„SB a Lech Wałęsa” umorzone

Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy umorzyła śledztwo dotyczące możliwości ujawnienia tajnych dokumentów w wydanej przez IPN książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”.

Nie jest to dobra wiadomość dla grona tzw. autorytetów moralnych oraz lewicowych i liberalnych polityków, którzy atakowali tę publikację jeszcze przed jej wydaniem w czerwcu 2008 roku.

Postępowanie było prowadzone „w sprawie”. Oznacza to, że przez cały czas jego trwania nikomu nie postawiono zarzutów. W ramach postępowania w charakterze świadka przesłuchano Piotra Gontarczyka. Zeznania były na tyle wyczerpujące, że zrezygnowano z wysłuchania drugiego autora książki – Cenckiewicza, również ze względu na jego dłuższy pobyt w USA.

Śledztwo wszczęła na początku ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Jednakże gdańska prokuratura apelacyjna skierowała sprawę do Bydgoszczy, gdzie 31 grudnia doszło do umorzenia. – Śledztwo umorzono z powodu braku znamion czynu zabronionego. W przypadku dwóch dokumentów informacje w nich zawarte nie były już objęte klauzulą niejawności, a dane zawarte w trzecim dokumencie już wcześniej upubliczniono – poinformował Jan Bednarek, rzecznik bydgoskiej prokuratury.

Autorzy wykorzystali w książce dokumenty SB i MSW oraz pochodzące z lat 90. dokumenty UOP przechowywane w archiwach ABW. Gontarczyk i Cenckiewicz opublikowali m.in. tajne dokumenty UOP związane ze sprawą „wypożyczenia” w 1992 r. przez ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsę akt agenta „Bolka”, które wróciły zdekompletowane, zaginięcia akt SB w UOP w Gdańsku, a także przejęcia innych akt SB podczas tajnej akcji UOP w 1993 r. u byłych funkcjonariuszy SB w Gdańsku. W publikacji nie zamieszczono chronionych prawem danych oficerów UOP.

„SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” od samego początku wywołała oburzenie w środowiskach lewicowo-liberalnych. Przyczyną licznych ataków z tej strony były zawarte w niej treści dowodzące, że Wałęsa w latach 70. był tajnym współpracownikiem SB. Między innymi premier Donald Tusk sugerował, że książka powstała pod wpływem polityków.


Jacek Dytkowski
drukuj