Prokuratura zbyt bierna
Polskie śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej nie toczy się
dynamicznie, a prokuratorzy są zbyt bierni wobec rosyjskiej prokuratury –
uważają członkowie rodzin ofiar tragedii. Wczoraj odbyło się ich sześciogodzinne
spotkanie z przedstawicielami wojskowej prokuratury, która prowadzi śledztwo
smoleńskie. Śledczy wysłuchali argumentów rodzin i ich pełnomocników,
zapowiedzieli ponowne rozpatrzenie kwestii unieważnienia pierwotnych zeznań
rosyjskich kontrolerów z Siewiernego.
W ocenie Magdaleny Merty, wdowy po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie,
polscy prokuratorzy wykazują dużą bierność wobec swych rosyjskich odpowiedników.
Zdaniem Andrzeja Melaka, brata śp. Stefana Melaka – przewodniczącego Komitetu
Katyńskiego, polscy prokuratorzy mają związane ręce. Muszą m.in. czekać na
przekazanie akt śledztwa ze strony rosyjskiej. Z tej racji córka Zbigniewa
Wassermanna, Małgorzata Wassermann, nie ma pretensji do prokuratury, ale do
rządu. – Polska prokuratura pracuje na materiale, który dostanie, jest pytanie,
kto powinien jej pomóc i to od samego początku dostać się do tego materiału.
Przypominam, że nie rozmawiamy o zdarzeniu, które miało miejsce na terytorium
państwa polskiego, tylko obcego, i do tego chyba powołany jest rząd i podlegli
panu premierowi ministrowie – stwierdziła Wassermann. Jak zapowiedział na
konferencji prasowej po spotkaniu prokurator generalny Andrzej Seremet, liczy on
na "impuls" do przyspieszenia wyjaśniania katastrofy, który może nastąpić po
wizycie w Polsce prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i towarzyszących mu
delegacji rosyjskich prokuratorów. – Nigdy nie można mówić, że nie może być
lepiej – dodał. Na przyspieszenie w śledztwie liczy Małgorzata Wassermann. –
Myślę, że wrażenie jest jedno, że stoimy po tej samej stronie, ja to mogę
powiedzieć, nie wiem, czy to może powiedzieć prokuratura. Jest ciężko, ale
będziemy walczyć – wyznała po spotkaniu. – Pewne sprawy – z przyczyn
obiektywnych – nie mogą jednak zdarzyć się szybciej – zaznaczył szef Wojskowej
Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg. Powiedział, że aby
przygotować pełną opinię fonoskopijną, konieczny jest dostęp do oryginalnych
taśm z czarnych skrzynek. – Atmosfera była konkretna, choć momentami emocje
dochodziły do głosu – ocenił spotkanie Seremet. Rodziny ofiar i ich pełnomocnicy
pytali na nim o bliższe okoliczności śledztwa, ponieważ – jak zwracała uwagę
przed spotkaniem siostra zmarłego tragicznie w katastrofie szefa BBN Aleksandra
Szczygły, Danuta, dotychczas informacji jest zbyt mało, także ona sama niewiele
wie o dochodzeniu. Pełnomocnik kilku rodzin, m.in. prezesa PiS Jarosława
Kaczyńskiego, mecenas Rafał Rogalski, dociekał, w oparciu o jaką podstawę prawną
polska prokuratura wojskowa uznała decyzję rosyjską o unieważnieniu protokołów
zeznań kontrolerów lotu lotniska smoleńskiego z kwietnia. – Jest to decyzja
szkodząca polskiemu śledztwu – powiedział. Ta sprawa interesowała również
Małgorzatę Wassermann. – Zapytamy o unieważnione protokoły, wiemy, że polska
prokuratura złożyła wniosek o wyjaśnienia, mi się wydaje, że to za mało, powinno
być złożone zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez
prokuratorów rosyjskich – mówiła przed spotkaniem, zastanawiając się, czy polska
prokuratura nadal darzy zaufaniem prokuraturę rosyjską. Pod wpływem tych
argumentów prokurator generalny zapowiedział ponowne rozważenie tej sprawy.
Seremet podkreślił, że w czasie spotkania ze strony pełnomocników rodzin padło
"wiele interesujących opinii prawnych, nad którymi trzeba się pochylić".
Zastrzegł, że nie musi to oznaczać zmiany stanowiska prokuratury. –
Przedstawiliśmy nasze oceny prawne, że te zeznania są ważne. Mam wrażenie, że
jest zbieżność naszych poglądów z prokuraturą w tej sprawie – stwierdził po
spotkaniu mecenas Rogalski.
Zenon Baranowski
