Prace ruszą w marcu
Porozumienia powołujące specjalny zespół poszukujący takich miejsc i
organizujący potem prace ekshumacyjne podpisał w czwartek sekretarz Rady Ochrony
Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert wraz z szefem IPN i Ministerstwem
Sprawiedliwości. – Z ogromną wewnętrzną satysfakcją stwierdzam, że
Rzeczpospolita zaczyna realizować jeden ze swoich najświętszych obowiązków –
stwierdził Kunert. – Zaczniemy od Łączki w Warszawie, to jest miejsce, o którym
najwięcej się mówiło, prace rozpoczniemy w marcu 2012 r. – zadeklarował.
Wyrazem podpisanego przez szefów IPN, MS i ROPWiM porozumienia jest powstanie
specjalnego zespołu, który podejmie prace na rzecz odnalezienia nieznanych
miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego z lat 1944-1956 w Polsce. Jak
podkreślają Kunert i szef IPN Łukasz Kamiński, działania zespołu będą
przejawiały się na trzech płaszczyznach. Pierwsza to prace badawcze i
poszukiwawcze, po których nastąpią ekshumacyjne, tak aby zapewnić ofiarom
stalinizmu godny pochówek. Ich zwieńczeniem będzie publikacja białej księgi z
sylwetkami odnalezionych.
Rada szacuje, że prace te będą dotyczyć kilkudziesięciu miejsc na terenie kraju,
w tym czterech w Warszawie. – W tej chwili mamy ponad 20 miejsc, w przypadku
których uzyskaliśmy kilka świadectw wiarygodnych – mówił Kunert.
– Instytut Pamięci Narodowej włączy się w tę działalność na bardzo różne
sposoby. Będziemy starali się wykorzystać całą dostępną wiedzę w naszych
archiwach, wiedzę naszych badaczy, a także ustalenia śledztw prowadzonych w
wielu z tych spraw przez prokuratorów Instytutu – zadeklarował prezes IPN Łukasz
Kamiński.
Trzecim partnerem współpracy został resort sprawiedliwości. – To próba zmazania
hańby i wyrzutów sumienia, które ciążą na całym szeroko rozumianym wymiarze
sprawiedliwości, który niestety w latach 1944-1956, ale także w późniejszym
okresie w Polsce, był wymiarem sprawiedliwości tylko z nazwy – zaznaczył
minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski.
Poinformował on, że resort w sprawie ofiar stalinizmu kontynuuje wysyłanie
wniosków do sądów o uchylenie wyroków osobom represjonowanym w PRL z powodów
politycznych. Takich pism trafiło już do sądów 900, kilka z nich zostało
pozytywnie rozpatrzonych. – Moralna rehabilitacja ofiar z lat 1944-1956 już się
dokonała w oczach nas wszystkich. Wiemy o tym, że to ofiary oddane na ołtarzu
niepodległego państwa polskiego, ale niestety ciągle jeszcze w wymiarze prawnym
ta rehabilitacja się nie dokonała – powiedział Kwiatkowski.
Kunert podkreślił, że prace nad odkrywaniem miejsc pochówków są już realizowane.
– To już się dzieje. Wspólnie z IPN, a w tej chwili także z Ministerstwem
Sprawiedliwości, prowadzimy pierwsze tego typu prace. Chodzi oczywiście o
cmentarz Osobowicki we Wrocławiu – mówił.
Rodziny ofiar, które mogą spoczywać na Łączce, nie mogą się doczekać rozpoczęcia
prac. – Idzie im to jak krew z nosa, czekam na to – powiedział dr Witold
Mieszkowski, syn komandora Stanisława Mieszkowskiego, ofiary stalinowskiego
mordu. – Kontaktuję się w tej chwili z różnymi osobami, które byłyby
zainteresowane tą ekshumacją – dodał.
Jednak część rodzin jest sceptyczna. – Wspólna inicjatywa polskich instytucji
bardzo mnie cieszy. Ale nie widzę żadnych szans na odnalezienie miejsca pochówku
mojego ojca – mówiła córka rotmistrza Witolda Pileckiego, Zofia
Pilecka-Optułowicz. Zaznaczyła, że ciała ofiar stalinizmu chowano w dołach z
wapnem, by zatrzeć wszelkie ślady zbrodni. – Podejrzewam, że ojca pochowano w
kwaterze na Łączce przy murze cmentarnym na Powązkach Wojskowych. Ale jestem
realistką i wiem, że odnalezienie tego miejsca jest raczej niemożliwe – dodała.
Zenon Baranowski
