Prowizorka nadzwyczaj trwała

Projekt nowelizacji o zniesieniu podatku Belki w zakresie kont osobistych
od dwóch tygodni leży w szufladzie marszałka Grzegorza Schetyny. Resort finansów
obawia się, że spowoduje on uszczuplenie dochodów budżetowych. Według
projektodawców, budżet tych zmian praktycznie nie odczuje, bo niższe podatki
przyspieszą wzrost gospodarczy.

Podatek Belki powinien być zniesiony, aby gotówka, która pozostanie w
kieszeniach obywateli, została skierowana na inwestycje i konsumpcję – uważa
poseł Artur Górski (PiS). – Dla gospodarki będzie korzystniej, jeśli środki te
zamiast w ręce administracji trafią na rynek. Uszczerbek w dochodach budżetowych
zwróci się w postaci zwiększenia wpływów z podatku VAT i przyspieszenia tempa
rozwoju gospodarczego – przekonuje poseł. Z jego inicjatywy klub przygotował
projekt nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, który
zmierza do ograniczenia podatku Belki. – Zmiany polegają na zwolnieniu z podatku
dochodowego przychodów z odsetek od wkładów lokowanych przez osoby fizyczne na
prywatnych rachunkach bankowych – wyjaśnia twórca projektu Jarosław Jagiełło,
członek sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Projekt trafił do laski
marszałkowskiej dwa tygodnie temu, opatrzony podpisami 43 posłów PiS. Marszałek
nie nadał mu jeszcze numeru druku. To już druga próba usunięcia podatku Belki
podjęta przez klub PiS. Pierwsza, w 2008 r., zakończyła się odrzuceniem projektu
przez koalicję rządzącą w pierwszym czytaniu. O tym, czy i kiedy projekt
zostanie skierowany do pierwszego czytania, zdecyduje marszałek Sejmu. – Wiemy z
doświadczenia, że może to długo potrwać, marszałka nie wiążą żadne terminy. Mamy
jednak nadzieję, że w tym wypadku Schetyna podejmie decyzję jak najszybciej –
mówi Jagiełło. – Zniesienie podatku Belki było zapisane w programie wyborczym
Platformy Obywatelskiej – przypomina. Niechętne nowelizacji jest Ministerstwo
Finansów. – W dobie recesji gospodarczej i istniejącego deficytu budżetowego
najważniejszym zadaniem staje się realizacja zaplanowanych dochodów budżetu
państwa – twierdzi wiceminister Maciej Grabowski. Zniesienie lub obniżenie
podatku od kapitałów pieniężnych oznacza zmniejszenie wpływów budżetowych. Przy
zachowaniu wydatków na dotychczasowym poziomie spowoduje to wzrost deficytu
budżetowego lub konieczność znalezienia alternatywnych źródeł dochodu –
ostrzega. – Najwyższy czas, żeby rząd zaczął wreszcie oszczędzać – replikuje
poseł Górski. Z opodatkowania kont osobistych do kasy państwa wpływa co roku ok.
2 mld złotych. W 2007 r. wpływy z tego tytułu wyniosły 1,9 mld zł, rok później –
nieco ponad 2 mld zł, a w 2009 r. – aż 2,3 mld złotych. – Brak wyliczeń, o ile
mniej środków wpłynęło do budżetu na skutek wprowadzenia podatku Belki, np. z
tytułu zmniejszenia podatków płaconych przez banki – zwraca uwagę Jagiełło. Nie
ma też danych o tym, na ile zmniejszyła się po wprowadzeniu tego podatku
skłonność ludzi do oszczędzania w bankach oraz ile środków zostało
przeniesionych do banków w innych krajach, gdzie odsetki bankowe nie podlegają
opodatkowaniu. W Polsce większość lokat bankowych i kont oszczędnościowych jest
opodatkowana na poziomie inflacji, więc po odliczeniu podatku Belki lokaty
przynoszą właścicielom straty zamiast zysków. Zniesienie tego podatku dla kont
osobistych zwiększy, zdaniem Jagiełły, inwestycje i konsumpcję, powstrzyma
ucieczkę pieniędzy do tzw. rajów podatkowych, zniesie koszty poboru podatku
ponoszone przez sektor bankowy, zwiększy akcję kredytową i podniesie
konkurencyjność polskiej gospodarki. Podatek od dochodów kapitałowych z operacji
giełdowych oraz z depozytów i lokat na kontach bankowych, zwany od nazwiska
twórcy "podatkiem Belki", został wprowadzony przez rząd Leszka Millera pod
koniec 2001 roku. Cel – zawsze ten sam – zwiększenie dochodów budżetowych. Miało
to być rozwiązanie przejściowe do czasu poprawy koniunktury i zredukowania
dziury budżetowej, ale – jak każda prowizorka – okazało się wyjątkowo odporne na
zmiany.

Małgorzata Goss

drukuj