Rozważania wielkopostne: NIE CZYŃ NIC ZŁEGO TEMU CZŁOWIEKOWI

W pałacu Piłata od rana

nie było ani czasu,

ani zakątka spokoju.

Klaudia, żona Piłata,

nie mogła spokojnie słuchać

i patrzeć na to wszystko.

Przecież w nocy biczowali Go.

Widziałam krew, czułam krew.

Dochodziły mnie od piwnicznych

lochów jęki człowieka.

Wtłoczyli Mu na głowę

koronę z ciernia.

Bili Go po twarzy i szydzili pijani:

Prorokuj nam, Chrystusie,

kto Cię uderzył?

Podli.

Nie wiedzą, co czynią.

Piłat w oskarżeniu usłyszał,

że człowiek ten jest Galilejczykiem.

Dobrze, więc podlega władzy Heroda.

Na widok Jezusa Herod

bardzo się ucieszył.

Od dawna chciał Go zobaczyć.

Spodziewał się też, że pokaże

może jakiś cudzik?

Zasypywał Go pytaniami.

Jezus milczał.

Zdenerwował się Herod,

że Jezus nim wzgardził.

Na pośmiewisko kazał Go

ubrać w biały płaszcz

– jak wariata,

i przeprowadzić przez miasto.

Od tego dnia Piłat i Herod

stali się przyjaciółmi.

Gdy Pan Jezus stanął znów

przed Piłatem, żona Piłata

prosiła: Nie czyń nic złego

Temu człowiekowi! Tak bardzo

cierpiałam dziś w nocy

z Jego powodu.

Tu gdzieś blisko jest

Jezusowa Matka. Tak bym chciała

Ją pocieszyć. Jak Ona teraz cierpi.

Ponoć tam w lochu chustą

wycierała krew z posadzki.

To przecież Jej krew.

Tu się dzieją jakieś dziwne rzeczy.

Widzę, jak świat się podzielił.

Nienawiść walczy z dobrem.

Nie wiem, kto zwycięży.

Zawsze wierzyłem w prawo.

Teraz zło jest przed prawem.

Klaudio, wiem, jak jesteś

wrażliwa, dobra,

ale oni uważają to za słabość.

Ja umywam ręce,

a oni biorą tę zbrodnię na siebie.

Na taki świat

nie powinno patrzeć słońce.

Musi zadrżeć ziemia.

Niebo musi zapłakać,

a ja cóż mogę – boska Klaudio,

podpisać wyrok ukrzyżowania,

a tytuł winy?

Jezus Nazareński – Król Żydowski.

Król?

Tak!


ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj