Przerwać wątpliwe kariery
Dziennikarze rozpisujący się o lustracji, nierzadko z uporem
dopatrując się rzekomych ciemnych stron działalności Kościoła, powinni zacząć
oczyszczenie od siebie
Mass media mają ogromny wpływ na opinię publiczną
i nie bez powodu nazywane są czwartą władzą. W związku z tym dziennikarze zabierający
głos w dyskusji
o lustracji
nie powinni się uchylać od wyjawienia prawdy na swój własny temat – uważa były
minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, który zwrócił się do tego środowiska
z apelem, aby samo poddało się lustracji. Takie stanowisko popierają publicyści,
którzy w swojej dziennikarskiej pracy zetknęli się z agenturalną działalnością
pracowników mediów.
W opinii Macierewicza, współpraca agenturalna nie powinna być ukrywana, gdyż
środki masowego przekazu to nie jest miejsce dla wspierających w przeszłości
zbrodniczy system komunistyczny. Przypomniał, że dziennikarz to zawód zaufania
publicznego. – Apel skierowany jest w szczególności do tych dziennikarzy, którzy
reprezentują media największe, w największym stopniu kształtujące opinię publiczną
– powiedział Antoni Macierewicz. Stwierdził, że ma na myśli takie osoby jak
Monika Olejnik, Tomasz Lis, Kamil Durczok czy Dorota Gawryluk. – Fakt, że są
prezenterami
wiadomości czy posiadają własne programy autorskie, sprawia, że kształtują
świadomość opinii publicznej także w sprawach lustracyjnych, także w sprawach
związanych
z agenturalnością. Macierewicz zasugerował im, żeby wystąpili do Instytutu
Pamięci Narodowej o uzyskanie statusu pokrzywdzonych. W jego opinii, to, że
zabierają
oni głos, wpływając na świadomość opinii publicznej, a równocześnie nie wiadomo,
w jakim charakterze występują i mówią, jest niedopuszczalne. Dodał, że apel
dotyczy również właścicieli koncernów medialnych, takich jak Mariusz Walter
z koncernu
ITI (TVN), Zygmunt Solorz (Polsat) czy Wanda Rapaczyńska (Agora, wydawca "Gazety
Wyborczej"). – Żyjemy w czasach, gdy ważni redaktorzy są ważniejsi od posłów,
a ważni nadredaktorzy oraz właściciele i dysponenci czołowych pism i anten są
ważniejsi od ministrów. Mówiąc z niewielką przesadą, wszyscy parlamentarzyści
razem wzięci nie mają na społeczeństwo takiego wpływu jak kilkusetosobowa, może
nawet tylko kilkudziesięcioosobowa grupa dziennikarzy oraz kierownictwo najważniejszych
mediów. Dlatego uważam, że bez lustracji dziennikarskiego środowiska nie będzie
IV Rzeczypospolitej – podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" publicysta
Stanisław Remuszko, dawniej dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Macierewicz przypomniał, że tygodnik "Głos" opublikował w ubiegłym
tygodniu listę zawierającą kilkanaście nazwisk. Znalazły się tam znane osoby
– m.in. Ernest Skalski – które są notowane jako tajni współpracownicy kontrwywiadu,
departamentu III – zajmującego się zwalczaniem opozycji, czy też wywiadu.
Do tych dziennikarzy, którzy od początku III RP domagają się lustracji mediów,
należy publicysta Wojciech Reszczyński. – Nie ma zawodu bardziej wymagającego
zaufania społecznego niż dziennikarski. Jeśli nie stworzy się mechanizmów,
które wyeliminują dziennikarzy pracujących w przeszłości na dwóch etatach i
nie uwolni
się mediów od powiązań ze służbami specjalnymi, dziennikarze nigdy nie będą
wiarygodni
– mówi.
Robert Popielewicz, MR
