Santo subito Papież miłości bliźniego

Z Bogdanem Sadowskim, zastępcą dyrektora ds. programowych Centrum
Myśli Jana Pawła II w Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Ojciec Święty dał nam siłę wiary, natchnął do upominania się o
wolność. Które z przesłań Papieża skierowane do Polaków jest dla Pana
najistotniejsze i dlaczego?

– Ojciec Święty Jan Paweł II zapytany
przez jednego ze swych biografów o najważniejszy cytat z Pisma Świętego bez
wahania odpowiedział: „Prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Sądzę, że wszelkie
działania Papieża, także te, które doprowadziły do wolności od komunistycznego
systemu, wynikały z tej myśli. Jaka prawda? W zasadzie każda, ale głównie chodzi
o naszą (ludzką) godność w zamyśle Stwórcy. Pamiętam dobrze słowa: „Nie można
zrozumieć człowieka bez Chrystusa”. W Chrystusie mamy godność dziecka Bożego
odkupionego Jego ofiarą. Ta godność wymaga naszej odpowiedzi, także wolność
wymaga odpowiedzi – odpowiedzialności. Uważam, że to dzięki tym myślom
wypowiedzianym w czasie pielgrzymek do Polski Ojciec Święty „wymusił” na nas
konieczność refleksji nad naszą wolnością. Przy czym wartość mojej wolności jest
równa wartości wolności drugiej osoby, a więc chodzi o szacunek nie tylko dla
siebie, ale i dla drugiego. Wszyscy znający Ojca Świętego podkreślają Jego
niezwykły szacunek dla każdego, z kim się spotykał. Trudno byłoby znaleźć ślad
jakiejkolwiek uwagi poczynionej przez Jana Pawła II wobec kogoś, z kim pracował,
spotykał się czy po prostu był. Gdybyśmy choć w części umieli Go w tym
naśladować…

Okres po śmierci Papieża był dla nas czasem wielkiego uniesienia. Co
dziś, po pięciu latach, z tego zostało?

– Jedna z wielkich polskich
instytucji badania opinii publicznej opublikowała wyniki badań (tuż przed
katastrofą smoleńską) na temat zobowiązań podjętych przez Polaków w dniach
odchodzenia Ojca Świętego. Okazało się, że ok. 20 proc. badanych odpowiedziało,
iż nie tylko podjęli swoiste zobowiązania poprawy swojego życia, ale także
uważają, że je wypełnili. Jeżeli jest tak rzeczywiście, to owoce takich postaw
muszą kiedyś dojrzeć nawet w naszym życiu publicznym. Mam nadzieję, że siła i
smak tych owoców ujawnią się w niedługim czasie.

Jakie zadanie w upowszechnianiu przesłania papieskiego pełni Centrum
Myśli Jana Pawła II?

– Dzięki Bogu, istnieje w Polsce bardzo dużo
instytucji poświęconych Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II i wszystkie mają jeszcze
wiele pracy przed sobą. Nasze Centrum stara się nie tyle przypominać Jego
teksty, dokumenty, przemówienia czy też zajmować się Jego osobą (robi to
znakomicie wiele ze wspomnianych instytucji), ile raczej właśnie propagować
papieską myśl. Stąd nieprzypadkowa nazwa – Centrum Myśli Jana Pawła II w
Warszawie. W naszym wypadku staramy się w sposób możliwie niestandardowy
inspirować młode pokolenia (choć oczywiście nie tylko) do podejmowania refleksji
nad sobą, swoim życiem, otaczającą nas rzeczywistością. Odnosimy te obszary do
wolności w prawdzie, która wyzwala. Wymienienie wszystkich naszych działań
zajęłoby na pewno więcej miejsca niż ta rozmowa, więc najprostszym rozwiązaniem
będzie zaproszenie na nasze strony internetowe: centrumjp2.pl (mamy tam m.in.
również nasze własne radio i telewizję).

Jaki wpływ miał Jan Paweł II i Jego pontyfikat na Pana osobiste
życie?

– Mógłbym odpowiedzieć jednym słowem: fundamentalne. W końcu
lat 70. studiowałem na Wydziale Teologicznym ATK (dzisiejszy Uniwersytet
Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie) i doskonale pamiętam dzień wyboru
Jana Pawła II (była specjalna sesja z zaliczeniami dla studentów – mam indeks z
tym wpisem do dziś). Zaangażowałem się także w powstającą wtedy służbę
porządkową (dzisiejsza służba „Totus Tuus”). W czasie pierwszego spotkania z
młodzieżą (3 czerwca 1979 roku, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego pod
kościołem św. Anny w Warszawie) czytano moje trzecie zapowiedzi przedślubne.
Żeby nie opisywać całego swojego życia, dodam tylko, że w naszym domu wisi na
ścianie błogosławieństwo Ojca Świętego Jana Pawła II z okazji 25-lecia przyjęcia
przez nas sakramentu małżeństwa. Jednak najbardziej znamiennym wspomnieniem jest
omawianie na studiach Jego pierwszej encykliki „Redemptor hominis”. Dziś
właściwie już mało się pamięta tę rewolucję. Chrystus był oczywiście Zbawicielem
świata (Redemptor mundi), ale człowieka – mnie osobiście? Dla mnie to było jak
grom z jasnego nieba. Wierzę, że wtedy też zrodziło się we mnie powołanie
zrealizowane po 30 latach – w 2009 roku otrzymałem święcenia diakonatu
stałego.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj