Rozmowa przez cyberoko
Prowadzący rehabilitację zwrócił się do mnie, mówiąc: "Michał się do pani
uśmiecha!". Spojrzałam na twarz Michała i nie zobaczyłam na niej żadnych emocji.
Uśmiechała się natomiast twarz na monitorze. Powiedziałam: "Michał, ty naprawdę
się do mnie uśmiechasz?", a twarz na monitorze uśmiechnęła się jeszcze szerzej".
Dzięki cyberoku i kaskowi EEG, wynalazkom przystosowanym przez polskich
naukowców do celów medycznych, pacjenci w śpiączce zyskali szansę na komunikację
z otoczeniem, a ich rodziny – na odczytywanie emocji swoich najbliższych.
Jak to działa?
Mechanizm działania urządzenia opisuje szef projektu badawczego prof. Andrzej
Czyżewski, kierownik Katedry Systemów Multimedialnych Politechniki Gdańskiej.
Cyberoko jest urządzeniem, które śledzi punkt patrzenia użytkownika komputera na
monitor. Oczy użytkownika są podświetlane w podczerwieni. Z kolei komputer
wyposażony został w specjalną kamerę naszej konstrukcji, która śledzi położenie
gałek ocznych, zwłaszcza ich odchylenie od osi prostopadłej. W komputerze
powstaje informacja o punkcie, na który patrzy jego użytkownik. U wielu
sparaliżowanych pacjentów oczy mimo wszystko są sprawne, a zatem dzięki cyberoku
mogą oni nawiązywać kontakt z otoczeniem. Urządzenie to zostało przez naukowców
z Politechniki Gdańskiej dostosowane specjalnie do potrzeb osób chorych. –
Naukowcy przyjechali do nas z samym urządzeniem, natomiast my opracowałyśmy
aplikacje, zestawy testów, na podstawie których można poznać potrzeby naszych
pacjentów. Stworzyłyśmy wraz z panią psycholog test do badania świadomości –
opowiada Agnieszka Kwiatkowska, logopeda Fundacji "Światło". Miesiąc temu w
fundacji pojawił się kolejny wynalazek. Jest to tzw. kask EEG pozwalający na
rejestrowanie fal mózgowych. Urządzenia tego typu funkcjonują już na rynku i
znajdują zastosowanie np. w produkcji gier komputerowych. Były one
wykorzystywane także w medycynie, na ograniczoną jednak skalę – stacjonarnie.
Gdańscy naukowcy opracowali natomiast metodę pozwalającą na monitorowanie
aktywności mózgu pacjenta nie tylko wtedy, kiedy leży on nieruchomo, ale także w
czasie rozmaitych jego aktywności. – Kask zakładamy pacjentom podczas jedzenia,
rehabilitacji, masażu czy w czasie ćwiczeń logopedycznych – opowiada logopeda
Fundacji "Światło". Jak tłumaczy Agnieszka Kwiatkowska, w kasku znajdują się
elektrody, które pozwalają na odczytanie elektrycznej aktywności mózgu. Są one
bezprzewodowo połączone z komputerem. Analiza fal wyświetlających się na ekranie
pozwala na odczytanie, czy pacjent w danej chwili śpi, myśli, czy coś go boli.
Dwie linie – niebieska i czerwona – oznaczają prawą i lewą stronę pacjenta.
Jeśli chce on wykonać jakikolwiek świadomy ruch – nie przykurcz czy inny ruch
bezwarunkowy – wtedy aktywność jego mózgu manifestuje się w postaci impulsu,
wyświetlającego się następnie na ekranie komputera. Na ekranie wyświetla się
także zarys ludzkiej twarzy – awatar. – Dzięki niemu możemy obserwować, że
pacjent – mimo braku mimiki – jeśli myśli o tym, iż się uśmiecha, jeśli chce
podnieść brwi czy zamrugać oczami, to wszystko to wyświetla się na ekranie
komputera – precyzuje pani Agnieszka. Impulsy emitowane przez pacjenta możemy z
kolei odczytać na ekranie – widać na nim na przykład uśmiech. Jest to możliwe w
przypadku, kiedy mózg nie jest uszkodzony, a porażone zostały jedynie mięśnie.
Cyberoko w medycynie
W marcu 2010 roku naukowcy z Politechniki Gdańskiej obejrzeli w telewizji
program o toruńskiej Fundacji "Światło" i zdecydowali się zaoferować jej swoją
pomoc. – Dostaliśmy telefon, że gdańscy naukowcy dysponują urządzeniem zwanym
cyberokiem i pytają, czy mogło by się nam ono przydać – mówi Agnieszka
Kwiatkowska. – Aparaty tego typu są już znane, my jednak skonstruowaliśmy własną
wersję tego urządzenia, która jest dziesiątki razy tańsza od skonstruowanych
wcześniej przyrządów – tłumaczy prof. Andrzej Czyżewski. Urządzenia te
wykorzystywane są np. do badania użyteczności reklam – z ich pomocą bada się,
gdzie konsument skupia wzrok, ile czasu patrzy na daną reklamę itd. Polscy
badacze postanowili zastosować to urządzenie na szerszą skalę. Zaczęli od
badania przy użyciu cyberoka skuteczności materiałów edukacyjnych stosowanych w
pracy z dyslektykami. W końcu trafili na – jak mówi prof. Czyżewski – możliwość
nowego, fascynującego zastosowania tego urządzenia wobec pacjentów w śpiączce.
Znane są dyskusje, czy taki człowiek jest w stanie odbierać bodźce z zewnątrz i
jaki jest jego stan świadomości. Okazuje się, że ma to kapitalne znaczenie –
wskazuje prof. Czyżewski. Często pacjenci, których uważa się za nieprzytomnych,
w istocie czują, myślą i odbierają bodźce ze świata. – Dwóch naszych pacjentów –
wyjaśnia Agnieszka Kwiatkowska – cierpi np. na tzw. zespół zamknięcia, co
oznacza, że są oni całkowicie świadomi, ale nie są w stanie wykonywać żadnych
ruchów ze względu na porażenie mięśni. – Przeżyliśmy duże zaskoczenie – pacjent
nieporuszający się, niekomunikujący się z nami nawet oczami, wewnętrznie ciągle
się śmieje, porusza twarzą, mruga oczami czy uśmiecha się, kiedy go o to
poprosimy. Inny pacjent z kolei miał bardzo duże napięcie mięśniowe. Sądziliśmy,
że czymś się denerwuje, staraliśmy się go uspokoić, mówiliśmy: "Romek, wszystko
będzie dobrze". Po zbadaniu naszego pacjenta kaskiem EEG okazało się, że to, co
uważaliśmy za przejaw niepokoju, było w gruncie rzeczy manifestacją radości –
relacjonuje Janina Mirończuk, prezes Fundacji "Światło". – Kiedy po moim wejściu
na zajęcia terapeutyczne zostałam przez pacjenta w śpiączce przywitana
uśmiechem, powiedziałam do niego: "Jestem tak szczęśliwa, że aż cię pocałuję".
Pocałowałam Michała w policzek, a pracownik obsługujący komputer zwrócił się do
mnie: "Niech pani zobaczy, Michał puścił do pani oko". Był to dla mnie szok.
Nigdy nie sądziłam, że doczekam wynalezienia takiego urządzenia – dodaje.
Kontakt jest możliwy
Większość pacjentów w stanach wegetatywnych nie wróci do pełnej sprawności, z
częścią z nich nie uda się nawiązać kontaktu, niemniej jednak naoczne
przekonanie się o tym, że śpiączka jest jedynie inną formą życia, jest dla
rodzin chorych osób wielkim pocieszeniem. Potrafi ono nawet zmienić ich stosunek
do chorych. – Pewna matka, której córka przy użyciu komputera zażądała kieliszka
martini, uwierzyła na nowo, że jej dziecko rzeczywiście żyje, i zyskała nowe
siły do opiekowania się nim – opowiada Janina Mirończuk. – Wymiernym efektem
prowadzonych w naszej fundacji badań stało się to, że cztery rodziny zdecydowały
się na zabranie swoich bliskich do domu. Bardzo się z tego cieszymy – dodaje. –
W naszej fundacji edukujemy bliskich osób chorych w zakresie pielęgnacji i
żywienia pacjentów, wiele rodzin boi się jednak zdecydować na taki krok, jakim
jest podjęcie się stałej opieki nad osobą w śpiączce. Uświadomienie sobie, że
osoby te czują, reagują i przeżywają emocje, dla wielu członków rodzin staje się
jednak bodźcem do podjęcia tego wyzwania. Mama jednego z pacjentów na własne
oczy zobaczyła na ekranie komputera, że jej syn się do niej uśmiecha.
Zdecydowała wtedy, że nie będzie przy nim płakać, bo przecież jest mu wtedy
przykro. Tak jakby uwierzyła wtedy na nowo, że jej dziecko żyje, tylko inaczej –
stwierdza Jadwiga Mirończuk.
W możliwość odczytywania emocji pacjentów na ekranie komputera trudno było
uwierzyć nawet pracownikom Fundacji "Światło". – Powiem szczerze. Trudno mi było
przyjąć na słowo, że to tak działa. Postanowiłam przekonać się o tym na własnej
skórze. I nie udało mi się oszukać tego urządzenia. Próbowałam udawać, że jestem
zła, ale tak naprawdę chciało mi się śmiać. I na ekranie, mimo mojej groźnej
miny, widać było, że się śmieję – opowiada Agnieszka Kwiatkowska.
Metody terapeutyczne stosowane w leczeniu pacjentów w śpiączce wciąż się
rozwijają. Jak mówi prof. Andrzej Czyżewski, obecnie łączymy ze sobą cyberoko
oraz kask EEG, co pozwala na jednoczesną analizę większej ilości informacji. –
Nasze badania – zwłaszcza jeżeli chodzi o cyberoko – są pionierskie, nawet w
wymiarze światowym. O ile mi wiadomo, jako pierwsi na świecie zastosowaliśmy
śledzenie wzroku w podczerwieni u pacjentów w stanie śpiączki – dodaje.
Zdaniem Janiny Mirończuk, dzięki wynalazkom takim jak cyberoko czy kask EEG
obrońcy życia zyskują także mocne argumenty przeciwko eutanazji. – Nikt nie ma
prawa odbierać życia osobom w śpiączce – podkreśla bardzo zdecydowanie Mirończuk.
– Może gdyby Terry Schiavo założono w odpowiednim momencie ten kask,
przekonalibyśmy się, że ona krzyczy, że jest głodna i prosi, żeby jej nie
zabijać. Ale nie wolno się poddawać – zawsze mówię, że chociaż istnieje na
świecie zło i kłamliwa propaganda proeutanazyjna, to jednak Pan Bóg daje nam
także tych dobrych ludzi, którzy np. konstruują takie urządzenie, jak to
zaprojektowane przez polskich naukowców z Politechniki Gdańskiej – podsumowuje z
nadzieją prezes fundacji.
Agnieszka Żurek
