Santo subito Papież miłości społecznej

Z Józefem Czyczerskim, przewodniczącym Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ „Solidarność”, rozmawia Mariusz Kamieniecki



Kim był i jest dla Pana Ojciec Święty Jan Paweł II?

– Byłem jeszcze uczniem szkoły średniej, kiedy ks. kard. Karola Wojtyłę wybrano na Stolicę Piotrową. Od tego momentu stał się dla mnie wzorem człowieka wiary zatopionego w Bogu, a zarazem wielkiego Polaka, patrioty, mocno stąpającego po ziemi, który nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. Z czasem utwierdzałem się w tym przekonaniu poprzez udział w pielgrzymkach papieskich do Ojczyzny, a także poprzez lekturę Jego nauczania: encyklik, adhortacji apostolskich. Jan Paweł II był i wciąż pozostaje dla mnie wielką osobowością, człowiekiem świętym. I choć jest to zrozumiałe, że wszystkie procedury przewidziane prawem kościelnym muszą zostać spełnione, to dla mnie osobiście był on świętym od chwili, kiedy zacząłem zgłębiać historię Jego życia i posługi biskupiej w Krakowie i wobec całego świata w Watykanie.

Spotkał się Pan osobiście z Janem Pawłem II…?

– Owszem, miałem szczęście przywitać się z Ojcem Świętym w listopadzie 1996 roku podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Świata Pracy do Watykanu. W głowie miałem wiele myśli i słów, które chciałem wówczas wypowiedzieć, ale gdy Papież podszedł, uścisnął moją dłoń – nie wiedzieć czemu – moje usta zamilkły, nie mogłem wydusić słowa, a z oczu popłynęły łzy. Nie były to jednak tylko emocje. Tamto spotkanie zaowocowało w moim późniejszym życiu. Ojciec Święty pogłębił moje rozumienie miłości także w wymiarze społecznym.

Ten wątek nauczania papieskiego jest Panu szczególnie bliski?

– Jestem związkowcem i od samego początku istnienia „Solidarności”, szczególnie ważna i bliska była mi trzecia encyklika Jana Pawła II „Laborem exercens”, poruszająca temat pracy, jej wartości i sensu, a także związany z tym problem sprawiedliwości i miłości społecznej. Ojciec Święty wskazywał, że praca nie jest towarem i nie wolno jej tak traktować. Zawsze najważniejszy powinien być człowiek i jego dobro. Wizerunek Jana Pawła II pojawił się w 1980 roku na bramie Stoczni Gdańskiej – podczas strajków. Od początku Papież był życzliwy i wyrozumiały dla poczynań „Solidarności”, która dała impuls późniejszym przemianom ustrojowym w Polsce i świecie.

Z czasem jednak sprzeniewierzyliśmy się ideałom „Solidarności”…

– Wielu ludzi z czasem zapomniało o ideałach walki z sierpnia 1980 roku. Niektórzy wybrali karierę polityczną i jako politycy odpowiedzialni są za niszczenie polskiej gospodarki, za niszczenie więzi społecznych. Sprzeniewierzyli się nauczaniu Jana Pawła II, który mówił m. in.: „Solidarność – to znaczy: jeden i drugi, a skoro brzemię, to brzemię niesione razem, we wspólnocie. A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu”. Pozostało jednak wielu ludzi, którzy do dzisiaj żyją ideałami „Solidarności”, pamiętają, co mówił do nas Ojciec Święty i co pozostawił nam w testamencie. Wciąż istnieje potrzeba pogłębionej refleksji na temat wolności, która – jak mówił Papież – została nam dana, ale przede wszystkim zadana.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj