Rozwijać genetykę, ocalić nienarodzonych
Po bardzo długim czasie najważniejsze media amerykańskie zaczynają
dostrzegać, że istnieje alternatywa wobec niebezpiecznych, wysoce
nieskutecznych, a przy tym skrajnie nieetycznych badań nad komórkami
macierzystymi pobranymi z ciał dzieci w pierwszej fazie rozwoju. "Naukowcy
odkryli efektywną drogę do stworzenia bezpieczniejszej drogi dla pozyskiwania
komórek macierzystych, która nie wymaga zniszczenia embriona, co może być dużym
krokiem w obejściu moralnego bagna otaczającego tę jedną z najbardziej
obiecujących dziedzin w medycynie" – napisał dziennik "Washington Post".
Jedna z czołowych amerykańskich gazet zwraca uwagę na badania nad somatycznymi
komórkami macierzystymi dopiero w kilka lat po tym, jak zaczęto na tym polu
osiągać bardzo obiecujące rezultaty. Ale lepiej późno niż wcale.
Gazeta informuje, że grupa naukowców z Uniwersytetu w Harwardzie opublikowała
serię badań, które ukazują, że przy pomocy specjalnych "syntetycznych sygnałów
biologicznych" można bardzo szybko przekształcić komórki somatyczne w komórki
macierzyste, które właściwościami nie różnią się w najmniejszym stopniu od tych
komórek macierzystych, które pobiera się z ciał dzieci poczętych, powodując ich
śmierć. Uzyskane w niebudzący wątpliwości etycznych sposób komórki o wiele
lepiej nadają się do transplantacji, lepiej się przyjmują oraz nie powodują
powstawania nowotworów. "To będzie wyjątkowo ekscytujące dla całej społeczności
naukowej. Będziemy teraz dysponowali eksperymentalnym przykładem, pozwalającym
stworzyć komórki specjalnie dla danego pacjenta, w wysoce efektywny i bezpieczny
sposób" – cytuje "Washington Post" jednego z autorów badań dr. Derricka Rossiego
z bostońskiego szpitala dziecięcego.
Naukowcy wierzą, że badania nad komórkami macierzystymi pozwolą leczyć takie
schorzenia jak cukrzyca, choroba Alzheimera, uszkodzenia rdzenia kręgowego,
problemy z sercem, a także wiele innych dolegliwości. Komórki macierzyste
potrafią bowiem przekształcić się w niemal każdy rodzaj tkanki występującej w
organizmie człowieka, zastępując tę, która została uszkodzona lub zniszczona
przez chorobę. Do tej pory w amerykańskich mediach dominowało przekonanie, że
takie komórki da się uzyskać tylko i wyłącznie poprzez zabicie kilkudniowego
embriona. Z tego zakłamanego medialnego kręgu wydaje się wyłamywać "Washington
Post". Gazeta pisze, że grupa z Harwardu doprowadziła do powstania indukowanych
komórek macierzystych, tzw. komórek iPS. Zaznacza przy tym, że proces ich
powstawania omija wszelkie znane obiekcje natury etycznej, a przy tym komórki w
jego wyniku powstałe mogą w wielu aspektach przewyższać te pobrane z ciał dzieci
poczętych. Dla przykładu dziennik podaje sytuację, w której lekarze pobierają od
pacjenta kawałek jego skóry i używają go do stworzenia perfekcyjnie dopasowanych
tkanek, a nawet całych organów gotowych do transplantacji, które będą całkowicie
odporne na odrzucenie.
Oczywiście wszelkie badania nad komórkami macierzystymi są nadal w fazie badań,
lecz jest pozytywnym objawem, że wreszcie do głównego obiegu zaczynają przebijać
się informacje o nieskuteczności eksperymentów z wykorzystaniem embrionalnych
komórek macierzystych. Warto przypomnieć, że prezydent USA Barack Obama
postanowił obciąć w dużym stopniu dofinansowanie rządowe dla prac nad
somatycznymi komórkami macierzystymi, aby przeznaczyć dodatkowe fundusze na
eksperymenty na dzieciach nienarodzonych.
"Cóż, teraz mogę tylko wyrazić swój podziw – to jest punkt zwrotny w tej grze" –
ocenia odkrycie bostońskich naukowców genetyk dr Robert Lanza z Centrum
Technologii Cytologicznych w Worcester. – To pomoże rozwiązać większość spośród
istniejących na tym polu problemów – dodaje. Także w samym Harwardzie wysoko
oceniono osiągnięcia ekipy Rossiego. Zdecydowano nawet, aby każdy pracownik
Instytutu Komórek Macierzystych zawiesił dotychczasowe prace i rozwijał metodę
pozyskiwania komórek iPS. "Ta praca to w mojej opinii najważniejszy dokument na
polu medycyny regeneracyjnej" – tak o osiągnięciach zespołu Rossiego
wypowiedział się jeden z szefów Instytutu, Douglas A. Melton.
Obecnie jednak nie wiadomo, w jakim kierunku będą się rozwijać tego typu
badania. Według zarządzenia sądu federalnego z sierpnia br., rozporządzenie
Obamy, które ma sprawić, iż część pieniędzy z budżetu państwa zostanie
przeznaczona na dofinansowanie eksperymentów na dzieciach poczętych, jest
niezgodne z konstytucją. Łamie ono ustawę zasadniczą w punkcie, który stwierdza,
że pieniądze podatników nie mogą być przeznaczane na badania, które zakładają
niszczenie życia ludzkiego. Sąd apelacyjny jednak oddalił czasowo to orzeczenie,
stwierdzając, że rozporządzenie Obamy ma obowiązywać do czasu wydania
ostatecznego wyroku. Choć nie wydaje się, by odkrycie harwardzkich ekspertów
skłoniło administrację prezydencką do porzucenia dofinansowywania faworyzowanych
przez siebie eksperymentów, to jednak należy zauważyć, że nie umknęło ono
urzędnikom z ekipy Obamy. W jednej z ostatnich wypowiedzi władze Krajowego
Instytutu Zdrowia (NIH) stwierdziły, że doceniają wagę wspomnianych badań, lecz
zarazem polecają, aby prowadzić je dalej, przy jednoczesnym zastrzeżeniu, że
będą one prowadzone równolegle z eksperymentami na ludzkich embrionach.
Już w 2006 roku naukowcy odkryli, że są w stanie sprawić, iż dorosła komórka
może zostać wprowadzona w stan, w którym wygląda i "zachowuje się" identycznie
jak embrionalna komórka macierzysta. W ostatnich latach z dużym sukcesem
opracowywano sposoby, w których z takiej właśnie komórki da się uzyskać pożądane
tkanki. Największym niebezpieczeństwem było używanie w tym procesie
retrowirusów, które podnosiły ryzyko powstania nowotworów. Metoda opracowana
przez bostońskich naukowców zakłada użycie molekuł mRNA (rodzaj kwasu
rybonukleinowego), które pomagają przekształcić zwyczajne komórki w komórki
macierzyste. Według uzyskanych wyników, sposób ten jest blisko stukrotnie
skuteczniejszy niż stosowane do tej pory metody, a przy tym niemal całkowicie
wyeliminowano ryzyko powstawania nowotworów. Czas pokaże, czy amerykańskie
władze zainwestują w tę gałąź medycyny.
Łukasz Sianożęcki
