Jego ciało odnaleziono w 2006 r.

(Źródło: PAP/RIRM)

drukuj