Samo przepraszam nie wystarczy

Z mec. Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem Ewy Błasik, rozmawia Anna
Ambroziak

Były minister sprawiedliwości w rozmowie z "Tygodnikiem Powszechnym"
uznał, że część raportu komisji Millera, w której zafałszowano rozpoznanie głosu
dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, musi zostać zweryfikowana. "To
ważna okoliczność ze względu na odczucia bliskich generała" – powiedział
Krzysztof Kwiatkowski. Jak Pan ocenia tę deklarację?

– Tu nie chodzi tylko o uczucia rodzinne, chociaż jest to bardzo ważne i
dobrze, że pan minister zauważa i dostrzega, iż rodzina śp. gen. Andrzeja
Błasika przez cały ten czas cierpiała. Chciałbym jednak zaznaczyć wyraźnie, że
raport komisji Jerzego Millera, chociaż miałki, jest dokumentem urzędowym, w
którym jednak – jak widzimy – została podana nieprawda. Skoro w raporcie
znalazły się, i to z winy urzędników, informacje nierzetelne, to dokument ten,
ze względu na powagę państwa, powinien zostać niezwłocznie sprostowany.

Kwiatkowski stwierdził jednak, że raport wskazał na kluczowe
przyczyny katastrofy na Siewiernym, m.in. błędy załogi i kontrolerów.

– Pan minister Kwiatkowski sprawował swój urząd w chwili katastrofy
smoleńskiej i może jakąś wiedzę na ten temat mieć. Ale mam wrażenie, że pan
Kwiatkowski nie ma pełnej świadomości, na podstawie jakich dokumentów raport
komisji Millera został sporządzony. Przecież ta komisja nie miała nawet dostępu
do wszystkich dokumentów, na których opierał się Międzypaństwowy Komitet
Lotniczy pani gen. Tatiany Anodiny, tworząc swój dokument. Rosjanie do chwili
opublikowania raportu nie przekazali kilkudziesięciu kluczowych dokumentów.
Ponadto są wątpliwości co do oryginalności i rzetelności przekazanych przez
stronę rosyjską dokumentów. Jakość wielu z nich jest tak mierna, że nie
pozwalają one ustalić podstawowych faktów. Mówię to oczywiście na podstawie
analizy materiałów śledztwa. Ale mam prawo przypuszczać, że tak samo było z
komisją Millera. Dokumentacja jest niekompletna, nierzetelna, czasem
sfałszowana, a czasem sporządzona w sposób urągający standardom cywilizowanych
państw. W związku z tym budowanie tezy, że na pewno wszystko było tak i tak,
jest na tym etapie nieuprawnione. Patrząc na to z punktu widzenia prawnego – nie
zgadzam się z tezą pana Kwiatkowskiego.

"Wszyscy, którzy wypowiadali nieuprawnione opinie na temat gen.
Błasika, powinni po ludzku powiedzieć: "przepraszam"" – mówi Kwiatkowski. Trochę
późno.

– To niewątpliwie reakcja ministra na kolejne fakty, które są ujawniane w
sprawie gen. Błasika. Pan Kwiatkowski jest prawnikiem, wie, jak działa prawo,
wie, jak ocenia się dowody, i zapewne orientuje się w przebiegu śledztwa.
Najwidoczniej nie jest już w stanie bronić tych tez, które przez niemal dwa lata
wysuwała głównie strona rządowa.

I prorządowe media…

– Tak. Moim zdaniem, marne są szanse, by ktoś z tej strony przeprosił
rodzinę. Widać, że nikt nie poczuwa się teraz do winy. Nagle wszyscy
dziennikarze głoszący bardzo odważne, a dziś wiemy, że niedorzeczne tezy,
schowali się. A wracając do Kwiatkowskiego – w świetle kolejnych informacji,
które się pojawiają, jego zdanie ewoluuje. Jako prawnik nie może teraz mówić
inaczej. I ma tego świadomość.

Jako prawnik Kwiatkowski miał chyba świadomość braku dowodów – i to
przed publikacją ekspertyzy IES – na obecność gen. Błasika w kokpicie. I jako
prawnik, na dodatek szef Ministerstwa Sprawiedliwości, mógł tak powiedzieć. Ale
milczał.

– Oczywiście. Powinien to powiedzieć wcześniej. Ale powinni wcześniej
reagować także inni politycy, jak choćby pan prezydent czy też media. Mam
wrażenie, że niektórzy czują jednak, że robili źle, ale nie mają na tyle odwagi
cywilnej, wyczucia, kultury osobistej, by słowo "przepraszam" wypowiedzieć.

Jakie prerogatywy miał Krzysztof Kwiatkowski jako minister
sprawiedliwości w przypadku śledztwa w sprawie katastrofy?

– Jestem przekonany, że musiał w porozumieniu z Ministerstwem Spraw
Zagranicznych i Ministerstwem Obrony Narodowej przygotowywać analizę prawną. To,
jakie umowy bilateralne między stroną polską a rosyjską powinny obowiązywać w
wyjaśnianiu tej sprawy. Jestem przekonany, że taką analizę dla premiera
stworzyło również Ministerstwo Sprawiedliwości. Inna sprawa, czy pan premier z
tych analiz w pełni korzystał, kierując się dobrem postępowania i interesem
strony polskiej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj