Prokuratura wzywa hydrologów
Krakowski sąd apelacyjny zadecyduje 5 października o dalszych losach pozwu
zbiorowego powodzian z Sandomierza i Tarnobrzega. W maju sąd okręgowy uznał, że
jest on dopuszczalny, ale od tej decyzji odwołały się organy reprezentujące
Skarb Państwa.
Siedemnastu poszkodowanych domaga się od wojewody świętokrzyskiego, Regionalnego
Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie, Świętokrzyskiego Zarządu Melioracji i
Urządzeń Wodnych w Kielcach oraz od powiatu sandomierskiego i gminy miejskiej
Sandomierz odszkodowań na łączną kwotę około 9,3 mln złotych. Reprezentant
powodzian Zbigniew Rusak zapowiada, że po pozytywnej decyzji sądu do pozwu może
przystąpić jeszcze ponad 100 osób.
Poszkodowani argumentują, że doszło do zaniedbań i źle utrzymywano wały
przeciwpowodziowe (zarośnięte międzywale, brak melioracji). Poza tym źle
zorganizowana była sama akcja ratunkowa. Zbyt późno ogłoszono alarm i wezwano
wojsko na ratunek. W maju sąd okręgowy stwierdził, że ten pozew może zostać
przyjęty. – To krok milowy w naszej sprawie. Taka decyzja na pewno utwierdzi
innych powodzian, by dochodzili swoich roszczeń w sądach – mówił wówczas
dziennikarzom Rusak. Jednak pozwane organy złożyły zażalenie na tę decyzję. – Na
to orzeczenie wpłynęło kilka zażaleń i zostały one przekazane do sądu
apelacyjnego – mówi nam Angelika Michalik z Biura Prasowego Sądu Okręgowego w
Krakowie. Sad apelacyjny ma je łącznie rozpatrzyć 5 października. Odrzucenie
tych zażaleń otworzyłoby drogę do procesu o odszkodowanie ze strony Skarbu
Państwa.
Analogiczny pozew powodzian z Kędzierzyna-Koźla, ma być ponownie rozpatrzony
przez opolski sąd okręgowy. Pozew złożyło łącznie 132 właścicieli posesji, w
sumie ponad 400 mieszkańców. – Mieszkańcy zalanych przez Odrę dwóch ulic Koźla i
jednej miejscowości w gm. Cisek chcą, by prokuratura sprawdziła, czy starosta
należycie wykonał swoje obowiązki podczas ostatniej powodzi – wyjaśniła rzecznik
opolskiej prokuratury okręgowej Lidia Sieradzka.
Ostatnio prokuratura powołała biegłych hydrologów do zbadania powodzi z maja
2010 roku. – Do sporządzenia opinii zostali powołani biegli z Zespołu
Rzeczoznawców Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Wodnych i Melioracyjnych w
Warszawie – poinformowała Sieradzka. Jednak na tę ekspertyzę trzeba będzie
dłużej poczekać. – Termin wstępnie zakreślony przez biegłych do wydania opinii
to koniec roku, może jednak ulec zmianie z uwagi na skomplikowany przedmiot
opinii – dodała rzecznik.
Zlecenie tej opinii wzbudza zastrzeżenia ze strony powodzian. – Mamy pewne uwagi
co do zakresu badań – stwierdził Grzegorz Fuławka, jeden z poszkodowanych. –
Powódź ta była nietypowa, gdyż jej ogromne rozmiary nie były następstwem działań
samej natury, ale tylko i wyłącznie następstwem specyficznych działań oraz
decyzji urzędników. Stąd nasz pozew i zgłoszenie przestępstwa do prokuratury –
podkreślił powodzianin.
"Rozmiary tej powodzi w głównej mierze były spowodowane brakiem koordynacji i
odpowiedzialności służb kierujących akcją powodziową" – pisał w liście otwartym
do premiera Donalda Tuska z lipca tego roku Kazimierz Krzynówek, reprezentant
powodzian. Chodzi o brak działań prewencyjnych i sytemu wczesnego ostrzegania
przed powodzią, jaki powinien wypracować minister spraw wewnętrznych Jerzy
Miller. "Panie premierze, my nie oczekujemy pełnej ochrony przed powodzią, my
oczekujemy od lokalnych służb kryzysowych stworzenia procedur, które spowodują
zminimalizowanie skutków powodzi, abyśmy byli świadomi tego, co nas może spotkać
w sytuacji zagrożenia" – podkreślał.
– Przerażające i oburzające jest dla nas, że stosowne władze po prostu nas
lekceważą, a ową pomoc i rekompensaty za poniesione przez nas szkody sprowadziły
do wyjątkowo symbolicznych i żenujących rozmiarów, co okazało się de facto
pokazaniem nam tzw. gestu Kozakiewicza – na co my się nigdy nie zgodzimy, nawet
jeżeli sprawiedliwości będziemy szukać poza granicami Polski – konkluduje
Krzynówek, uzasadniając pozew zbiorowy, zgłoszenie przestępstwa do prokuratury,
pisma interwencyjne i list otwarty do Donalda Tuska.
Zenon Baranowski
