SANTO SUBITONiezwykły pontyfikat

Z dr. Piotrem Dardzińskim, dyrektorem Centrum Myśli Jana Pawła II w
Warszawie, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W jakich okolicznościach spotykał się Pan z Ojcem Świętym?
– Jak miliony Polaków spotykałem się z Janem Pawłem II podczas
papieskich pielgrzymek do Ojczyzny. Później, podczas pracy w Instytucie
Tertio Millennio w Krakowie, miałem szczęście trzykrotnie uczestniczyć
we Mszach Świętych papieskich w Watykanie i Castel Gandolfo. Była też
okazja, by zamienić kilka zdań z Ojcem Świętym.

Który z tekstów papieskich robi na Panu największe wrażenie?
– Przesłanie Papieża do młodych na Westerplatte z 1987 r., które nagrał
mi mój tata. Słowa, że każdy ma w swoim życiu własne Westerplatte –
zadania, które musi podjąć i zrealizować, zabrzmiały niczym nakaz i
ideowe credo. Wciąż są niejako osią, po której teraz wędruję.

Jak określiłby Pan pontyfikat Jana Pawła II?
– Osobiście bardzo lubię określenie "niezwykły pontyfikat". Brzmi to
może mniej donioślej niż "cudowny", a trochę więcej niż "wielki", który
się nam raczej kojarzy z czymś bardziej antycznym, choć z pewnością
Janowi Pawłowi należy się tytuł "Wielki". I tak zresztą już jest i
będzie nazywany. Określenie "niezwykły" pokazuje wyjątkowość posługi
Ojca Świętego w wymiarze świadectwa, jak też osobistego kontaktu z
Bogiem. Wiemy przecież, że był ciepłym, szczerym, dobrym człowiekiem,
ale tak naprawdę był człowiekiem, który był blisko Boga. Pociągało w Nim
to właśnie, że przez Niego można było też znaleźć się blisko tej
rzeczywistości, która jest dla nas niezwykła, metafizyczna.

Oczekiwana beatyfikacja Sługi Bożego będzie tylko potwierdzeniem
przekonania wiernych o świętości Papieża…

– Myślę, że bardzo wielu ludzi, nie czekając na ostateczny werdykt
Kościoła, już dzisiaj modli się do Pana Boga za wstawiennictwem Ojca
Świętego. To przekonanie o świętości Jana Pawła II jest także we mnie.
Teraz pozostaje nam tylko cierpliwie czekać na oficjalne ogłoszenie tego
faktu.

Papież nie chciał, by stawiano mu pomniki z kamienia. Jak możemy
najpełniej czcić pamięć Jana Pawła II?

– Bardzo przeżywaliśmy pontyfikat Papieża Polaka. Płakaliśmy ze
szczęścia, kiedy do nas przyjeżdżał, ze smutku, kiedy był chory i
umierał. Z czasem łzy wysychają, ale kiedy człowiek płacze, to gorzej
widzi. Dobrze, że przestaliśmy się zastanawiać, jak przeżywaliśmy ten
pontyfikat, a bardziej skupiamy się na tym, co w tym pontyfikacie
przeżywaliśmy. Myślę, że w tym kontekście najpełniej możemy uczcić
pamięć Czcigodnego Sługi Bożego przez świadectwo swojej codziennej
świętości, a więc umiejętność życia zgodnie z Bożym prawem. Ostatnie
badania opinii publicznej pokazały, że ponad 20 proc. osób, które
obiecały sobie jakąś przemianę po śmierci Jana Pawła II, dotrzymało
słowa. Podejrzewam, że te zmiany dotyczyły życia rodzinnego, domowego, a
przede wszystkim duchowego. Pole do popisu jest zatem duże.

Co, Pana zdaniem, Jan Paweł II chciałby nam dzisiaj powiedzieć?
– Im dłużej wczytuję się w teksty Jana Pawła II, tym bardziej dochodzę
do wniosku, że człowiek zbyt długo odkrywa prawdy, które są tuż obok
niego. Naszym problemem są podziały, które zauważamy w Polsce.
Zapominamy jednak, że pierwszy podział w człowieku dokonuje się wtedy,
kiedy rozpada się on na część duchową i cielesną, materialną, albo
inaczej – kiedy część duchowa w człowieku obumiera. Papież wołał o ludzi
sumienia, którzy potrafią dostrzec w tym życiu to, co jest
najistotniejsze, co rozstrzyga o "być" lub "nie być" człowieka. Nie
chodzi o to, by tylko "mieć"! Paradoksalnie to właśnie wtedy, gdy przede
wszystkim rozwijamy się duchowo, w sprawach ziemskich, także bardzo
ważnych, szybciej dochodzimy do porozumienia. I nie chodzi tu o
kompromis, lecz właśnie o porozumienie, nie chwilowy układ, ale zgodę.
Myślę, że Ojciec Święty wzywałby nas dzisiaj, abyśmy nie byli
materialistami, których horyzont myślenia zamyka się wyłącznie wokół
spraw ziemskich, ekonomicznych czy politycznych, ale żebyśmy starali się
większą wagę przykładać do tego, co duchowe. Wtedy łatwiej będzie też
rozwiązać ziemskie problemy.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj