Retusz to za mało
Z dr. Tomaszem Telukiem, politologiem, założycielem i prezesem
Instytutu Globalizacji, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jakimi kryteriami kierował się premier, konstruując skład rządu?
– Wydaje się, że najważniejszym kryterium, jakim kierował się premier przy
obsadzie ministerialnych stanowisk, było mianowanie osób, które w przyszłości
nie będą w stanie zagrozić mu od strony politycznej. Krótko mówiąc, dobrał sobie
osoby, z którymi w większości żyje w zgodzie, które są mu podporządkowane
politycznie. Natomiast niewygodne postaci, jak chociażby Grzegorz Schetyna,
zresztą moim zdaniem postać nazbyt przeceniana, zostały wyautowane poza pole
gry.
Zaskoczyła Pana obsada któregoś z ministerstw?
– Owszem. Była to obsada Jarosława Gowina na stanowisko ministra
sprawiedliwości, gdy osoba ta nie posiada żadnych kompetencji w tym kierunku.
Zaskoczeniem była też dla mnie nominacja Sławomira Nowaka na ministra transportu
– osoby, której brak jakiegokolwiek doświadczenia w tym zakresie. Ponadto nie
rozumiem utworzenia nowego resortu cyfryzacji i powierzenia funkcji ministra
Michałowi Boniemu. Przecież cyfryzację można było przeprowadzić jednym ruchem,
tworząc narodową platformę cyfrową na bazie TVP. Podejrzewam, że nowo powstały
resort będzie się zajmował rozszerzaniem zasięgów nadawczych dla stacji
prywatnych na koszt podatnika. Ponadto taki ruch przeczy zapowiadanej od dawna
przez premiera Tuska zasadzie oszczędności w administracji publicznej. Jest to
zatem stworzenie kolejnego zbędnego ministerstwa, za które będziemy musieli
zapłacić wszyscy. To także dowód na to, że tak naprawdę oszczędności się wcale
nie szuka.
Patrząc na niektóre nazwiska, trudno oprzeć się wrażeniu, że PR w
rządzie będzie nadal dominował…
– Minister Sławomir Nowak wykazywał się dotąd głównie w kampanii wyborczej jako
propagandysta. Jego rola w rządzie premiera Tuska będzie podobna i będzie miała
za zadanie przykrywać ewentualne porażki całej ekipy. Poprzednik Nowaka na tym
stanowisku, Cezary Grabarczyk, też nie miał przygotowania w tym zakresie, a
jakoś sobie poradził, PR przykrywając brak kompetencji, a także efektów.
Wszystko zatem wskazuje na to, że Donald Tusk kolejny raz postawił na PR. Za
jakiś czas będzie wraz z ministrem Nowakiem jeździł po Polsce, przecinał wstęgi
i ładnie się uśmiechał do dziennikarzy. Podobnie PR-owską zagrywką jest
mianowanie ministrem zdrowia Bartosza Arłukowicza, który został wylansowany na
bazie komisji hazardowej i na jego głośnym transferze z SLD do PO. Przecież to
nie jest żaden fachowiec, ani w zakresie ekonomii służby zdrowia, ani w
zarządzaniu placówkami medycznymi, ani w żadnym innym. Obawiam się, że będzie to
dalej tylko utrzymywanie fikcyjnej sytuacji w służbie zdrowia bez konkretnych
zmian. Tymczasem Polska, zwłaszcza teraz, potrzebuje odważnych i zdecydowanych
kroków, chociażby reformy finansowania służby zdrowia, co już dawno zrobili
Czesi czy Słowacy. Wreszcie Polska potrzebuje reformy finansów publicznych,
działań prorodzinnych, bo katastrofa demograficzna powoduje, że nie tylko system
socjalny zaczyna się walić, ale następuje degradacja rodziny, a co za tym idzie
– degradacja życia społecznego. To pokazuje, że w Polsce potrzebne są radykalne,
odważne i mądre działania, jednak w tym rządzie nie widzę osób, które mogłyby te
zadania z powodzeniem realizować.
Premier chciał nas chyba przygotować w exposé na brutalne zderzenie z
rzeczywistością, nadciąga kryzys…
– Nie można w nieskończoność utrzymywać fikcyjnego stanu socjalnego Europy. W
pewnym momencie to się musi zawalić, tak jak runął socjalizm. Jeżeli w Polsce
nie zaczniemy reformować systemu finansów publicznych, to będzie bardzo źle. Jak
już wspomniałem, rodzi się coraz mniej dzieci, wpływy podatkowe do budżetu są
coraz niższe, system opieki zdrowotnej jest niewydolny, to pokazuje, że w pewnym
momencie wszystko runie i odczujemy tego skutki. Może zabrzmi to brutalnie, ale
niech to się stanie jak najszybciej, bo trwanie dłużej w tej fikcji spowoduje,
że konsekwencje braku reform będą jeszcze większe. Problemy, z którymi będziemy
się musieli zmierzyć, niewątpliwie przyjdą, im prędzej, tym lepiej, bo rząd
będzie zmuszony podjąć szybkie i zdecydowane reformy.
Dziękuję za rozmowę.
