Przegrana Zapatero

Partia Ludowa (PP), kierowana przez 56-letniego Mariano Rajoy’a, zwyciężyła w wyborach powszechnych do Kortezów. Zdobyła 43,5 proc. głosów i ponad 180 mandatów na 350.



Liberalno-konserwatywna Partia Ludowa wygrała wybory parlamentarne w Hiszpanii. Z danych po przeliczeniu głosów z 98 proc. lokali wyborczych wynika, że PP odniosła miażdżące zwycięstwo – uzyskała ok. 44 proc. głosów, co przekłada się na 186 mandatów dających większość bezwzględną w 350-osobowej Izbie Niższej. To najlepszy wynik w historii ugrupowania.

„Nasz Dziennik” napisał, że hiszpańscy wyborcy masowo poszli do urn, by ukarać socjalistyczny rząd Jose Luisa Zapatero
za pogrążenie kraju w kryzysie i wybrać nowy gabinet, który rozprawi się z
narastającymi lawinowo problemami społecznymi [kliknij]


Z Madrytu wynik wyborów komentuje Ojciec Marek Raczkiewicz, który
powiedział, że jest to najlepszy wynik tej partii w historii hiszpańskiej demokracji. Pokonała socjalistów w prawie wszystkich autonomiach. W autonomii madryckiej socjaliści zniknęli praktycznie z mapy politycznej. Mariano Rajoy”a powiedział, że chce być premierem wszystkich, a jego przeciwnikami będzie kryzys, bezrobocie, dług publiczny i zastój gospodarczy Hiszpanii.

 

Ojciec Marek Raczkiewicz powiedział, że sytuacja ekonomiczna w Hiszpanii jest poważna i nowy premier będzie miał trudne zadanie. Dodał, że niełatwo będzie również zmienić mentalność, którą wytworzyły rządy Jose Luisa Zapatero. Komunistyczna partia ustępującego premiera J.L. Zapatero odniosła porażkę z wynikiem na poziomie ok. 29 proc., co daje jej 111 mandatów.

Przy obecnym stanie podliczeń głosów socjaliści ponieśli największą klęskę w historii hiszpańskiej demokracji. Ojciec Marek Raczkiewicz powiedział, że zostali ukarani za kryzys, zastój gospodarczy, wysokie bezrobocie, a przede wszystkim za utratę statusu Hiszpanii jako państwa dobrobytu.

Polecamy audycję Aktualności Dnia z udziałem o. Marka Raczkiewicza

 

Źródło: RIRM

 

***

 

Klęska socjalistów

Partia Ludowa (PP) zdobyła 44,6 proc. głosów, wygrywając z
socjalistyczną PSOE, która uzyskała 28,7 proc. poparcia – podała komisja
wyborcza. Oznacza to, że PP zdobyła 186 miejsc w 350-osobowej izbie niższej
hiszpańskiego parlamentu (Kortezach), uzyskując tym samym większość bezwzględną.
PSOE wywalczyła 110 mandatów i jest to najgorszy wynik w historii ugrupowania. –
Partia uznaje przegraną w niedzielnym głosowaniu – oświadczył jej rzecznik José
Blanco. W poprzedniej kadencji oba ugrupowania miały odpowiednio 154 i 169
mandatów.

Pozostałe trzy niewielkie partie mają od 5 do 16 miejsc, a pozostałe 22
mandaty obejmą przedstawiciele posiadających autonomię mniejszości baskijskiej
(będą reprezentowani po raz pierwszy), katalońskiej i innych. W Senacie liczącym
208 miejsc przewaga PP jest jeszcze większa: centroprawica zdobyła 136 mandatów,
a rządzący dotąd socjaliści zaledwie 48.

Lider PP i przyszły premier Hiszpanii Mariano Rajoy zapowiedział pełną wyrzeczeń
walkę z kryzysem przed – jak uważają ekonomiści – nadciągającą kolejną już
recesją. Według komentatorów, w wyborach do głosu doszło rozczarowanie 7 latami
rządów socjalistów i 3 latami katastrofalnego kryzysu gospodarczego. Rządząca od
2004 roku PSOE krytykowana jest za zaprzeczanie, iż Hiszpanię również ogarnia
globalny kryzys finansowy. Potem zaś reagowała na niego chaotycznie. Dopuściła
też do zapaści rynku nieruchomości, który napędzał hiszpański wzrost gospodarczy
przez niemal całą dekadę. Skoncentrowana na kwestiach obyczajowych i walce z
tradycyjnym porządkiem społecznym, jak również religią, ideologicznie zaślepiona
ekipa Zapatero, jak się wydaje, nie zauważyła kryzysu. W zeszłym tygodniu
oprocentowanie hiszpańskich obligacji wzrosło do 7 proc. i jest dla Madrytu na
dłuższą metę nie do obsłużenia. Przy oprocentowaniu na tym poziomie Grecja i
Portugalia zmuszone były zwrócić się o międzynarodową pomoc.
Do urn poszło 35,8 mln Hiszpanów. Frekwencja wyborcza wyniosła więc 71,8 proc.,
znacznie mniej niż w ostatnich wyborach w 2008 roku. Jednak świetny wynik PP
daje temu ugrupowaniu silny mandat na wdrożenie zapowiadanego programu
drastycznych oszczędności. Szczegóły tego planu nie są znane. Aby obniżyć
deficyt budżetowy do 4,4 proc. PKB w 2012 roku, jak tego wymaga porozumienie z
Unią Europejską, Hiszpania musi zaoszczędzić co najmniej 20 mld euro. Chce tego
dokonać m.in. poprzez ograniczenie biurokracji i prywatyzację przedsiębiorstw
państwowych oraz szeroko rozumiane cięcia, które mają ominąć tylko emerytów.
W walce z rekordowo wysokim bezrobociem (dotyka 5 mln obywateli) pomóc ma
reforma rynku pracy oraz uelastycznienie prawa do zwalniania pracowników. To
ostatnie ma zachęcić pracodawców do zatrudniania. Każdej małej lub średniej
firmie, która w 2012 roku zatrudni nowego pracownika, Rajoy obiecał 3 tys. euro,
choć nie wiadomo na razie, czy w postaci subwencji czy ulgi podatkowej.
Zapowiedział ponadto ulgi podatkowe w celu napędzenia gospodarki, ale ich
wprowadzenie uzależnia od sytuacji gospodarczej.
W powyborczym przemówieniu Rajoy podkreślił, że walka z kryzysem będzie wymagała
od Hiszpanów dalszych wyrzeczeń. – Nadchodzą trudne czasy – ostrzegł. Dodał, że
"walka z wysokim bezrobociem i pogrążoną w stagnacji gospodarką nie jest prosta,
wymaga wsparcia wszystkich obywateli". – Jednak dzięki niej przestaniemy być
częścią problemu, a staniemy się częścią rozwiązania – zapewnił przyszły premier
Hiszpanii. Podkreślił przy tym, że kraj "musi odzyskać zaufanie europejskich
partnerów".

 

Piotr Falkowski

 

drukuj