SANTO SUBITO Wzór, który chce się naśladować

Z ks. Józefem Obłójem, proboszczem parafii pw. Matki Bożej Niepokalanej w
Desznicy, duszpasterzem turystów diecezji rzeszowskiej, rozmawia Mariusz
Kamieniecki

Jest Ksiądz jednym z pomysłodawców utworzenia Szlaku Papieskiego na terenie
Beskidu Niskiego. Skąd wziął się taki pomysł?

– Ojciec Święty jako duszpasterz młodzieży i biskup wędrował po Beskidzie
Niskim. Kiedyś nas prosił: "Pilnujcie mi tych szlaków". Potraktowaliśmy to
dosłownie, jako życzenie, duchowy testament, który nam zostawił, i staraliśmy
się upamiętnić te wydarzenia z Jego udziałem. Z drugiej strony jest sporo ludzi,
którzy tak jak On łączą wędrówkę z przeżyciami duchowymi, modlitwą, spotkaniem z
Bogiem w przyrodzie i odwiedzaniem miejsc kultu. Myślę, że takie szlaki
sprzyjają temu i pomagają zrozumieć, iż wędrowanie to nie tylko wydeptane
kilometry, podziwianie piękna przyrody i dostrzeganie zabytków, ale także okazja
do tego, żeby się zastanowić nad sobą, przeżyć rekolekcje w drodze. Szlaki
Papieskie to także pewien styl wędrowania, przypominanie nauczania papieskiego,
przeżywanie w górach rocznic papieskich i innych wydarzeń w roku kościelnym.

Chodzi Ksiądz po górach i mobilizuje do tego innych. Czy inspiracją do tego
były wędrówki Karola Wojtyły?

– Wędrówki Jana Pawła II przyczyniły się do tego w dużym stopniu, choć nie było
to jedyne źródło inspiracji. Na swej drodze spotkałem wielu ludzi, którzy byli
zafascynowani osobą Papieża i sami propagowali taki styl wędrówki. Spotkałem
takich przewodników świeckich, takich kapłanów, jak chociażby mój profesor z
Wyższego Seminarium Duchownego w Przemyślu ks. Franciszek Rząsa, który
organizował wyprawy połączone z przeżyciami duchowymi, ale również nawiązujące
do wędrówek Ojca Świętego. Jest on jednym z organizatorów wyprawy na Tarnicę,
której owocem było postawienie krzyża upamiętniającego pierwszą wędrówkę Karola
Wojtyły po Bieszczadach i wyjście na ten szczyt 5 sierpnia 1953 roku. Kolejnym
jest Zygmunt Solarski "Pigmej" – przewodnik organizujący rekolekcje dla turystów
"Mistyka Gór", które odbywają się każdego roku, czy Dróg Krzyżowych w Wielki
Piątek na Tarnicę i innych wędrówek po szlakach papieskich. Ci ludzie
podejmowali wędrówki w duchu Karola Wojtyły, byli też inspiratorami mojego
wędrowania i późniejszej mojej pracy duszpasterskiej z młodzieżą. Oni pierwsi
wskazali na Ojca Świętego, robiąc coś, co było wiernym naśladownictwem Papieża i
Jego stylu życia.

Proszę opowiedzieć o osobistych wspomnieniach związanych z Ojcem Świętym?
– Moje pierwsze wspomnienie wiąże się z wyborem ks. kard. Karola Wojtyły na
Papieża. Byłem wówczas uczniem drugiej klasy liceum w Brzozowie. Nazajutrz
biegłem rano do autobusu i moja babcia ze łzami wzruszenia powiedziała mi, że
ks. kard. Wojtyła został Papieżem. Oglądałem inaugurację pontyfikatu w
telewizji. Jako młodzieniec, kleryk i kapłan uczestniczyłem w pielgrzymkach
papieskich. Pamiętam również dzień beatyfikacji Karoliny Kózkówny w Tarnowie w
1987 r., kiedy byłem wśród udzielających Komunię Świętą. Jednak takim
największym przeżyciem była Ogólnopolska Pielgrzymka Harcerzy do Rzymu w 1996
roku. W październiku, dzień przed beatyfikacją męczenników z Pratulina, byliśmy
na modlitwie różańcowej z Papieżem, a potem na Mszy św. beatyfikacyjnej. Nie
mogliśmy się spotkać z Ojcem Świętym osobiście, bo wszystkie audiencje zostały
odwołane z uwagi na zapalenie wyrostka robaczkowego Papieża, który chory,
resztkami sił celebrował wspomniane nabożeństwa. Nawet nie żałowaliśmy tej
audiencji, ale modliliśmy się, by wyzdrowiał. Nigdy nie było mi dane spotkać się
z Ojcem Świętym bezpośrednio i zamienić choćby jedno słowo, ale Biała Służba z
harcerzami w Sandomierzu, czy przygotowywanie harcerzy do Białej Służby w
Krośnie, to nieco inne spotkania z Papieżem, które dawały mi dużo radości i
możliwość doładowania akumulatora duchowego.

Kim dzisiaj pozostaje dla Księdza Czcigodny Sługa Boży?
– Jest przede wszystkim autorytetem moralnym i nauczycielem prawd wiary. Często
korzystam z Jego nauczania w homiliach w parafii czy na Szlakach Papieskich.
Jest dla mnie również osobistym przyjacielem, takim jakim może być tylko
człowiek święty. Wiem, że zawsze mogę się do Niego zwrócić, i wiem, że On może
mi pomóc. Codziennie modlimy się w mojej parafii o rychłą beatyfikację Ojca
Świętego. Robimy to z potrzeby serca, bo wiemy, że jest On dla nas kimś bardzo
bliskim, kto z jednej strony o tę modlitwę prosił, a z drugiej modli się za
nami. Jan Paweł II jest dla mnie także wzorem, jak łączyć sprawy miłości do
Ojczyzny i do drugiego człowieka ze sprawami wiary. Wzorem, który nie tylko chce
się podziwiać, ale też chce się naśladować.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj