Przestrzeń miłosierdzia

Ewa pierwszy raz usłyszała o Rybnie trzy lata temu. Była w kiepskim
nastroju, dręczyło ją poczucie zagubienia i marazmu. Czuła, że pilnie potrzebuje
"renowacji ducha". W sierpniu tego roku postanowiła odwiedzić dom, gdzie
mieszkają Siostry Służebnice Bożego Miłosierdzia. Wystarczyły dwa dni. Dziś
mówi, że w swoim życiu zobaczyła nową przestrzeń – przestrzeń Bożego
Miłosierdzia. Kto choć parę chwil spędził u sióstr w Rybnie, wspomina to jako
bardzo głębokie i owocne przeżycie duchowe. Dom, w którym mieszkają siostry, to
dobre miejsce dla tych, którzy znaleźli się na życiowym zakręcie i pilnie
potrzebują pomocy.

Dlaczego jesteś taka smutna?
– Szukałam inspiracji, żeby moje życie duchowe nabrało bardziej wyrazistych barw
– wyznaje Ewa, nauczyciel akademicki. Nie miała żadnych konkretnych oczekiwań,
była po prostu otwarta na to, co może ją spotkać w Rybnie. Dwa kolejne dni
spędziła w wyciszeniu, na modlitwie i rozważaniach nad swoim dotychczasowym
życiem. Zachwyciły ją cudownie proste warunki, w których żyją siostry, ich
wielka życzliwość, a jednocześnie uwaga, jaką poświęcają odwiedzającym je
ludziom. Odczuła to w sposób szczególny, kiedy modliła się w maleńkiej kaplicy
przed Najświętszym Sakramentem. Mimo że była w grupie kilku osób, to właśnie do
niej podeszła jedna z sióstr i zapytała, dlaczego jest taka smutna. – Widocznie
zobaczyła we mnie coś, co mogło ją zaniepokoić, co podpowiedziało jej, że mogę
potrzebować pomocy – domyśla się Ewa. Z siostrą odbyła bardzo szczerą i głęboką
rozmowę o ważnych i bolących sprawach. Ta rozmowa połączona z modlitwą skłoniła
ją do większej ufności w Boże Miłosierdzie. – Zaczęłam intensywniej przyglądać
się temu, co Pan Bóg mi ofiaruje. Odczułam też wewnętrzny, bardzo subtelny, ale
intensywny impuls, który pomógł mi wziąć się za siebie i więcej od siebie
wymagać – opowiada. Siły dodaje jej świadomość, że tym wysiłkom towarzyszy
modlitwa sióstr z Rybna, którą jej obiecały.

Poszukiwanie domu z "Dzienniczka"
Historia tego niezwykłego miejsca zaczęła się w 1935 r., kiedy Jezus poprosił
Siostrę Faustynę o utworzenie zgromadzenia zakonnego o charakterze klauzurowym.
Siostra Faustyna w swoim "Dzienniczku" dokładnie opisała charyzmat przyszłego
zakonu, regułę i ubiór sióstr: czerwone welony i płaszcze, białe habity.
"Celem twoim jest i towarzyszek twoich łączyć się ze Mną jak najściślej przez
miłość, jednać będziesz ziemię z niebem, łagodzić będziesz słuszny gniew Boży, a
wypraszać będziesz miłosierdzie dla świata" – powiedział Jezus do Siostry
Faustyny.
Wspólnota powstała poprzez oddzielenie się kilku sióstr od czynnego Zgromadzenia
Sióstr Jezusa Miłosiernego. Historia jej powstania jest tak niezwykła, jak
niezwykła jest historia poszukiwania domu, w którym miały zamieszkać siostry.
Siostra Faustyna proroczo opisała jego wygląd oraz położenie. Miała to być
ruina, ponieważ Jezus powiedział, żeby siostry mieszkały tak, aby nawet ubodzy
im nie zazdrościli. Miał też znajdować się w pobliżu kościoła, w którego ołtarzu
będzie ukrzyżowany Jezus, a także Maryja i Jan oraz dwaj aniołowie. Siostry,
które kilkadziesiąt lat później zapragnęły zrealizować ten Boży plan, rozpoczęły
poszukiwania. Szukały długo, lecz były bardzo zdeterminowane. I ufały. Aż
trafiły do ks. bp. Alojzego Orszulika, biskupa łowickiego, który zawiózł je do
Rybna. Siostry nie wierzyły własnym oczom. Wygląd domu – starej plebanii, był
identyczny jak w opisie Siostry Faustyny. A kościół? Tuż obok. Tyle tylko, że
pod wezwaniem św. Bartłomieja. Siostry spodziewały się więc, że w głównym
ołtarzu zobaczą postać świętego. A tu zaskoczenie. Przedwojenny ołtarz
sprowadzony z Włoch był taki jak z proroctwa św. Faustyny: ukrzyżowany Jezus,
Maryja i Jan, a nad nimi dwaj aniołowie. Siostry nie posiadały się z radości.
Znalazły to, czego szukały. Na dodatek ta nazwa – Rybno, tak bardzo kojarząca
się z symbolem chrześcijaństwa. Wymarzone miejsce.

Krąg Miłosierdzia
29 września 2001 r., w dniu, w którym ks. bp Alojzy Orszulik udzielił pozwolenia
na utworzenie pierwszego domu wspólnoty w Rybnie, przypadało akurat święto
Michała Archanioła. I to właśnie figura głównego patrona walki ze złem,
przygniatającego stopą głowę szatana, wita osoby przekraczające próg domu w
Rybnie. Zdarza się, że osoby dręczone przez złego ducha nie mogą wejść na ganek,
gdzie stoi rzeźba świętego. – To zasługa Michała Archanioła, który sprawuje
opiekę nad tym miejscem – wyjaśnia, uśmiechając się, jedna z sióstr. Centrum
domu stanowi niewielka kaplica, w której trwa adoracja Najświętszego Sakramentu.
Na ścianie znajdują się wizerunki Jezusa Miłosiernego i św. Siostry Faustyny
oraz wota składane w podziękowaniu za otrzymane łaski.
W 2006 r. został utworzony w Rybnie Krąg Miłosierdzia, będący wypełnieniem
pragnienia Siostry Faustyny, który umożliwia duchową przynależność i
uczestnictwo w charyzmacie Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w
Rybnie kapłanom, osobom konsekrowanym oraz ludziom świeckim. Istotą tego
charyzmatu jest całkowita ufność Jezusowi – zawierzenie Bożemu Miłosierdziu i
postawa miłosierdzia, polegająca na czerpaniu wzorców od Jezusa Chrystusa w
działaniach, które mają pomóc w doprowadzeniu każdego człowieka do dojrzałości i
wiecznego zbawienia. W instrukcji dla osób pragnących przynależeć do tego kręgu
czytamy, że jest to "szczególny dar Boga na nasze czasy".

Zamykanie furtek przed złem
Nie dziwi więc fakt, że z prośbą o ratunek zwracają się do sióstr ze wspólnoty
oraz kapłanów należących do Kręgu Miłosierdzia głównie osoby z problemami coraz
powszechniejszymi we współczesnym świecie, takimi jak opętanie przez złego
ducha, depresje, a także problemy rodzinne. Do Rybna przyjeżdżają osoby
cierpiące na wszelkiego rodzaju zaburzenia psychiczne i emocjonalne, często
spowodowane zranieniami duchowymi mającymi miejsce w przeszłości bądź też
nierozważnym korzystaniem z rzeczy, które mogły ułatwić ingerencję złego w
ludzkie życie, a więc z wszelkiego rodzaju talizmanów, horoskopów czy też np.
poprzez stosowanie homeopatii.
Dom zamieszkiwany przez siostry uznawany jest za miejsce naznaczone obecnością
Ducha Świętego. Z tego to powodu stał się miejscem spotkań egzorcystów i księży
tworzących Krąg Miłosierdzia z osobami potrzebującymi ich pomocy. W Polsce jest
około 350 kapłanów, którzy należą do tego Kręgu Miłosierdzia. Jednym z nich jest
ks. Rafał Szutra. Jak twierdzi, pobyt w Rybnie pozwolił mu w sposób szczególny
doświadczyć głębi kapłańskiej tożsamości i tego, że jako kapłan ma moc
uzdrawiania i wskrzeszania ludzkich dusz oraz wypędzania złych duchów. –
Panująca tam przejrzystość przestrzeni duchowej pozwala zobaczyć, że skutkiem
nieprzestrzegania pierwszego przykazania: "Nie będziesz miał bogów cudzych
przede Mną", jest otwieranie "furtek" na działanie złego ducha. Można je zamknąć
jedynie w sakramencie pokuty – wyjaśnia ks. Rafał.
Księża, którzy należą do Kręgu Miłosierdzia, również w swoich parafiach pomagają
ludziom w sakramencie pokuty w zamykaniu tych "furtek", przez które atakuje
szatan. Kolejnym krokiem jest tworzenie obrazu Pana Boga. – Proces ten pozwala
wypunktować elementy, które są nieprawdziwe w sposobie postrzegania Boga przez
człowieka, co ma swoje źródło np. w uwarunkowaniach rodzinnych. Po przebyciu tej
drogi następuje uzdrowienie, a jakość życia duchowego zmienia się diametralnie –
wyjaśnia ks. Rafał. Dodaje, że w trudniejszych przypadkach w domu Sióstr
Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie odprawiane są egzorcyzmy.

Doświadczenie miłości Boga
Niektórym osobom siostry przychodzą z pomocą niemal w ostatniej chwili i swoją
modlitwą ratują ich nawet od myśli samobójczych. Czasem takie osoby docierają
tutaj zupełnie niespodziewanie, o czym świadczą wpisy w księdze próśb i
podziękowań: "Cudem tutaj dotarłem…", "Dziękuję, Jezu, że mnie tu
przyprowadziłeś".
Właściwie większość sporządzanych tam zapisków dotyczy "pokoju serca", o który
proszą ludzie znajdujący się w najróżniejszych sytuacjach życiowych. Oprócz
przypadków wymienionych powyżej przyjeżdżają tam osoby, którym brakuje sił, aby
wybaczyć. Rodzice osób żyjących w związkach niesakramentalnych proszą o
nawrócenie dla swoich dzieci, małżeństwa cierpiące na bezpłodność proszą o łaskę
potomstwa, małżonkowie przeżywający kryzys modlą się o uzdrowienie wzajemnych
relacji, a narzeczeni powierzają Bożemu Miłosierdziu swoją przyszłość i proszą o
łaskę bycia dobrymi rodzicami.
Do domu w Rybnie pielgrzymują również osoby stojące przed trudnymi wyborami
życiowymi, aby z dala od zgiełku codzienności powierzać Bogu noszone w głębi
serca rozterki. Kto chce, może włączyć się w charyzmat Sióstr Służebnic Bożego
Miłosierdzia i przez to zmienić życie na lepsze. Swoje przeżycia z Rybna opisuje
Weronika: – Sama obecność, rozmowy z ludźmi, którzy przyjeżdżali tam z odległych
stron Polski po to, by się pomodlić, zadziwiała mnie – relacjonuje. Twierdzi, że
przeżywane tam Msza św., adoracja, Koronka do Miłosierdzia Bożego nabierały
jakiejś szczególnej mocy. Również ona przed powrotem do domu odbyła jeszcze
rozmowę z jedną z sióstr. – Otrzymałam od niej radę, abym w intencji pewnej
trudnej i ważnej dla mnie sprawy odprawiła dziewięć dni nowenny polegającej na
codziennej Koronce do Miłosierdzia Bożego, Mszy św. i poście o chlebie i wodzie
– opowiada Weronika, przyznając, że trochę ją to zdziwiło. Jednak po pewnym
czasie odczytała w tym Bożą łaskę i pomoc. Również ona czuła modlitewne wsparcie
ze strony sióstr. – Post nie sprawiał mi trudności, a sprawa rozwiązała się tuż
po zakończeniu nowenny. Wprawdzie nie do końca tak, jak to sobie wyobrażałam,
ale w ostatecznym rozrachunku myślę, że właśnie dzięki Bogu znalazła szczęśliwe
zakończenie – opowiada Weronika.

Dar dla małżeństw
Rybno dla Karoliny i Michała stało się początkiem szeregu zdarzeń, które
zmieniły ich życie. Kilka lat temu ich małżeństwo przechodziło poważny kryzys.
Do Rybna pojechali w ciemno, z zaprzyjaźnionym księdzem, któremu zaufali,
zupełnie nie wiedząc, co ich tam czeka. Tym bardziej nie spodziewali się żadnych
szczególnych łask. – Jechaliśmy tam po prostu na weekend, żeby odpocząć –
przyznaje Karolina. Atmosfera, jaką tam zastali, pełna ciszy i modlitewnego
skupienia, sprawiła, że po kilku chwilach miała ochotę stamtąd uciec. Na drugi
dzień swój czas poświęciły im dwie siostry. Opowiadały o swoim zgromadzeniu oraz
o tym, jakie łaski można wyprosić w Rybnie. – Uderzyło mnie to, że jedna z
sióstr, nie znając mnie, mówiła o sprawach, które dotyczyły bezpośrednio mojej
osoby, kierując w tych momentach swój wzrok na mnie – mówi Karolina. – Od
siostry promieniował spokój, który udzielał się również nam. Słuchaliśmy, prawie
nie zadając pytań, a ona po prostu mówiła i mówiła, udzielając wielu mądrych rad
– opowiada. Po tej rozmowie postanowili zapytać księdza, czy wcześniej rozmawiał
z siostrami o ich małżeńskich problemach, ale on zaprzeczył. – Wierzyłam mu, tym
bardziej że o niektórych sprawach również on nie miał pojęcia – zapewnia
Karolina.
Małżonkowie twierdzą, że z Rybna odjeżdżali ze spokojem w sercu i wiarą, iż
poradzą sobie z problemami. – Tam trzeba być. Każdy musi to przeżyć na swój
sposób, otworzyć się i pokazać Panu Bogu swoje rany. Włożyć te rany w Rany
Chrystusa, jak mówią siostry. To pozwala odnaleźć spokój, żyć w zgodzie z samym
sobą i pozamykać furtki przed złem. Wszystko oddaliśmy Panu Bogu. Od tego czasu
nasze relacje diametralnie się poprawiły – cieszą się małżonkowie.

Modlitwa za kapłanów
Siostry ze Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia szczególnie gorąco
modlą się za kapłanów i za siostry zakonne. Starają się jak najlepiej wypełniać
polecenie Jezusa przekazane im przez Siostrę Faustynę w "Dzienniczku": "Oddaję
ci w opiekę dwie perły drogocenne sercu mojemu, a nimi są dusze kapłanów i dusze
zakonne, za nich szczególnie modlić się będziesz, ich moc będzie [w]
wyniszczeniu waszym. Modlitwy, posty, umartwienia, prace i wszystkie cierpienia
łączyć będziesz z modlitwą, postem, umartwieniem, pracą, cierpieniem moim, a
wtenczas będą miały moc przed Ojcem moim".
– Siostry uświadomiły nam, jak wielki szacunek powinniśmy mieć do kapłanów i jak
bardzo powinniśmy się za nich modlić, bo oni dzisiaj są w sposób szczególny
narażeni na działanie szatana. Siostra podkreślała, że kapłani są naszą
najlepszą drogą do Chrystusa – opowiada Karolina.
Na bramie wjazdowej, przy alei Kasztanowej w Rybnie, gdzie mieszkają siostry,
wisi komunikat: "Wchodząc na nasz teren, oddajesz się całkowicie Bożemu
Miłosierdziu". Poprzez Wspólnotę Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia Bóg w
sposób szczególny okazuje swoją wielką miłość współczesnemu, zagubionemu
człowiekowi i otwiera dla niego swe Miłosierne Serce.

 

Bogusław Rąpała

drukuj