Rosjanie mogą podważyć każdy dokument

Z mec. Bartoszem Kownackim, pełnomocnikiem rodzin ofiar katastrofy
smoleńskiej, rozmawia Paulina Jarosińska

Pułkownik Ireneusz Szeląg powiedział na konferencji prasowej, że konieczne
jest przesłuchanie wszystkich osób z wieży kontrolnej w Smoleńsku i prokuratura
polska wnioskuje o to do strony rosyjskiej, jednocześnie stwierdzając, że "na
mocy konwencji międzynarodowych będących podstawą prawną, stanowisko prokuratury
rosyjskiej, która unieważniła zeznania dwóch kontrolerów z 10 kwietnia, musi być
wiążące".

– Opierając się na kodeksie postępowania karnego, który określa, że aby zeznania
były włączone w poczet materiału dowodowego, muszą być zgodne z przepisami prawa
polskiego. Prokuratura, polegając w tej materii na konwencjach międzynarodowych
– w tym o współpracy polsko-rosyjskiej z 1996 roku – prawdopodobnie uznała, że
dokument musi być zgodny z wymogami procedury rosyjskiej. W związku z tym można
rozumieć to tak, że strona rosyjska na podstawie swoich przepisów wewnętrznych
je unieważniła. W związku z tym polska prokuratura stwierdziła, że ten protokół
nie może być uznany w naszym śledztwie. Problem polega na tym, że przecież te
dokumenty przez kilka miesięcy były dowodami w sprawie.

Jakie może to mieć skutki dla śledztwa?
– To jest bardzo niebezpieczny precedens, ponieważ na tym etapie możemy się
spodziewać, że każde zeznanie i każdy dokument mogą być przez stronę rosyjską
unieważnione, jeżeli druga strona będzie szukała pretekstu do unieważnienia.
Dlatego bardzo istotne jest precyzyjne ustalenie, czy rzeczywiście to
unieważnienie ma podstawę w przepisach prawa rosyjskiego, a następnie niezwykle
ważne dla śledztwa jest ustalenie, dlaczego doszło do sporządzenia dwóch różnych
protokołów. Konieczne jest przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w tej
sprawie. Należałoby się w końcu zastanowić, czy nie powinna tego robić polska
prokuratura. Jeżeli to był dowód w sprawie i został on unieważniony, trzeba
wyjaśnić, dlaczego do tego w ogóle doszło.

Taka procedura zdarza się często? Czy Pan się z nią spotkał osobiście?
– To jest sytuacja nadzwyczajna. Może się tak stać, gdy przesłuchuje osoba do
tego nieupoważniona albo gdy brakuje np. podpisu osoby przesłuchiwanej. Takie
postępowanie strony rosyjskiej skutkuje utratą zaufania do niej i może rodzić
wątpliwości co do sposobu sporządzania przez nią dokumentów. Dobrze, że nasi
prokuratorzy domagają się ponownego przesłuchania kontrolerów, ale powstaje
pytanie, dlaczego nie biorą w ogóle udziału w czynnościach strony rosyjskiej.
Gdyby tak było, zapewne dzisiaj nie rozważalibyśmy takiego problemu.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj