Santo subito Kontemplował oblicze Chrystusa

Z księdzem infułatem Julianem Źrałką, proboszczem parafii pw. Św.
Jerzego i Matki Bożej Różańcowej w Wałbrzychu, rozmawia Mariusz
Kamieniecki

Kiedy i w jakich okolicznościach po raz pierwszy zetknął się Ksiądz z
osobą ks. kard. Karola Wojtyły?

– Jeszcze jako biskup krakowski
Karol Wojtyła w sierpniu 1960 r. prowadził w Wyższym Seminarium Duchownym we
Wrocławiu rekolekcje przed święceniami kapłańskimi. Zatem miałem szczęście wraz
z innymi diakonami przeżywać pod Jego kierunkiem bezpośrednie przygotowanie do
święceń. Do dzisiaj przechowuję zapiski z tych rekolekcji. Najbardziej
zapamiętałem wskazania, że mamy być kapłanami Soboru Watykańskiego II. Ksiądz
biskup Wojtyła w zupełnie nowym świetle wskazywał na kapłaństwo służebne
rozumiane jako służba Bogu i drugiemu człowiekowi. Później, już jako kapłan
zaangażowany w sprawy małżeństw i rodzin, miałem okazję wiele razy być blisko
kardynała, który pełnił funkcję przewodniczącego Komisji Episkopatu ds.
Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin. Zapraszany na spotkania do Krakowa: na dni
skupienia, konferencje, poznałem ks. kard. Wojtyłę i wielu ciekawych ludzi z
Jego otoczenia.

Czy korzysta Ksiądz w swojej pracy duszpasterskiej z nauczania i
przykładu Jana Pawła II?

– Z tego skarbca czerpię nieustannie.
Wystarczy wspomnieć przemówienia papieskie, Jego encykliki, adhortacje
apostolskie, które są źródłem wielkiej mądrości. Ale nie tylko to… To, co
uderza i zachęca do działania, to życzliwe podejście Papieża do drugiego
człowieka. Ten przykład pozwala na otwarcie serca kapłana, każdego człowieka na
potrzeby innych. Choć nie jest to wcale łatwe, ale dążenie do tego jest już samo
w sobie pewnym osiągnięciem.

Przez wiele lat był Ksiądz duszpasterzem ludzi pracy. Czy podczas
spotkań Ojciec Święty interesował się problemami Śląska i
górników?

– Podczas swoich pielgrzymek do Ojczyzny Papież spotykał
się z ludźmi pracy. Do górników przemawiał zarówno we Wrocławiu, jak i w
Legnicy. Właśnie w Legnicy 2 czerwca 1997 r. w homilii zwrócił uwagę na potrzebę
sprawiedliwości społecznej i solidarności z cierpiącymi niedostatek. To wówczas
padły te słynne słowa: „Wszystkich was noszę w swym sercu”. Wpisały się one
bardzo głęboko w serca ludzi pracy, górników całego Śląska i Wałbrzycha.

Jan Paweł II bardzo chciał, ale nie zdążył odwiedzić
Wałbrzycha…

– Mówił jednak o Wałbrzychu podczas rozmów. Kiedy
poprosiłem, chętnie pobłogosławił miastu i całej jego społeczności. Interesował
się także problemami miasta. Był i ciągle jest obecny wśród nas. Ciągle się
modlimy o beatyfikację Ojca Świętego. W każdą rocznicę Jego śmierci na stadionie
w Wałbrzychu odprawiana jest Msza Świeta z udziałem kilku tysięcy ludzi. W tym
roku będzie to 8 kwietnia. Tym, co integruje ludzi wokół Jana Pawła II, są
również organizowane w każdą rocznicę zamachu na Jego życie pielgrzymki na górę
Chełmiec, pod chyba najwyższy krzyż w Polsce liczący ok. 50 metrów wysokości.
Formą wdzięczności naszego miasta wobec Papieża jest niedawno wydana pozycja
książkowa „Wałbrzyszanie Janowi Pawłowi II”, która zawiera wypowiedzi dzieci,
młodzieży i dorosłych na temat Ojca Świętego.

Co zdaniem Księdza stanowi główne przesłanie, jakie zostawił nam
Sługa Boży?

– „Nie lękajcie się. Otwórzcie drzwi Chrystusowi” – te
słowa wypowiedziane u progu pontyfikatu przyniosły wolność i prawdę. Pamiętajmy,
że były to czasy wielkiego lęku. Tymi słowami budował przestrzenie prawdy i
przekraczał progi nadziei. Tymi słowami, z mocą Bożą, w sposób pokojowy pokonał
zło systemu totalitarnego. To otwarcie się na Chrystusa ciągle obowiązuje. Nie
sposób też pominąć pobożności maryjnej Jana Pawła II. Jego przykład pokazuje, że
z Matką Najświętszą wszystko się uda.

Patrzymy na Papieża jako świętego, często zapominając, że w swej
wielkości był zwyczajnym, bardzo spontanicznym, pełnym humoru
człowiekiem…

– Mam w pamięci taką zabawną historię z 2003 r. z
Watykanu, kiedy wraz z ks. abp. Tadeuszem Gocłowskim, który był wówczas
przewodniczącym Komisji Episkopatu ds. Duszpasterstwa Ludzi Pracy,
uczestniczyłem w audiencji u Ojca Świętego. Kiedy rozmawialiśmy, miałem na sobie
czerwoną sutannę prałata. Papież, patrząc mi w oczy, spytał: „Prałat czy
biskup?”. Nieco zaskoczony odpowiedziałem, że prałat, na co Ojciec Święty
odparł: „A mógłby być biskup”. Uśmiechnąłem się i to moje rozweselenie udzieliło
się także bardzo cierpiącemu już wówczas Ojcu Świętemu. Ta sytuacja pokazuje, że
Jan Paweł II miał ogromne poczucie humoru i umiejętność rozładowania napięcia w
różnych sytuacjach.

Dziękuję za rozmowę.

 

drukuj