Santo subitoProboszcz świata

Z ks. dr. Marianem Suboczem, dyrektorem Caritas Polska, rozmawia Mariusz
Kamieniecki

Jakie myśli towarzyszą Księdzu, kiedy wypowiada słowa "Jan Paweł II"?
– Moje myśli są związane ze wspomnieniem wyboru ks. kard. Karola Wojtyły na
najwyższy urząd w Kościele. Miałem okazję być wówczas na placu przed Bazyliką
św. Piotra, ale także podczas zamachu z 13 maja 1981 roku. Wspominam Ojca
Świętego przede wszystkim jako człowieka głębokiej wiary, o ogromnym sercu,
człowieka wielkiej dobroci. Najbardziej utkwiły mi w pamięci słowa Jana Pawła II
po zamachu, kiedy powiedział: "Przebaczam mojemu bratu, który do mnie strzelał".
Słuchając tego, pomyślałem sobie, że poprzez te słowa Papieża Kościół wychodzi
jakby odrodzony, ukazuje wielkość i prawdziwość przykazania miłości, że człowiek
nawet w takiej sytuacji jest zdolny przebaczyć.

W 1991 r., podczas IV pielgrzymki do Polski, Jan Paweł II odwiedził Koszalin.
Był Ksiądz wówczas rektorem tamtejszego seminarium duchownego. Jak wspomina
Ksiądz tamte wydarzenia?

– Miałem wówczas okazję zobaczyć Ojca Świętego z bliska i porozmawiać z Nim. W
swoim zachowaniu Papież był bardzo bezpośredni, ukazywało się to Jego ogromne
człowieczeństwo w stosunku do każdego z nas przebywających wówczas w seminarium,
do każdego kleryka czy osób z personelu. To cechuje tylko ludzi, którzy żyją
bardzo głębokim życiem wewnętrznym. Ta bezpośredniość i otwartość nie powodowały
żadnego lęku, wręcz przeciwnie. Podczas swojego pobytu Jan Paweł II dokonał
poświęcenia naszego seminarium, w Koszalinie odbyło się wówczas także
historyczne spotkanie z wojskiem. Potem Msza Święta i Różaniec w katedrze
koszalińsko-kołobrzeskiej. Wówczas miała też miejsce ciekawa scena, którą do
dziś z uśmiechem wszyscy wspominamy. Ojciec Święty, kiedy kończył Różaniec,
zobaczył dwa witraże: po lewej stronie Luter, po prawej Melanchton, i spytał
ordynariusza, dziś już śp. ks. bp. Ignacego Jeża: "A to kto jest?". Biskup Jeż
odpowiedział: "Ojcze Święty, to dwaj tacy, którzy jeszcze nie są świętymi, ale
muszą zawsze brać udział we Mszy Świętej". Wywołało to uśmiech Papieża, co
świadczy też o Jego pogodzie ducha.

Jaką rolę w posłudze Caritas i Księdza osobiście odgrywają słowa Jana Pawła
II z listu apostolskiego "Novo millennio ineunte" z 2001 r. o potrzebie nowej
"wyobraźni miłosierdzia"?

– To bardzo istotny przekaz, w którym Ojciec Święty podkreślił, że przed światem
istnieją nowe wyzwania. Papież niejako zmusza wszystkich do przemyślenia nowej
sytuacji: miłosierdzie i pomoc drugiemu człowiekowi to nie tylko rozdawnictwo
chleba, co, owszem, jest bardzo ważne, ale teraz żyjemy w czasach, kiedy posługa
miłosierdzia nabiera nowego sensu. Bardzo istotne jest to, żeby w dzisiejszym
czasie zauważyć przede wszystkim samotność człowieka często odizolowanego,
człowieka, który niejednokrotnie traci swoje życie wewnętrzne, religijne, a więc
należy zwrócić szczególną uwagę na duchową stronę naszej egzystencji. To
zadanie, jakie wciąż stoi przed nami.

Które z wydarzeń pontyfikatu Jana Pawła II utkwiły Księdzu szczególnie w
pamięci?

– Wspominam Mszę Świętą na inaugurację pontyfikatu, na której zresztą miałem
okazję być, i słowa "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Żeby je dobrze zrozumieć,
trzeba pamiętać, w jakiej sytuacji znajdował się wówczas świat. Te słowa, tak
poruszające, były zapowiedzią przemiany, jaka ma się dokonać. Chyba nawet nie
zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że są to słowa prorocze. Te drzwi zostały potem
otwarte m.in. poprzez bezkrwawy upadek zniewalającego systemu komunistycznego.
Miałem też okazję kilka razy być blisko Ojca Świętego chociażby podczas posiłków
na Watykanie. Kiedy z bliska przyglądałem się Jego cierpieniu, jak je znosił, to
moim oczom ukazywał się człowiek święty, to dało się odczuć. To, co mówił, tym
żył, to była harmonijna jedność, wzbudzająca wielki szacunek wobec osoby Jana
Pawła II. Jak cały świat bardzo głęboko przeżyłem odejście Sługi Bożego. Na
placu św. Piotra rozległo się wołanie: "Santo subito". To pokazuje, że ludzie
rozumieli Papieża, a On rozumiał ich. Ludzie, zwłaszcza młodzi, wyczuwali w tym
starszym człowieku z laską, a potem na wózku inwalidzkim, niesamowity autentyzm,
którym zjednywał ich miłość. Miałem też okazję obserwować wizyty Papieża w
parafiach. Ojciec Święty zachowywał się jak proboszcz świata. Traktował świat
jako swoją wielką parafię i stąd te wszystkie wizyty apostolskie, ewangelizacja.
Łączył w sobie posługę zarówno św. Piotra, jak i św. Pawła.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj