Prokuratura wojskowa
Jak wiele innych instytucji, także prokuratura wojskowa nie jest ani złem,
ani dobrem samym w sobie. Wszystko zależy od tego, czemu, komu i jak służy.
Przez kilkadziesiąt lat w okresie PRL prokuratura wojskowa służyła interesom nie
polskim, tylko sowieckim. Co więcej, prokuratura wojskowa jest odpowiedzialna za
aresztowania, więzienia, represje, torturowanie i mordowanie w majestacie prawa
tysięcy polskich patriotów, poczynając od żołnierzy AK, a kończąc na więźniach
politycznych stanu wojennego. Wielu prokuratorów wojskowych stanowiło
integralną, składową część agentury Moskwy w Polsce.
Tacy prokuratorzy wojskowi jak Zarakowski, Wolińska, Daniuk, Zbroja,
Kostrzewa zwalczali i mordowali najbardziej odważnych Polaków walczących o wolną
Ojczyznę. Wiem coś o tym z własnego, gorzkiego doświadczenia i pamiętam
doskonale, jak przed sądem stanu wojennego prokurator pułkownik Szawłowski
domagał się dla mnie 15 lat więzienia za to, że "…oskarżony Szaniawski swą
działalnością godził w same fundamenty Polski Ludowej i sojuszu
polsko-radzieckiego". Minęła epoka, żyjemy w innych czasach i innym systemie
politycznym, ale jakoś nie pamiętam, aby naczelny prokurator wojskowy i jego
prokuratorzy przeprosili kogokolwiek za represje, fałszywe akty oskarżenia i
inne przestępstwa. Ofiary represji prokuratorów wojskowych zostały
zrehabilitowane i uniewinnione przez sądy III RP, a prokuratorzy wojskowi udają,
że nikogo nie skrzywdzili i że nic się nie stało.
Od kilku lat w III RP prokuratura wojskowa wyraźnie wraca do swej fatalnej i
niechlubnej tradycji. Zwłaszcza gdy zestawi się ją z absolutną nieudolnością
prokuratorów w sprawie katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem. Ta sama
prokuratura wojskowa, której szefem jest gen. Parulski, prowadzi śledztwo tak,
aby przypadkiem nie zdenerwować Rosjan, aby polskie śledztwo było zgodne ze
śledztwem rosyjskim.
Oto jeszcze nie zakończyło się śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej, a już
mamy śledztwo w sprawie tego śledztwa, gdyż szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej
zawiesił prokuratora Marka Pasionka w czynnościach nadzorcy dochodzenia
smoleńskiego. Prokurator Pasionek był osobą niezwykle mocno zaangażowaną w
ustalanie okoliczności katastrofy smoleńskiej. Był tym śledczym, który miał się
zwracać do Amerykanów o pomoc w zdobyciu dowodów przydatnych w wyjaśnianiu
przyczyn tragedii smoleńskiej. "To człowiek, który dążył do prawdy i w ramach
tego dążenia prowadził różne rozmowy, także z Amerykanami, i dzisiaj jest
zawieszony" – tak Jarosław Kaczyński komentował jego odsunięcie od śledztwa
smoleńskiego.
Pasionek miał prosić Amerykanów o pomoc w uzyskaniu dowodów – zdjęć
satelitarnych z 10 kwietnia 2010 roku. Zdjęcia te nie są żadną tajemnicą i
pokazują rozmieszczenie urządzeń na lotnisku w Smoleńsku przed katastrofą, w
czasie jej trwania i po niej (jedno z tych amerykańskich zdjęć znajduje się w
mojej książce "Rosja – imperium zła przeciw Polsce i Europie"). Naczelny
prokurator wojskowy gen. Parulski podejrzewa prokuratora Pasionka o ujawnienie
tajemnicy służbowej oraz tajemnicy postępowania. Ma chodzić o jego rzekome
kontakty z USA.
USA to przyjaciel i sojusznik Polski w ramach NATO! Jeżeli szefowi NPW tak
zależy na wiarygodności wobec Rosji Putina, to przecież mógł się zwrócić do
swych moskiewskich partnerów o zdjęcia satelitarne rosyjskich satelitów
zwiadowczych. Rosjanie z całą pewnością dysponują mnóstwem zdjęć satelitarnych z
rejonu Smoleńska w momencie katastrofy polskiego samolotu!
To nie wszystkie wątpliwości odnośnie do działań prokuratury wojskowej w
ostatnim czasie. Oto pod koniec maja br. prokuratura wojskowa umorzyła ściśle
tajne śledztwo przeciwko oficerom Wojskowych Służb Informacyjnych, którzy od
1991 do 2003 roku inwigilowali akurat tych dziennikarzy i polityków, którzy
występowali przeciwko wpływom moskiewskim w Polsce. WSI zostały rozwiązane
uchwałą Sejmu, ale funkcjonariusze informacji wojskowej, zdaniem prokuratury,
nie popełnili przestępstwa. Informacja wojskowa stanowiła integralną część
struktur zbrodniczego sowieckiego GRU. Oficerowie WSI prowadzili operacje
przeciwko działaczom niepodległościowym i inwigilowali ich jeszcze w latach
1991-2003, a prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo, bo rzekomo nie popełnili
przestępstwa. Nasuwają się najgorsze podejrzenia, zwłaszcza że uzasadnienie
umorzenia śledztwa prokuratury wojskowej nosi klauzulę "ściśle tajne". Sami swoi
chronią samych swoich?
Józef Szaniawski
