Promieniowanie ojcostwa Papieża Polaka

W oczekiwaniu na dar beatyfikacji czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II
możemy potwierdzić, że wybór kardynała Karola Wojtyły na Następcę św. Piotra – z
kraju "trudnej jedności" – był aktem profetycznym. Ci, którzy do tej pory nie
dostrzegają jeszcze owego daru Ducha Świętego dla Kościoła powszechnego i
Kościoła w Polsce, czynią się podobnymi do tych, którzy rozprawiają o
malarstwie, a zapominają o świetle i jego promieniowaniu.

W osobie i dziełach Ojca Świętego możemy rozpoznać przejrzystego i
promieniującego świadka prawdy o Bogu, człowieku i świecie. Kluczem zaś do
odkrycia tej prawdy jest tajemnica Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii, której Jan
Paweł II konsekwentnie służył – nie tylko w Kościele, ale we współczesnym
świecie. Żyjąc w epoce zwątpienia w możliwość odkrycia ostatecznej, a zarazem
uniwersalnej prawdy i wielorakich form degradacji człowieczeństwa, mocno ukazał
personalistyczny wymiar religii chrześcijańskiej, a w niej wartość i godność
każdego człowieka. Oczywiście, przesłanie Papieża miało i ma charakter
uniwersalny i współbrzmi z całym bogactwem nauczania Kościoła kierowanym do
wszystkich ludzi. Jednak zadaniem naszym w tym artykule jest papieska troska i
odpowiedzialność za kapłanów, która wyrażała się między innymi poprzez osobiste
spotkania i całą panoramę dokumentów, a zwłaszcza Listy do Kapłanów na Wielki
Czwartek.

Kryteria Ewangelii
Należy więc postawić pierwsze pytanie: Jakie ewangeliczne wymagania stawiał
Ojciec Święty Jan Paweł II na drogach kapłańskiego posługiwania? Kapłaństwo
bowiem jest – według niego – na płaszczyźnie wiary "darem i tajemnicą"
radykalnego wyboru i opowiedzenia się za Chrystusem w sakramentalnej strukturze
Kościoła. W jednym ze swoich Listów do Kapłanów Ojciec Święty bardzo mocno
podkreślił: "Pierwszą rzeczą, jakiej Kościół żąda od kapłana w imię wierności,
jest to, by nigdy nie przestał wierzyć w swoje własne misterium". Bez łaski i
ducha wiary nigdy nie zrozumie się innego sformułowania z ostatniego Listu na
Wielki Czwartek 2005 roku, że sakrament kapłaństwa jest "Istnieniem darowanym i
ukierunkowanym na Chrystusa". Tutaj chodzi o "osobowe przylgnięcie do Boga
objawionego w Jezusie Chrystusie" i osobiste zadysponowanie sobą, skoro człowiek
przez wiarę siebie całego powierza Bogu (por. KKK 150-153). Warto tutaj
przywołać słowa Jana Pawła II z UNESCO z dnia 2 czerwca 1980 roku: "Wiara nie
jest sprawą prywatną, która należy do pewnej grupy religijnej. Wiara to sprawa
publiczna, a świat, ignorując ją i spychając do subkultury, naraża się na
wielkie niebezpieczeństwo. Zapominając o prymacie tego, co duchowe w człowieku,
może ulec ponownie potwornej alienacji zbiorowego zła, które zawsze gotowe jest
posłużyć się zdobyczami nauki do wyniszczającej walki przeciw ludziom".
Na drugim miejscu wśród wymagań należy widzieć: pogłębione doświadczenie Boga i
znajomość świata modlitwy, która jest – jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego
– "spotkaniem dwóch pragnień: Serca Bożego i serca ludzkiego". Czyż modlitwa
ciszy brewiarzowej z Wawelu podczas papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny, jak
również modlitwa Wielkiego Piątku z krzyżem Chrystusa przyciśniętym do twarzy i
serca – nie są dobitnym dowodem, a zarazem świadectwem spełnienia tego
postulatu.
Kolejną "drogą ewangelicznej posługi" jest zdobywanie mądrości serca, która jest
owocem czujnego i długotrwałego wsłuchiwania się w Słowo Boże i głoszenie
Ewangelii. Wymóg reewangelizacji czy "nowej ewangelizacji" jest wyrazem troski
Kościoła w obliczu osłabienia wiary i przyćmienia wrażliwości na wymogi moralne
życia chrześcijańskiego w sumieniach. Działalność Papieża na wszystkich
kontynentach poprzez głoszenie Ewangelii i kierowanie ludzkich umysłów ku
nawróceniu i wprowadzaniu ich na drogę wiodącą do przyjęcia Bożego przebaczenia
– jest dla każdego kapłana niepokojącym światłem ojcowskiej troski
promieniowania łaski służącej ku zbawieniu. Pośród przymiotów niezbędnych do
owocnego pełnienia posług sakramentalnych, zwłaszcza pokuty i Eucharystii,
zasadniczą rolę odgrywa wyczucie duszpasterskie, które jest darem z siebie dla
Kościoła i nazywane jest "miłością pasterską". Jak podkreślał Papież: "Łaska i
miłość, jaką kapłan czerpie z ołtarza, obejmuje także ambonę, konfesjonał,
kancelarię parafialną, szkołę, kaplicę, domy i ulice, szpitale i środki
społecznego przekazu. Wszędzie może kapłan pełnić swoje pasterskie zadania,
tworząc wspólnotę Kościoła i "czynić z niego dom i szkołę jedności"".

Niepokój idący ze świata
W adhortacji Jana Pawła II "Pastores dabo vobis" znajdujemy następujące
wskazanie: "Musimy się jak najbardziej otwierać na światło Ducha Świętego, by
rozpoznawać, dokąd zmierza dzisiejsze społeczeństwo, odkrywać jego głębokie
potrzeby duchowe, określać konkretne i główne zadania oraz odpowiadające im
metody duszpasterskie, by stosownie odpowiedzieć ludzkim oczekiwaniom". Idąc tym
tropem, wskażmy pewne niebezpieczne trendy obecne w dzisiejszej kulturze
zagrażające tożsamości kapłańskiej.
Na pierwszym miejscu Papież ostrzega przed racjonalizmem pozytywistycznym, z
którego to pola usunięto całą nadprzyrodzoność, metafizykę klasyczną, teologię
opartą na wierze, a nawet niektóre nauki humanistyczne, jak historię. Innym
zjawiskiem negatywnym jest przesadne podkreślanie podmiotowości osoby. To
sprzyja nie tylko zamknięciu się na prawdziwie ludzkie relacje i budowanie
wspólnoty, lecz także "rodzi" hedonizm, osłabia poczucie osobistej
odpowiedzialności i czyni niezdolnym do podjęcia daru życia dla drugich.
Kolejnym zjawiskiem negatywnym jest nowa forma ateizmu, który jest ateizmem
praktycznym i egzystencjalnym. Człowiek sam siebie stawia w miejsce Boga i uważa
się za "pankratora" w świecie. W konsekwencji tak pojętej wolności "od Boga"
człowiek tworzy laickie modele i normy postępowania.
W swoich listach i przemówieniach Ojciec Święty wymienia kolejne zjawiska
wywierające wpływ na życie i posługę kapłanów: ignorancja religijna wielu
wierzących; niwelowanie skuteczności katechezy, którą zagłuszają sugestywne
wzorce środków przekazu; źle pojmowany pluralizm teologiczny, kulturowy i
duszpasterski; nieufność wobec nauczania przekazywanego przez Urząd
Nauczycielski Kościoła i biskupów: zawężenie ewangelicznego orędzia do wyłącznie
ludzkiego i społecznego wyzwolenia. W prezentacji tych negatywnych zjawisk
Ojciec Święty nie pomijał zderzenia krajów o starej tradycji chrześcijańskiej z
dużymi skupiskami ludzi należących do różnych ras i religii. Zjawisko to może
bowiem prowadzić zarówno do owocniejszego dialogu, jak i do zamieszania oraz
relatywizmu, zwłaszcza wśród osób i społeczności o wierze mniej dojrzałej.
Jeszcze innym niebezpieczeństwem, dość rozpowszechnionym w środowiskach
kościelnych, jest tzw. subiektywizacja wiary. Wielu ludzi uwiedzionych hasłami
postępu wybiera z Objawienia i nauczania Kościoła tylko te prawdy, które
odpowiadają ich doświadczeniu, modzie i nie wymagają zmiany własnych
przyzwyczajeń i postępowania. Konsekwencją takiej postawy jest deklarowany fakt
częściowej i warunkowej przynależności do Kościoła. Niewątpliwie zjawiska te
wpływają negatywnie na samoświadomość kapłanów, ich posługę w Kościele oraz
dzieło nowych powołań.

Wołanie o wierną odpowiedź
W tym czasie oczekiwania na beatyfikację Jana Pawła II uświadamiamy sobie, jak
my wszyscy – zwłaszcza kapłani i osoby życia konsekrowanego – wyrastamy z jego
nauczania, mówimy jego cytatami i rozpalają nas jego idee. Promieniowanie
ojcostwa Papieża Polaka objawiało się w osobistym doświadczeniu i przykładzie,
jak realizować apostolską i pasterską misję Chrystusa w świecie. Stawiamy więc
ostatnie pytanie: Do czego nas zobowiązywał? Odpowiedź z konieczności będzie
tylko hasłowa według klucza jego przemówień do kapłanów:
"Życzę wam, abyście nigdy nie mieli wrażenia, że udało się wam spłacić dług
wdzięczności wobec Boga, któremu zawdzięczamy nasze powołanie, i wobec rodziców,
którym zawdzięczamy życie i fundament powołania…, aby te niespłacalne długi
wdzięczności pobudzały was do wierności powołaniu i do modlitwy. Niech wierność
modlitwie sprawi, że Chrystus będzie się stawał coraz bardziej życiem naszych
dusz. Nasza praca duszpasterska domaga się tego, abyśmy byli blisko ludzi i
wszystkich ludzkich spraw. Nigdy nie traćcie z oczu celu, do którego zostaliście
wyświęceni: sprawiać, by ludzie postępowali w życiu z Bogiem… byście się nie
wyobcowali z życia ludzi, a jednocześnie byli świadkami i szafarzami innego
życia niż ziemskie. Macie służyć godności człowieka, jego wyzwoleniu, macie
dźwigać z upadków, z kryzysów ludzi i środowiska, świadectwem tej miłości, która
jest z Chrystusa. Byłoby prawdziwym dramatem, gdyby sytuacja bytowa księży,
wolność od wielu codziennych udręk, z którymi muszą borykać się często świeccy,
stworzyły pomiędzy duchowieństwem i wiernymi jakąś obcość. Jesteście z ludu i
dla ludu. Pragnę, aby Polska nie przestawała być ojczyzną powołań i ziemią
wielkiego świadectwa przez posługę waszego życia: posługę słowa i Eucharystii.
Miłujcie Maryję! Nie muszę wam tego powtarzać ani zalecać, bo to jest też jakiś
polski charyzmat. Któż bardziej niż Maryja może nam pomóc rozmiłować się w
wielkości tajemnicy eucharystycznej? Z pewnością nie zabraknie powołań, jeśli
podniesie się jakość naszego życia kapłańskiego, jeżeli będziemy bardziej
święci, bardziej radośni, bardziej gorliwi w naszym posługiwaniu".

Ks. bp Wacław Depo, ordynariusz zamojsko-lubaczowski
 

drukuj