Rozważanie Ojca Świętego Benedykta XVI podczas Drogi Krzyżowej
Drodzy młodzi,
Z pobożnością i zapałem sprawowaliśmy tę Drogę Krzyżową, towarzysząc
Chrystusowi w Jego Męce i Śmierci. Rozważania sióstr od Krzyża, posługujących
najuboższym i potrzebującym, pomogły nam wejść w tajemnicę chwalebnego Krzyża
Chrystusowego, zawierającego prawdziwą mądrość Bożą, tę, która sądzi świat i
tych, którzy wierzą, że są mądrzy (por. 1 Kor 1,17-19). Pomogło nam w tej
wędrówce ku Kalwarii także rozważanie tych niezwykłych obrazów dziedzictwa
religijnego diecezji hiszpańskich. Są to obrazy, na których zgodnie
współistnieją ze sobą wiara i sztuka, aby dotrzeć do serca człowieka i wezwać go
do nawrócenia. Gdy spojrzenie wiary jest przejrzyste i prawdziwe, piękno oddaje
się w jej służbę oraz jest w stanie przedstawić tajemnice naszego zbawienia aż
po dogłębne poruszenie i przemianę naszego serca, jak to się przydarzyło św.
Teresie od Jezusa, gdy rozważała obraz Jezusa całego okrytego ranami (por.
Księga życia, 9,1).
Gdy kroczyliśmy naprzód z Jezusem, aż do osiągnięcia szczytu Jego spełnienia
się na Kalwarii, przychodziły nam na myśl słowa św. Pawła: [Chrystus] umiłował
mnie i samego siebie wydał za mnie” (Gal 2,20). W obliczu miłości tak
bezinteresownej, pełni zdumienia i wdzięczności, pytamy się obecnie: co my
uczynimy dla Niego? Jakiej odpowiedzi Mu udzielimy? Św. Jan mówi o tym jasno:
Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy
oddać życie za braci” (1 J 3,16). Męka Chrystusa skłania nas do wzięcia na swe
barki cierpienia świata, mając przy tym pewność, że Bóg nie jest kimś odległym
czy dalekim od człowieka i jego zachowań. Przeciwnie, staje się On jednym z nas,
aby móc współcierpieć z człowiekiem, w sposób rzeczywisty, w ciele i krwi
(…). Stąd w każde cierpienie ludzkie wszedł Ktoś, kto je z nami dzieli i
znosi; stąd w każdym cierpieniu jest odtąd obecne con-solatio, pocieszenie przez
współcierpiącą miłość Boga, i tak wschodzi gwiazda nadziei” (Spe salvi, 39).
Drodzy młodzi, niech miłość Boga do nas powiększy waszą radość i niech
pobudzi was do pozostawania blisko tych, którym się mniej powiodło. Wy, którzy
jesteście bardzo wrażliwi na ideę dzielenia życia z innymi, nie przechodźcie
obojętnie wobec cierpienia ludzkiego, gdzie Bóg oczekuje od was, abyście
ofiarowali to, co najlepsze w was samych: waszej zdolności do kochania i
współczucia. Różne formy cierpienia, jakie podczas Drogi Krzyżowej przesuwały
się przed naszym oczami, są wezwaniami Pana do budowania życia, krocząc Jego
śladami i czyniąc z nas znaki Jego pocieszenia i zbawienia. Cierpieć z innymi,
dla innych; cierpieć z powodu pragnienia prawdy i sprawiedliwości; cierpieć z
powodu stawania się osobą, która naprawdę kocha oto elementy fundamentalne
człowieczeństwa, których porzucenie zniszczyłoby samego człowieka” (tamże).
Życzę, abyśmy umieli przyjąć te lekcje i wcielić je w praktykę. Dlatego
skierujmy spojrzenie na Chrystusa, rozpiętego na gorzkim drewnie i prośmy Go,
aby nauczył nas tej tajemniczej mądrości krzyża, dzięki której człowiek żyje.
Krzyż nie był kresem jakiegoś niepowodzenia, ale raczej sposobem okazania
propozycji miłości, która dochodzi aż do najbardziej niezmierzonego oddania
własnego życia. Ojciec zechciał umiłować ludzi w objęciu swego Syna
ukrzyżowanego z miłości. Krzyż w swej formie i w swym znaczeniu ukazuje tę
miłość Ojca i Chrystusa ku ludziom. Rozpoznajemy w niej ikonę najwyższej
miłości, gdzie uczymy się kochać to, co Bóg kocha i tak, jak On to czyni: oto
Dobra Nowina, która przywraca nadzieję światu.
Zwróćmy teraz swe oczy na Maryję Pannę, która na Kalwarii została nam
powierzona jako Matka, i błagajmy Ją, aby wspierała nas swą, pełną miłości,
opieką na drodze życia, szczególnie wtedy, gdy przemierzamy noc bólu, abyśmy jak
Ona umacniali się u stóp krzyża. Bardzo dziękuję.
