Rozbijanie Kościoła w mediach

Za sprawą kilku agencji prasowych i innych mediów, w tym także
katolickich, ofiarą manipulacji stało się Opus Angelorum, Dzieło Świętych
Aniołów, będące uznanym ruchem wiernych wewnątrz Kościoła katolickiego.
Opierając się na wydanym w ubiegłym tygodniu komunikacie prefekta Kongregacji
Nauki Wiary, wyciągnięto z niego kilka słów, które przekręcono, i ruch ten
przedstawiono jako sektę. A prawda jest zupełnie inna.

Zgodnie z zatwierdzonymi przez Stolicę Apostolską statutami Opus Angelorum,
czyli Dzieło Świętych Aniołów, to stowarzyszenie Kościoła katolickiego
podlegające kierownictwu Zakonu Kanoników Regularnych Świętego Krzyża. Propaguje
odnowę życia duchowego w Kościele przy szczególnym udziale Świętych Aniołów, a
zasadnicze miejsce zajmują w nim: adoracja, kontemplacja, ekspiacja i misja.
2 listopada br. ks. kard. William Levada, prefekt Kongregacji Nauki Wiary,
wystosował list do konferencji biskupich poszczególnych krajów, w którym
precyzuje, jaki jest obecny status stowarzyszenia Opus Angelorum i jak
funkcjonuje ono w obrębie Kościoła. W pierwszej części czytamy m.in., że Dzieło
Świętych Aniołów jest publicznym stowarzyszeniem Kościoła katolickiego włączonym
do Zakonu Kanoników Regularnych Krzyża Świętego, działającym zgodnie z tradycją
Kościoła i wytycznymi Stolicy Apostolskiej. Prefekt precyzuje jednocześnie jego
cele – upowszechnianie nabożeństwa do Świętych Aniołów, zachęcanie do modlitwy
za kapłanów i szerzenie miłości do Chrystusa. Stąd też "nie ma żadnych przeszkód
natury doktrynalnej ani dyscyplinarnej, które mogłyby powstrzymywać ordynariuszy
miejsc przed przyjmowaniem i propagowaniem tego ruchu w ich diecezjach".
Na zakończenie listu ks. kard. Levada przypomina biskupom, że w ostatnich latach
niektórzy członkowie ruchu, nie akceptując wytycznych Kongregacji Nauki Wiary
sformułowanych odnośnie do funkcjonowania dzieła, odeszli ze wspólnoty i teraz
próbują podszywać się pod Opus, głosząc idee sprzeczne z nauczaniem Kościoła i
samego stowarzyszenia. Z tego też względu biskupi powinni mieć tę świadomość i
zachowywać czujność w stosunku do ewentualnych działań niszczących jedność
Kościoła.
Wydawałoby się, że przesłanie listu jest jednoznaczne, jednak wiele mediów
postanowiło wykorzystać wzmiankę o możliwych malwersacjach ze strony tych,
którzy z ruchu odeszli, i tak ją przekształciło, że w konsekwencji Opus
Angelorum zostało przedstawione jako sekta. "Gazeta Wyborcza" – jak zwykle pełna
"atencji" i "troski" wobec Kościoła – informuje swoich czytelników, jakoby
Watykan "ostrzegał przed sektą", i wiele cennego miejsca poświęca na opluwanie
stowarzyszenia, nazywając je "krnąbrnym" i "poza wszelką kontrolą społeczności
Kościoła". Co ciekawe, pisząc o tej rzekomej krnąbrności, informację tę
umieszcza w cudzysłowie i tym samym insynuuje, jakoby dokładnie takie
sformułowanie pochodziło z listu prefekta Kongregacji Nauki Wiary i odnosiło się
do ruchu. W manipulacji tej wtórują jej portale internetowe, jak Onet.pl,
Znak.org.pl, Sfora.pl, Wiara.pl. Gdy chodzi o niektóre źródła katolickie, one
niestety również, opierając się zapewne na informacjach z drugiej ręki, dały się
zwieść tej agresywnej nagonce i na pierwszy plan wysuwa się tam wiadomość o
nieprawidłowościach. Tak stało się m.in. w przypadku Katolickiej Agencji
Informacyjnej. Niestety, korzystając z jej zasobów, "Nasz Dziennik" również w
krótkiej notce z 5 listopada zamieścił te nieprawdziwe informacje. A przecież
głównym przesłaniem dokumentu było rozwianie wszelkich wątpliwości co do
istnienia w Kościele Opus Angelorum…
 

AP

 

 

********************************************

 

Opus Angelorum nie jest sektą

O. Jan Paweł Bagdziński, animator wspólnot Nieustającego Różańca
archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej:


W opinię na temat Opus Angelorum
wkradła się nierzetelność. Odnoszę wrażenie, że pewne środowiska zostały
zmanipulowane. Należy zapoznać się z dekretem, który wydała Stolica Apostolska,
a nie komentarzami, które umieszczane są na temat Opus Angelorum na różnych
forach internetowych i które porównują to dzieło Boże do sekty.

Byłem podczas wakacji w domu tego dzieła koło Innsbrucku na rekolekcjach dla
kapłanów. Bardzo podkreślano tam przywiązanie do Kościoła, posłuszeństwo
Papieżowi, biskupom. Rekolekcje głosił ojciec z kurii generalnej tego zakonu i
przede wszystkim wskazywał na jedność z Watykanem. Określenie sektą Opus
Angelorum jest stwierdzeniem nieprawdziwym. Należy być bardzo ostrożnym w
ferowaniu opinii. Można je wydawać dopiero wtedy, gdy zapoznamy się z całą
treścią dekretu Kongregacji Nauki Wiary. Komentarze umieszczane na różnych
forach internetowych czy publikowane w prasie przedstawiają to stowarzyszenie w
sposób fałszywy.
 

not. MB

 

 

 

********************************************

Manipulacja faktami jest niedopuszczalna

 

Prof. Krystyna Czuba, medioznawca z UKSW w Warszawie i WSKSiM w
Toruniu:


Jeżeli media – niezależnie od tego, czy są katolickie,
laickie czy specjalistyczne – podają nieprawdę, to ich działanie zawsze
jednakowo kwalifikuje się jako manipulacja czy też pewien skandal, który
chce się przeprowadzić w imię jakichś tam założeń przyjętych przez
danego dziennikarza.

To jest zawsze bardzo groźne i uderza zarówno w odbiorców, jak i tego,
kto tej manipulacji dokonuje. Trzeba takie postępowanie uznać za bardzo
naganne. Każdy dziennikarz, który się sprzeniewierza prawdzie, przestaje
być dziennikarzem zaufania społecznego. Wszelka nieprawda odbiera
dziennikarzowi tytuł do tego, by nim być. Bo przecież jego rolą jest
informowanie o prawdzie, o faktach. Jeżeli fakty zostają w jakiś sposób
narzucone, przestaje być rzetelnym dziennikarzem, zostaje zwyczajnym
manipulatorem czy propagandzistą, w zależności od tego, jaki rodzaj
manipulacji uprawia. Naganne jest też, gdy dziennikarzowi nie chce się
sprawdzić wszystkich faktów, a jedynie szuka sensacji. To też nie ma nic
wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem, bo każdy dziennikarz ma obowiązek
szukania źródeł, sprawdzenia wszystkich informacji i bycia obiektywnym.
Manipulacja faktami, wybiórcze ich traktowanie jest niezgodne nie tylko
z etyką dziennikarską, ale i z prawem prasowym.
 

not. MMP

 

drukuj