Przeciwko „prawu” godzącemu w Prawo
Marsz dla Życia przejdzie jutro ulicami Paryża. Będzie to siódma tego typu
inicjatywa podejmowana w stolicy Francji. W tym roku ma on wymiar szczególny,
gdyż łączy się również z apelem do rządzących, by zarzucili próby legalizacji
eutanazji. Głosowanie w tej sprawie ma się odbyć we wtorek, 25 stycznia. Wśród
organizatorów znalazło się 15 tamtejszych stowarzyszeń katolickich pro-life. Jak
się przewiduje, w pochodzie, który przejdzie z placu Republiki przez bulwar
Saint-Martin do placu Opery, weźmie udział ok. 20 tys. osób.
Uczestnictwo w organizowanym jutro Marszu dla Życia zapowiedziały delegacje
obrońców życia z Hiszpanii, Rumunii, Włoch, Belgii, Holandii, Austrii i
Szwajcarii. Zorganizowano również zbiorowe transporty uczestników marszu z całej
Francji. Kilkaset osób dotrze na miejsce pociągami i własnymi samochodami. Jest
wśród nich Marie Hervieu z Rennes, która w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
powiedziała, że "jako katoliczka czuje się w obowiązku uczestniczyć w marszu, by
manifestować przeciwko szerzącej się kulturze śmierci". W tym roku na apel
organizatorów manifestujący swoje "tak" dla życia będą ubrani na czerwono –
symbol życia, i biało – symbol niewinności. Przedstawiciele służby zdrowia
przybędą w białych fartuchach.
– Mimo że organizujemy w październiku nasz własny Marsz dla Życia, to zawsze
uczestniczymy w tej styczniowej manifestacji – mówi Jean-Pierre Maugendre,
wiceprzewodniczący stowarzyszenia Renaissance Catholique (Katolickie
Odrodzenie). Podkreśla, że jest to niebywale istotne, by zjednoczyć wszystkich
ludzi dobrej woli i działaczy katolickich na rzecz walki z tym wszystkim, co
fizycznie i moralnie niszczy człowieka.
Z kolei Marie Courtoy, Belgijka od 20 lat promująca inicjatywy związane z
ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci, wybierając się w towarzystwie
sporej grupy osób na niedzielny przemarsz do Francji, zwraca uwagę, że
rokrocznie "delegacje z jej kraju są obecne na paryskim spotkaniu obrońców
życia". – W tym roku chcemy szczególnie zamanifestować solidarność w proteście
przeciwko zamiarom legalizacji eutanazji, która od kilku lat zbiera śmiertelne
żniwo w Belgii – zaznacza Courtoy.
Doktor Xavier Dor, jeden z odpowiedzialnych za przebieg manifestacji i
jednocześnie przewodniczący stowarzyszenia SOS Tout-Petits (SOS dla
Najmniejszych), wyjaśnia, że paryski marsz organizowany jest każdego roku w
pierwszą niedzielę po 17 stycznia, tzn. po rocznicy uchwalenia w 1975 r. tzw.
prawa Veil, prawa zaproponowanego przez Simone Veil, ówczesną minister zdrowia.
W jego wyniku we Francji zalegalizowano zabijanie dzieci poczętych. – Od tamtej
pory każdego roku dokonywanych jest blisko 200 tys. aborcji, co oznacza, że za
sprawą tego "prawa", które odbiera człowiekowi prawo do życia, zabito ponad 10
mln Francuzów – ubolewa w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" dr Dor, emerytowany
pediatra. Dodaje, że "manifestujący będą domagali się przede wszystkim uznania
przez władze świętości i nienaruszalności życia ludzkiego od jego początku aż do
śmierci. Zaprzestania ataków na życie i przerywania ciąży, które jest niczym
innym jak zabiciem niewinnego człowieka". – Naszym głównym celem – kontynuuje dr
Dor – jest doprowadzenie do zmian prawnych broniących życia, a nie potępianie
kobiet, które dopuściły się aborcji. Najczęściej są one również jej ofiarami.
Domagamy się też, by kobiety noszące pod swoim sercem nowe życie mogły liczyć na
psychiczne i finansowe wsparcie umożliwiające urodzenie dziecka i jego
wychowanie. Obecnie zamiast tego proponuje się im aborcję, zabicie własnego
dziecka – alarmuje dr Dor i dodaje, że tej zimy protest wymierzony jest również
przeciwko próbom legalizacji eutanazji we Francji.
Franciszek L. Ćwik
To marsz dla ocalenia naszej cywilizacji
Z dr. Lukiem Perrelem, przewodniczącym stowarzyszenia Laissez-les-Vivre
(Pozwólcie im Żyć), organizatorem Marszu dla Życia, rozmawia Franciszek L. Ćwik
Jak doszło do zorganizowania pierwszego Marszu dla Życia? Skąd pomysł tego
typu manifestacji?
– Marsz dla Życia jest nową, publiczną formą protestów przeciwko kulturze
śmierci. Jego korzeni należy szukać w akcjach organizowanych w drugiej połowie
lat 80. właśnie przeciwko zabijaniu dzieci poczętych, co w języku francuskim
zastępuje się eleganckim skrótem IVG (jego rozwinięcie oznacza tyle, co
"dobrowolne przerwanie ciąży"). Pierwsza publiczna modlitwa o przebaczenie za
zbrodnie aborcji odbyła się 10 stycznia 1987 r. w szpitalu TENON w Paryżu.
Przewodniczyli jej dr Xavier Dor i François Robin ze stowarzyszenia SOS
Tout-Petits (SOS dla Najmniejszych) oraz Michel Roult, Pierre i Béatrice Vouters
z organizacji Laissez les Vivre (Pozwólcie im Żyć). Modlitwy tego typu są teraz
organizowane na terenie całej Francji, ale obrońcy życia doszli do wniosku, że
konieczne jest, aby masowo wyjść na ulice, pokazać swoją siłę i w ten sposób
domagać się przede wszystkim zniesienia prawa Veil.
W każdym roku przesłanie marszu jest takie samo?
– Od czasu zalegalizowania aborcji toczy się coraz większa walka z życiem i
naszą europejską cywilizacją. W znaczny sposób ułatwiono dostęp do środków
antykoncepcyjnych dla młodzieży szkolnej poprzez instalowanie automatów z
prezerwatywami w liceach, możliwość przepisywania pigułek przez położne czy
pielęgniarki. Dlatego w każdym roku w Marszu dla Życia ukazuje się te zbrodnicze
poczynania i żąda powrotu do ładu moralnego.
Tegoroczny Marsz dla Życia jest wyjątkowo ważny. Przede wszystkim dlatego, że w
lutym rozpocznie się dyskusja w parlamencie dotycząca nowelizacji ustawy
bioetycznej, która przewiduje rozszerzenie badań na embrionach, pomimo istnienia
innych, bardziej skutecznych technik. Istnieje też niebezpieczeństwo uchwalenia
ustawy legalizującej eutanazję, czego domaga się francuski Senat.
Jak to się dzieje, że kulturę śmierci popiera zarówno francuska lewica, jak i
prawica?
– Tak, to faktycznie jest dramat. Myślę, że prawica popełnia większą zbrodnię
moralną niż lewica odwołująca się do Rousseau, praw człowieka itp. Prawica wciąż
mówi o porządku moralnym, a czyni dokładnie to samo co lewica. Dlatego jej
poczynania są po prostu zdradą.
Dziękuję za rozmowę.
